Wspólna płaca minimalna i jeden kodeks dla całej Unii? "To byłoby cenne rozwiązanie. Prawo pracy powinno być unifikowane"

- To Unia Europejska odpowiada za większość modernizacyjnych zmian w polskim prawie pracy. Bez niej nie mielibyśmy prawodawstwa antymobbingowego i antydyskryminacyjnego - mówił mec. Grzegorz Ilnicki, specjalista prawa pracy. A co, dzięki Unii, zmieni się w najbliższym czasie? Silniejsza gospodarka, sprawiedliwość społeczna i zatrudnienie - to temat szóstej Debaty Europejskiej w TOK FM.
Zobacz wideo

Ekonomiczne skutki trwającej wojny w Ukrainie, wysoka inflacja, a może wysokie ceny energii i transformacja - co jest dziś największym wyzwaniem, przed którym stoi unijna gospodarka? Między innymi nad tym zastanawiali się goście szóstej już Debaty Europejskiej w Radiu TOK FM.

Dyskusja podzielona była na trzy części. W pierwszej udział wzięli europarlamentarzyści - Elżbieta Łukacijewska z Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Hetman z Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Bogusław Liberadzki z Nowej Lewicy. Druga część to głos eksperta - mecenasa Grzegorza Ilnickiego - prawnika, specjalisty prawa pracy z Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego Konfederacja Pracy, a część trzecia należała do Słuchaczy i Słuchaczek Radia TOK FM. Całe spotkanie prowadził redaktor Tomasz Setta.

Jakie wyzwania przed unijną gospodarką?

Mówiąc o kluczowych wyzwaniach gospodarczych Unii Europejskiej - posłanka Łukacijewska wskazała, że jest to "cały pakiet spraw". - Niewątpliwie jedną z najważniejszych jest uniezależnienie od dostaw surowców z Rosji, dywersyfikacja i poszukiwanie nowych źródeł energii - powiedziała. - Myślę, że pakiety przygotowane przez Parlament Europejski i Komisję Europejską - mam na myśli m.in. "Fit for 55" - są krokiem w dobrym kierunku. Podobnie jak szukanie innych rynków, które pozwolą kupować surowce - dodała.

Wśród innych wyzwań polityczka wymieniła również wysoką inflację (choć tu nadmieniła, że problem w różnych państwach wygląda inaczej) oraz "zrobienie wszystkiego, by wojna w Ukrainie jak najszybciej się skończyła i przystąpienie do odbudowy ukraińskiej gospodarki i infrastruktury".

Zobacz wideo

Na podobne kwestie zwrócił uwagę europoseł PSL Krzysztof Hetman. Pytany o najważniejsze wyzwanie - bez wahania wskazał transformację energetyczną. Podkreślił jednak, że chodzi nie tylko o całkowite uniezależnienie się od surowców energetycznych z Rosji, ale także o rozwój odnawialnych źródeł energii. - Postawienie na OZE jest aktualne jak nigdy dotąd. Niektóre państwa mają w tym względzie ogromne sukcesy, jak choćby Dania. Polska jest niestety całkowicie w ogonie - stwierdził. Jako inne kluczowe wyzwanie polityk PSL wymienił bezpieczną cyfryzację.

Z nieco innej strony problem ujął Bogusław Liberadzki. Na wstępie zaznaczył, że w związku z wojną w Ukrainie uświadomiliśmy sobie, jak ważną geostrategiczną rolę pełni Unia Europejska, która - jak podkreślił - "jest globalnym graczem". - A z tego wychodzą konkretne wyzwania. Pierwsze i zasadnicze: powinniśmy prowadzić gospodarkę tzw. zrównoważoną, czyli odpowiadającą celom strategicznym. Te cele to: utrzymanie poziomu życia, gospodarka coraz bardziej efektywna i produktywna oraz zwiększająca wydajność pracy zatrudnionych - wyjaśniał.

Wśród innych wyzwań poseł wskazał m.in. potrzebę większej innowacyjności, a także określenia efektów, jakie Unia powinna osiągnąć po wykorzystaniu środków z Funduszu Odbudowy. Polityk zwracał uwagę, że środki z tego funduszu powinny być inwestowane, a nie wydatkowane. - Każda inwestycja jest wydatkiem, ale nie każdy wydatek jest inwestycją (…). Taka jest istota tego Funduszu Odbudowy i wskazane są dwa priorytety - klimat i gospodarka cyfrowa. A zatem chodzi o to, żebyśmy te pieniądze inwestowali nie w sposób efektowny, tylko efektywny - tłumaczył.

Polityk spojrzał też na kwestię wyzwań z bardziej polskiego podwórka i przyznał, że jest zwolennikiem rozpatrywania kwestii wejścia Polski na drogę prowadzącą ku przystąpieniu do strefy euro. - Myślę, że właśnie teraz warto to powiedzieć, że w strefie euro - z punktu widzenia inflacji - bylibyśmy po prostu bezpieczniejsi - stwierdził.

Problemy gospodarcze. Lepsza współpraca czy krajowe działania?

W kolejnym wątku redaktor prowadzący Tomasz Setta zastanawiał się, czy te wymienione wyżej problemy i cele łatwiej będzie osiągnąć na poziomie całej Unii, czy na poziomie krajowym. I tu wątpliwości nie miał poseł Krzysztof Hetman. - Oczywiście, że razem - wskazał. - Transformacja energetyczna może się udać tylko wtedy, gdy wszyscy [to zadanie] zrealizują. Gdy ktoś nie wsiądzie do tego pociągu, to nie będzie tylko i wyłącznie jego porażka, ale porażka całego projektu. To samo dotyczy cyfryzacji gospodarki - powiedział.

- Większość prawodawstwa, które podejmujemy na poziomie Unii Europejskiej musi być implementowana do prawodawstwa krajowego. Wiemy, że w poszczególnych krajach różnie z tym jest. I nieraz coś, co jest niewygodne dla partii, jest odwlekane - powiedziała z kolei Elżbieta Łukacijewska. Dlatego w jej opinii działania na poziomie krajowym również są niezwykle ważne, bo - jak wskazała - z Parlamentu Europejskiego mogą wychodzić najlepsze pomysły, ale nic się z nimi nie stanie, jeśli ich wdrożenie będzie na poziomie państw członkowskich odwlekane w nieskończoność.

W kontekście wyzwań krajowych europosłanka nawiązała też do poprzedniej wypowiedzi Bogusława Liberadzkiego dotyczącej wejścia Polski do strefy euro. Podkreśliła, że jej zdaniem również byłoby dobrze, gdyby nasz kraj jak najszybciej zaczął podejmować jakieś działania w tym kierunku. - Myślę, że dziś inflacja byłaby zupełnie inna, gdybyśmy w tej strefie byli (…). I na pewno zupełnie inaczej będą się zachowywać kraje, które w tej strefie są. Będą parły do przodu. Na pewno nikt nie życzyłby Polsce tego, żeby była na końcu - mówiła polityczka.

Zobacz wideo

Nowocześniejsze prawo pracy tylko dzięki Unii

Druga część debaty w całości poświęcona była pracy. Redaktor Setta pytał swojego gościa, czy Unia Europejska ma jakieś przełożenie na prawo pracownicze w poszczególnych krajach. - Ogromne - odparł bez wahania mec. Grzegorz Ilnicki - prawnik i specjalista prawa pracy.

- Unia odpowiada za większość modernizacyjnych zmian w polskim prawie pracy. Bez dorobku Unii Europejskiej nie mielibyśmy prawodawstwa antymobbingowego i antydyskryminacyjnego, które daje gwarancje ochrony przed arbitralnym zwolnieniem, odmową zatrudnienia, gorszymi warunkami pracy, odmową awansu lub dostępu do szkoleń ze względu na szereg cech naszej tożsamości, takich jak płeć, wiek czy niepełnosprawności - uzupełnił gość TOK FM.

Jak podkreślał mecenas, w Polsce żadna dyskusja na temat modernizacji prawa pracy się nie toczy, choć oczekiwania wobec Prawa i Sprawiedliwości (które wydawało się być partią propracowniczą) były bardzo duże. - Posłowie PiS są bardzo prospołeczni i propracowniczy, kiedy są w opozycji. Piszą wtedy szereg interpelacji, dotyczących na przykład lepszych uprawnień dla Państwowej Inspekcji Pracy. Ale kiedy już rządzą, to ta Inspekcja Pracy działa tak samo słabo, jak wcześniej - stwierdził. - I jeśli coś popycha u nas prawo pracownicze, to są to właśnie przepisy unijne - dodał.

Prawo pracy. Co się zmieni?

W kontekście tego, co może się niebawem zmienić w sprawie prawa pracy - też w związku z inicjatywą UE - to prawo do bycia off-line. W nim ma być uszczegółowione to, że pracodawca nie powinien odzywać się do pracowników po godzinach pracy (dzwonić czy pisać za pomocą różnych komunikatorów).

Kolejna ważna kwestia to, jak mówił ekspert, ochrona pracowników poprzez "rozciągnięcie" zasad obowiązujących na bezterminowych umowach o pracę także na umowy terminowe. - To jest bardzo ważne, bo Polska ma jeden z najwyższych współczynników zatrudnionych na umowach terminowych. Więcej ma tylko Hiszpania - wskazał Ilnicki.

Na koniec redaktor Setta zastanawiał się, czy możliwe jest stworzenie czegoś takiego jak jeden kodeks pracy dla wszystkich państw członkowskich UE. Według mecenasa Ilnickiego - tak. - Skoro ludzie się przemieszczają i pracują [w różnych krajach], to nie widzę powodów, dla których miałoby nie być takiego jednego wspólnego kodeksu - stwierdził.

Nawet, jak mówił, możliwe jest wprowadzenie europejskiej płacy minimalnej. Jak wyjaśniał, ona nie musi się odnosić do takiej samej kwoty ustalanej w euro czy innej walucie, ale może być ustalana procentowo w relacji na przykład z płacą średnią. - Myślę, że europejska płaca minimalna byłaby cennym rozwiązaniem i uważam, że prawo pracy powinno być unifikowane - podsumował ekspert.

>> Wszystkie dyskusje z serii DEBATA EUROPEJSKA znajdziesz tu <<

DOSTĘP PREMIUM