PSL ratuje burmistrza, są nowe taśmy i więcej skrzywdzonych. Wracamy do Kalisza Pomorskiego [FOLWARK, odcinek specjalny]

Michał Janczura
PSL po kilku miesiącach milczenia przywróciło Janusza Garbacza w prawach członka partii. Mimo świadectw wielu osób, które opowiadają o mobbingu, nękaniu, zastraszaniu, jakiego doświadczyły. - Przy mnie dobrze traktował pracowników - tłumaczy poseł Jarosław Rzepa. Po wielomiesięcznym milczeniu głos zabrała również prokuratura. W serialu "Folwark" wracamy do Kalisza Pomorskiego.
Zobacz wideo

ODCINEK SPECJALNY SERIALU "FOLWARK". SŁUCHAJ >>

Mieszkańcy Kalisza Pomorskiego długo milczeli. Jednak kilka miesięcy temu odważyli się opowiedzieć głośno o tym, co ich spotkało. Kilkadziesiąt osób pod nazwiskiem opowiedziało, jaki los zgotował im burmistrz Kalisza Pomorskiego. Opowiadali, jak byli zmuszeni odchodzić z pracy, a zdrowie psychiczne ratowali długimi terapiami. Część z nich leczy się do dziś. Ponad 30 osób było zmuszonych odejść z miejskiego ratusza i podległych mu instytucji, bo nie byli w stanie funkcjonować we współpracy z burmistrzem.

- Wymiotowałam przed pracą, w pracy i po pracy - relacjonuje Magdalena Dąbrowska. Bernadetta Klimczak dodaje, że na myśl o powrocie do pracy łzy same płynęły jej do oczu. Jedna z urzędniczek, które odeszły z ratusza opowiedziała, jak zapytała kiedyś burmistrza, czy wie, że spora grupa pracowników jest na środkach uspokajających. "Za kilka dni przyszedł i mnie zapytał: wzięła pani dzisiaj proszki?".

Wiele osób rezygnowało, nie mając opcji awaryjnej. Dziś część z nich musi dziś dojeżdżać do pracy nawet kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę, niektórzy mniej zarabiają. Ale nie żałują. Burmistrz ich decyzje nazywa "wyborem nowej ścieżki życiowej", nie widzi swojej winy. Twierdzi, że "Folwark" to polityczna nagonka na niego.

W ciągu czterech miesięcy od premiery serialu odzywały się do nas kolejne osoby gotowe opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Dostaliśmy też kolejne taśmy. Tym razem słychać na nich, jak burmistrz traktuje matki dzieci z niepełnosprawnościami, które przyszły prosić o zmianę jednej z jego decyzji. 

Jeszcze w lutym, wkrótce po premierze pierwszego odcinka otrzymaliśmy informację od kierownictwa PSL-u, że Janusz Garbacz, członek tej partii, został zawieszony. Poseł Jarosław Rzepa, którego poprosiliśmy o komentarz, przestał odpowiadać na telefony. Po wielu miesiącach milczenia w końcu odebrał i poinformował, że sąd koleżeński przywrócił Janusza Garbacza w prawach członka partii. Tłumaczył, że był wielokrotnie u burmistrza w ratuszu i nie zauważył, by ten źle traktował swoich podwładnych. Jak stwierdził, dla niego sprawa jest zakończona.

Jeden z wątków, które poruszyliśmy w "Folwarku", dotyczył budowy miejscowej świetlicy. Zdaniem komisji rewizyjnej doszło do sfałszowania dokumentów technicznych. Sprawa trafiła do organów ścigania, ale prokuratura w Drawsku w nie do końca zrozumiałych okolicznościach umarzała sprawę. Mimo tego że sam projektant twierdzi, że nie jest autorem dokumentów, pod którymi jest podpisany. Zapytaliśmy więc o sprawę w prokuraturze okręgowej. Prokurator Ryszard Gąsiorowski w rozmowie z nami przyznał, że popełniono błąd.

Jak do tego doszło? Co teraz z tą sprawą? Czym udział w "Folwarku" skończył się dla jednego z sygnalistów? Posłuchaj odcinka specjalnego:

DOSTĘP PREMIUM