"Jako inwigilowana stałam się pokrzywdzoną." Na własnej, prokuratorskiej skórze poczuła jak głęboką ingerencją jest podsłuch

W Panoptykonie jesteśmy przyzwyczajeni do sytuacji, w której funkcjonariusze państwowi twierdzą, że inwigilacja w Polsce jest pod kontrolą albo nie jest nadużywana. A co w sytuacji, kiedy to funkcjonariuszka staje się ofiarą inwigilacji? Ano, na przykład, zaczyna rozumieć, jak intymne sfery narusza szeroko rozumiany podsłuch.

W listopadzie ubiegłego roku media i organizacje pozarządowe, w tym Panoptykon, informowały o największym skandalu inwigilacyjnym dekady - aferze z użyciem oprogramowania Pegasus. Pierwszą ujawnioną osobą dotkniętą tą inwigilacją była prokuratorka Ewa Wrzosek. Do dziś nie wiadomo, dlaczego do tego doszło i czy chodziło o jej aktywność w stowarzyszeniu niezależnych prokuratorów lub wszczęcie postępowania w sprawie tzw. wyborów kopertowych.

W dzisiejszym odcinku podcastu Wojciech Klicki rozmawia właśnie z Ewą Wrzosek - prokuratorką z 26-letnim doświadczeniem, członkinią stowarzyszenia niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia walczącego z upolitycznieniem prokuratury, o tym, jak żyje się ze świadomością o byciu inwigilowanym i czy ktoś poniesie za to odpowiedzialność.

Prokurator Wrzosek: "To, że jako inwigilowana stałam się pokrzywdzoną, poszerzyło moje horyzonty jako prokuratora".

POSŁUCHAJ:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM