"Paradoksalnie wojna w Ukrainie może przyspieszyć transformację energetyczną". Eksperci i politycy o walce z kryzysem klimatycznym

- Widzimy, że nasze uzależnienie od paliw kopalnych ma nie tylko aspekt klimatyczny, ale ma też bardzo silny aspekt polityczny. Mamy więc podwójny bodziec, by odchodzić od paliw kopalnych - mówił prof. Szymon Malinowski. Klimat oraz bezpieczeństwo energetyczne to temat piątej Debaty Europejskiej w TOK FM. Czy w obliczu wojny w Ukrainie Unia Europejska będzie w stanie zrealizować swoje klimatyczne cele?
Zobacz wideo

Gdyby debata dotycząca klimatu i bezpieczeństwa energetycznego odbyła się nieco ponad miesiąc wcześniej - prawdopodobnie w znacznej części przebiegłaby zupełnie inaczej. Rosyjska agresja na Ukrainę powoduje zmianę myślenia o kierunku transformacji energetycznej kontynentu. Otwiera też dyskusje na temat tego, czy Unia Europejska nie powinna odłożyć w czasie lub zupełnie zmienić celów swojej polityki klimatycznej. Między innymi nad tym pochylali się w piątej już Debacie Europejskiej goście Radia TOK FM.

Dyskusja podzielona była na trzy części. Pierwsza to panel ekspercki z udziałem Joanny Maćkowiak-Pandery i prof. Szymona Malinowskiego. Druga - panel polityczny, w którym wystąpili europosłowie: Elżbieta Łukacijewska, Anna Zalewska, Łukasz Kohut oraz Adam Jarubas. Część trzecią stanowiły natomiast głosy Słuchaczy naszego Radia. Całe spotkanie prowadził redaktor Paweł Sulik.

Zanim jednak do dyskusji doszło - wysłuchaliśmy krótkiej rozmowy dziennikarza TOK FM Tomasza Fenske ze Stefanem de Keersmaeckerem - rzecznikiem Komisji Europejskiej ds. Zielonego Ładu. W jego opinii zatrzymanie wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu z powodu wojny w Ukrainie byłoby wielkim błędem. - Wyzwania klimatyczne nie zniknęły. Musimy dalej podążać tą ścieżką, a Zielony Ład oferuje narzędzia, które pomogą nam poradzić sobie z konsekwencjami tej straszliwej wojny - mówił. Podkreślił, że UE "powinna się trzymać" wyznaczonych sobie celów klimatycznych, w tym przede wszystkim obniżenia emisji gazów cieplarnianych o 55 procent do 2030 roku.

"Cała Europa chce teraz odejść od paliw kopalnych"

Przechodząc już do ekspertów - zdaniem profesora Szymona Malinowskiego wojna w Ukrainie może przyspieszyć transformację energetyczną. - Widzimy, że nasze uzależnienie od paliw kopalnych ma nie tylko aspekt klimatyczny, ale ma też bardzo silny aspekt polityczny. Mamy więc podwójny bodziec, by odchodzić od paliw kopalnych - podkreślił przewodniczący zespołu doradczego do spraw kryzysu klimatycznego przy prezesie Polskiej Akademii Nauk.

Z profesorem zgodziła się Joanna Maćkowiak-Pandera, która zaznaczyła, że cała Europa chce teraz odejść od paliw kopalnych i zastanawia się, jak to zrobić. W tym kontekście redaktor Sulik przypomniał słowa Fransa Timmermansa z początku marca. Komisarz do spraw Europejskiego Zielonego Ładu powiedział, że w obliczu ataku Rosji na Ukrainę dopuszczalne jest palenie węglem w celu zmniejszenia zależności od gazu z Rosji. - Polska i kilka innych państw planowały, by odejść od węgla i tymczasowo wykorzystywać gaz ziemny, a następnie przejść na odnawialne źródła energii. Jeżeli pozostaną dłużej przy węglu, a następnie natychmiast przejdą na źródła odnawialne, to nadal mogą mieścić się w normach, które ustaliliśmy w naszej polityce klimatycznej - mówił Timmermans.

Maćkowiak-Pandera zwróciła jednak uwagę, że w Polsce węgla dobrej jakości jest bardzo mało. Przypomniała, że 20 procent spalanego w naszym kraju węgla pochodzi z importu i jest to głównie przeznaczane na potrzeby gospodarstw domowych. - To będzie bardzo duże wyzwanie, jak ten węgiel w tak krótkim czasie zastąpić i jak przetrwać kolejną zimę. Zwiększenie wydobycia w polskich kopalniach nie jest proste. To są inwestycje i lata planowania - mówiła. - Może to jest sensowne, żeby połączyć węgiel ze źródłami odnawialnymi, ale my musimy te źródła odnawialne szybko rozwijać - nadmieniła ekspertka.

Rozwój OZE i oszczędzanie energii. Jak to zrobić?

O konieczności rozwoju nieemisyjnych źródeł energii mówił także profesor Malinowski. - Chodzi o energetykę wiatrową, o fotowoltaikę i energetykę jądrową. Oczywiście energetyki jądrowej nie da się natychmiast wybudować, choć można przyspieszyć działania w tym kierunku. Ale przede wszystkim powinniśmy postawić na energię wiatrową na lądzie, która została wstrzymana lata temu przez nieszczęśliwe przepisy - mówił. - Mamy potencjał do rozwoju energetyki wiatrowej też na morzu. Trochę możemy dodać fotowoltaiki, z którą są pewne problemy techniczne. I przede wszystkim pamiętajmy o energooszczędności, bo my cały czas mówimy o tym, by jak najwięcej tej energii wyprodukować, a nie mówimy o tym, jak ją najlepiej wykorzystać i tu jest ogromne pole do popisu - wyjaśniał ekspert.

Pytany o przykłady profesor mówił m.in. o konieczności przesiadania się do komunikacji miejskiej czy zmniejszenia maksymalnej prędkości, z jaką mogłyby poruszać się auta na drogach. Powiedział, że nawet w dużych miastach, gdzie nie ma mowy o wykluczeniu komunikacyjnym, ciągle widać na ulicach mnóstwo aut z jedną osobą w środku, a wraz z tym gigantyczne korki. - Jest bardzo duży potencjał, żeby w tej materii coś zrobić - powiedział. Podobnie jak z ograniczeniem prędkości maksymalnej na drogach. Gdyby prędkość na autostradzie zmniejszyć do 120 km/h, a na drodze szybkiego ruchu do 100 km/h, to już dałoby - jak mówił profesor - kilkanaście procent oszczędności.

- Potencjał oszczędzania energii jest ogromny. My sobie nie zdajemy nawet sprawy z tego, jak bardzo - zgodziła się Joanna Maćkowiak-Pandera. - Są analizy, które pokazują, że jeśli o 1 stopień przykręcimy ogrzewanie, to od 5 do 8 procent zmniejszymy zużycie paliwa - dodała.

Szefowa Forum Energii podkreślała, że przed zmianami w tym zakresie nie uciekniemy, a odcięcie się od paliw z Rosji powinno być teraz priorytetem. - Bo wiemy, że to właśnie finansuje działania militarne w Ukrainie i możemy się spodziewać, że któregoś dnia to i nas dotknie. Nawet prędzej niż później - powiedziała. - Natomiast trzeba się liczyć z tym, że jeżeli Europa importuje w tej chwili z Rosji 155 miliardów metrów sześciennych [gazu], to będzie jednak trudne, żeby ten gaz z innych kierunków ściągnąć (…). W związku z tym energia na pewno będzie droższa - dodała.

W tym kontekście od razu otwiera się temat ubóstwa energetycznego i pojawia pytanie, czy wszystkich będzie stać na to, by we własnym mieszkaniu zapewnić sobie ciepło. Szefowa Forum Energii podkreśliła, że ten problem w Polsce jest pomijany i to już od dawna. - 15 procent społeczeństwa ma problem z opłaceniem rachunków i to jest coś, co wiemy od lat - stwierdziła. - Powinniśmy zacząć mówić o tym, by wreszcie wspierać wybrane gospodarstwa domowe, które mają problem z zapewnieniem sobie komfortu cieplnego czy energii elektrycznej - dodała.

- Mamy trudną sytuację. Jest wojna za naszą granicą. W związku z tym musimy być świadomi tego, że podejmując pewne decyzje, trzeba się liczyć z ich skutkami. Ale państwo może społeczeństwo czy firmy wspomóc w oszczędzaniu energii - podsumowała Maćkowiak-Pandera.

Zobacz wideo

Unia spełni klimatyczne cele?

W drugiej części spotkania, czyli w rozmowie z europarlamentarzystami, redaktor Sulik pytał głównie o to, czy Unia Europejska będzie w stanie zrealizować swoje cele klimatyczne, czy jednak powinna je zmienić. Zdania były podzielone.

Elżbieta Łukacijewska z Platformy Obywatelskiej powiedziała, iż ma nadzieję, że przez wojnę w Ukrainie Unia o swoich celach nie zapomni. - Musimy pracować nad jak najszybszym uniezależnieniem się od źródeł, które kupujemy w Rosji. Są kraje, które tego nie robią i pokazują, że można. Trzeba wrócić do odnawialnych źródeł energii i nowoczesnych technologii - mówiła europosłanka, zarzucając przy okazji rządowi Prawa i Sprawiedliwości brak działań na rzecz rozwoju źródeł odnawialnych.

Anna Zalewska z Prawa i Sprawiedliwości zarzuciła swojej przedmówczyni, że podaje nieprawdę. Przekonywała, że Polska wypełniła cel dotyczący udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii. Tu wtrącił się redaktor Sulik, który przypomniał, że Polska ten cel zrealizowała tylko i wyłącznie dzięki temu, że GUS zmienił sposób liczenia udziału odnawialnych źródeł energii, do których dodał także drewno. Dzięki temu udział OZE w 2020 roku przekroczył 16 proc., a Polska uniknęła kary.

Powracając jednak do tematu - Zalewska utrzymywała, że "jest bezwzględną zwolenniczką stabilnych źródeł energii, tj. gazu i węgla", ale "jest też gotowa do dyskusji na temat nowych technologii, które odwracają zmiany klimatyczne". Odnosząc się do pytania o cele klimatyczne - europosłanka PiS podała, że w jej ocenie Unia ich nie zrealizuje i przez wzgląd na wojnę w Ukrainie powinna na nowo zbudować swoją strategię energetyczną.

- Transformacja to może i musi być nasze podwójne zwycięstwo - tak nad Rosją Putina, jak i nad zmianami klimatycznymi - stwierdził z kolei Łukasz Kohut z Lewicy. Przekonywał, że wojna w Ukrainie nie powinna zmieniać podejścia do walki z kryzysem klimatycznym, bo ten nie skończył się wraz z dniem 24 lutego. Kohut utrzymywał, że "uniezależnienie się od surowców kopalnych to jest teraz europejska i polska racja stanu". - Można zaryzykować stwierdzenie, że Rosja przyspieszyła rozwój OZE w Europie i to jest jakiś tam pozytyw całej tej sytuacji, ale musimy sobie dać jeszcze rok czy dwa, aby zobaczyć tendencje zmian, które są przed nami - podsumował.

Zobacz wideo

W podobnym tonie wypowiadał się Adam Jarubas z Polskiego Stronnictwa Ludowego. W jego ocenie unijne cele klimatyczne są ambitne, ale powinno się robić wszystko, by je zrealizować. - Wojna uświadamia nam potrzebę strategicznej autonomii w obszarze energii, w obszarze militarnym czy żywnościowym. Ale obok tego wymiaru politycznego, który polega na odcinaniu się od rosyjskich dostaw, bardzo ważny jest też wymiar polegający na przechodzeniu na odnawialne źródła energii i - moim zdaniem - tu powinno nastąpić istotne odblokowanie regulacji, które dziś blokują rozwój tych branż - stwierdził przedstawiciel ludowców.

Zachęcać czy karać?

Europosłowie byli za to zgodni co do tego, że Unia Europejska powinna zdecydowanie bardziej zachęcać społeczeństwa do oszczędzania energii i dbania o planetę, niż zmuszać czy karać. - Obywatele obciążani dodatkowymi kosztami nie będą uczestniczyć w procesie dbania o środowisko. Ludzie muszą tego chcieć - powiedziała Anna Zalewska. - Badania pokazują, że nie działają na nas scenariusze katastroficzne. Wolimy motywatory ekonomiczne, stąd na pewno system zachęt byłby lepszy - dodał Adam Jarubas.

>> Wszystkie dyskusje z serii DEBATA EUROPEJSKA znajdziesz tu <<

DOSTĘP PREMIUM