"Nie patrz w górę" na finał 2021 roku. "Film, który odzwierciedla stan umysłu pewnej części zachodnich społeczeństw"

Lęk, niepewność, trauma, apokalipsa, którą z końcem roku w bardzo dosłowny sposób zwizualizował film "Nie patrz w górę". Cveta Dimitrova i Tomasz Stawiszyński podsumowują 2021 roku, zaklinając go w kilku kluczowych słowach. Poza tymi przygnębiającymi, wspominają również o... zaufaniu.
Zobacz wideo

POSŁUCHAJ odcinka, możesz też do nas pisać: naszewewnetrznekonflikty@gmail.com

- Film "Nie patrz w górę" wywołał konieczność potrzeby ustosunkowania się - stwierdziła Cveta Dimitrova. I rzeczywiście - media społecznościowe pełne są recenzji, reakcji, komentarzy. Wygląda na to, że widzowie ulegli intensywnemu bodźcowaniu, jaki zaserwowali twórcy filmu. - Ale może przez to oddaje to, w czym jesteśmy zanurzeni. Ja jednak miałam poczucie czegoś bardzo maniakalnego, intensywności - mówiła w podcaście. 

A Tomasz Stawiszyński zwracał uwagę na inny aspekt obrazu wyprodukowanego przez Netflix. Film określił mianem kina tożsamościowego. - Które nie próbuje rzeczywistości opowiadać, nie jest kinem realistycznym, choć tak się prezentuje. To jest kino, które utrwala pewien obraz świata, który ma pewna grupa. Afirmacja lub negacja tego obrazu jest rodzajem komunikatu, który daje się innym - jestem z wami albo nie - mówił współautor podcastu. 

Jak dodał, to nie jest przypadek, że film popularny jest i wywołuje najwięcej reakcji w bańce lewicow-liberalnej. - Ten film odzwierciedla stan umysłu pewnej części zachodnich społeczeństw, pewien zestaw wyobrażeń np. na temat przeciwników politycznych, sytuacji na świecie, przyczyn kryzysów - wyliczał, podkreślając, że obraz jest w nim niezwykle uproszczony: "my jesteśmy mądrzy, a reszta to zdegenerowani idioci". 

A jak "Nie patrz w górę" odnosi się do kwestii zaufania? Posłuchaj odcinka podsumowującego rok 2021:

DOSTĘP PREMIUM