"Na moich oczach robaki jedzą ciało mojego syna". Emil Barchański, najmłodsza ofiara stanu wojennego. Kto go zabił? - nie wiadomo do dziś [odc. 3]

Emil Barchański nie dożył swoich siedemnastych urodzin. Zmarł 3 dni wcześniej. Do dziś nie wiemy, kto go zabił. W sumie nie wiemy też nawet, czy ktoś go zabił. Ale nikt chyba nie sądzi, że było to samobójstwo. Zwłaszcza, że zdaniem tych, którzy rozmawiali z Hubertem - ostatnim człowiekem, o którym wiemy, że widział Emila żywego, trudno uwierzyć w którąkolwiek z wersji wydarzeń, jaką Hubert w tej sprawie przedstawił.

Ostatnie miesiące życia Emila wspomina w rozmowie z Magdaleną Rigamonti jego przyjaciel, Artur Leon Nieszczerzewicz. To on uczestniczył w zorganizowanej przez Emila akcji podpalenia pomnika Feliksa Dzierżyńskiego. Najlepiej też zna i czuje motywacje, jakie kierowały nastolatkami, urządzającymi antykomunistyczne akcje, także w czasie stanu wojennego. Po śmierci Emila Artur stał się, jak sam to określa, "synem" rodziców Emila.

Drugi z rozmówców Autorki to Witold Kaliński, dyrektor warszawskiego liceum im. Mikołaja Reja w latach 1977-1984 a więc w czasie, kiedy Barchański do tego liceum uczęszczał. Dyrektor Kaliński był jedną z pierwszych osób, którym Emil opowiedział o swoim zatrzymaniu i pobiciu przez SB.

Tragiczne, ostatnie tygodnie życia Emila Barchańskiego poznajemy też z zapisków: wspomnień samego Emila i jego matki, Krystyny Barchańskiej.

POSŁUCHAJ:

Poprzednie odcinki cyklu "Blizny", o najmłodszych ofiarach śmiertelnych stanu wojennego, znajdziesz tutaj:

DOSTĘP PREMIUM