"Traumę nisko latających samolotów mam do dzisiaj" Ale Magdalena po zamachach nie wyprowadziła się z Manhattanu [WTC. Rykoszet]

"Tego dnia rano jadłam kanapkę, bo wybierałam się na uczelnię. Nagle usłyszałam warkot samolotu. To było dziwne. Pamiętam, że przeklęłam: ..., zdecydowanie za nisko." - wspomina na początku tej rozmowy Magdalena Meissner, artystka multimedialna, która wówczas, 11 września 2001, mieszkała na nowojorskim Manhattanie. A potem wspomina każdą kolejną minutę i godzinę, kiedy zaczęła do niej docierać prawda, że jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie zostało skutecznie zaatakowane niczym podczas wojny.

Ale ta rozmowa to nie tylko wspomnienia. To także opis traum, jakie wywołał na rozmówczyni Magdaleny Rigamonti zamach na WTC: w chwili, kiedy do niego doszło, godzinę, dzień, tydzień, rok i lata później. Także o traumie, która trwa do dzisiaj i zapewne już nie odejdzie.

11 września o 14:46 polskiego czasu świat zamarł. Ale życie w Nowym Jorku musiało toczyć się dalej. Jakie rany zostały w sercach, głowach, ciałach tych, którzy przeżyli atak na WTC, i którzy pamiętają to, co się wtedy wydarzyło? W 20. rocznicę zamachów na WTC Magdalena Rigamonti zaprasza na podcastowy cykl rozmów "WTC. Rykoszet".

WTC. Rykoszet" to cykl sześciu rozmów pokazujących z różnych perspektyw atak na WTC 11 września 2001 roku i jego konsekwencje, które po 20 latach wciąż są odczuwalne i rykoszetem wpływają na życie wielu ludzi. Cykl pokazuje wydarzenia sprzed dwóch dekad z osobistego punktu widzenia tych, którzy albo byli i widzieli, albo sami zostali poszkodowani, albo do dziś walczą ze skutkami tych wydarzeń.

W pierwszym odcinku podcastu Rigamonti rozmawiała z polskim robotnikiem pracującym przy rozbiórce sięgających 14. piętra ruin WTC. W kolejnym, który opublikujemy w kolejny piątek, rozmowa z Małgorzatą Zawadką, która 20 lat temu była dziennikarką tygodnika Newsweek w Nowym Jorku.

DOSTĘP PREMIUM