Dobre rozstanie. Jak zrezygnować z pracy, nie paląc za sobą mostów? I dlaczego warto zamknąć za sobą drzwi, zamiast nimi trzaskać

Na pewno niektórym z nas zdarzało się wyobrażać sobie, jak "rzucają papierami", wygarniają swojemu dotychczasowemu szefowi, co leżało im przez długi czas "na wątrobie" i wychodzą stanowczym krokiem, trzaskając drzwiami. A ilu odchodzących pracowników naprawdę urządziło taką scenkę? Zapewne niewielu, bo przede wszystkim to się po prostu nie opłaca.

W tej rozmowie świadomie pomijamy sytuację, gdy odchodzimy z dobrej pracy, w której mieliśmy rozumnego i, po prostu, dobrego szefa czy szefową do innej pracy, którą uważamy za lepszy wybór. Takie sytuacje także przecież się zdarzają, ale w tego typu przypadkach nie będzie problemu, by z klasą rozstać się z firmą, czyli z naszymi przełożonymi i współpracownikami.

Gorzej, jeśli mamy w sobie negatywne emocje. Kiedy opuszczamy firmę, w której naszym zdaniem traktowano nas źle, z której odchodzimy, bo mamy jej po prostu dość. Wówczas jednak także warto powstrzymać emocje na wodzy – choć niekoniecznie już musimy ukrywać prawdę o przyczynie naszego odejścia.

Ale dlaczego warto „rozstawać się z firmą tak, jak byśmy mieli kiedyś jeszcze do niej wrócić"? To właśnie tłumaczy Łada Drozda – psycholog, szkoleniowiec, coach pracująca głównie z menedżerami. Opowiada też, że jest wielu menedżerów, którzy zdają sobie sprawę z faktu, że odejście pracownika oznacza ich porażkę.

DOSTĘP PREMIUM