Magdalena Biejat o byciu mamą i posłanką: W domu bawimy się w Sejm, syn jest marszałkiem i uwala wszystkie moje poprawki

"Polityka jest trudna dla kobiet z wielu powodów. Jednym z nich jest bardzo nierówne podejście do wychowywania dzieci" - mówi Magdalena Biejat. Posłanka Lewicy w najnowszym odcinku podcastu "Co z Ciebie wyrośnie?" opowiada o tym, jak to jest być mamą pracującą w Sejmie.

Ma dwójkę dzieci. Córka jest w publicznym przedszkolu, syn zaś w 2 klasie społecznej szkoły podstawowej. Na naukę syna w takie placówce zdecydowała się z powodu własnych złych wspomnień z okresu wczesnej edukacji:

- Moim największym koszmarem ze szkoły jest to, że wszystkiego trzeba się było uczyć, z każdego przedmiotu trzeba było być ogarniętym i nie było przestrzeni na to, żeby rozwijać swoje zainteresowania. Chcę, by mój syn mógł rozwijać się w tych obszarach, w których będzie czuł się najmocniejszy.

Biejat wyznała w rozmowie z Karoliną Oponowicz, że jej dzieci wiedzą, kim jest ich mama, a to, na czym dokładnie polega jej praca, przybliżyła im pandemia i zdalne głosowania Sejmu. Zajęcie mamy spodobało im się na tyle, że zaczęły bawić się w posłów:

- To sprawiło, że oprócz pracy w Sejmie na Wiejskiej, musiałam także odbębnić swoje godziny w Sejmie w domu z synem jako marszałkiem, który też miał swoją marszałkowską laskę i uwalał wszystkie moje poprawki – śmieje się polityczka.

Magdalena Biejat przyznaje, że jej początki na Wiejskiej były trudne, bowiem kiedy została posłanką jej dzieci były małe. Córka miała 2 lata, a syn 5 lat - To było duże wyzwanie – przyznaje.

Wspomina jednak, że syn bardzo chciał jej pomagać podczas kampanii i angażował się na przykład w rozdawanie ulotek wyborczych mamy.

Jednak godzenie obowiązków polityczki z wychowaniem dzieci było trudne. Potrzebna była pomoc dziadków i odpowiednia organizacja czasu.

- Kiedy zaczyna się być posłanką po raz pierwszy, nie ma się świadomości, z jakim ogromem pracy to się wiążę, zwłaszcza jeśli chce się tę pracę wykonywać dobrze a ja mam taką ambicję, żeby wykonywać ją dobrze. Bardzo ciężko na początku złapać równowagę między pracą a życiem rodzinnym. Zwłaszcza, że ta praca jest mocno nienormowana godzinowo. Na szczęście udaje mi się wywalczać czas dla dzieci i nie zaniedbywać przy tym pracy – mówi posłanka. - Jak jest Sejm, to bywa że przez trzy dni niemal w ogóle nie widuję dzieci. Staram się jednak, żeby potem mieć choć jeden dzień tylko dla nich – zdradza swój patent na work-life balance.

Magdalena Biejat podkreśla, że bycie matką i posłanką w jednym to wciąż spore wyzwanie. Godzenia obowiązków sejmowych z domowymi nie ułatwia fakt, że ze swojej aktywności zawodowej wciąż musi się tłumaczyć:

- Polityka jest trudna dla kobiet z wielu powodów. Jednym z nich jest cały czas bardzo nierówne podejście do wychowywania dzieci. I nawet w moim związku, gdzie mąż jest bardzo zaangażowany i właściwie to on wszystko ogarnia, a ja mu tylko pomagam, to na zewnątrz mnie się pyta, co z tymi dziećmi, a nie moich kolegów posłów. To ja się muszę tłumaczyć z tego, że prowadzę aktywne życie zawodowe. To jest duże obciążenie ale chcę innym kobietom pokazać, że to się da ogarnąć. Ja mierzę się z bardzo podobnymi rzeczami, jak kobiety pracujące w korporacji, na kasie w Biedronce, czy w jakiejkolwiek innej pracy, w której trzeba być na czas. Gdzie każda choroba dziecka jest problemem i trzeba czasem żonglować rożnymi obowiązkami. Tak też widzę swoją rolę jako osoby publicznej, żeby pokazywać tym wszystkim kobietom, że się da. - mówi Małgorzata Biejat w podcaście Karoliny Oponowicz

Podobnie jak inne pracujące mamy niekiedy musi wybierać - dzieci czy obowiązki zawodowe. Zazwyczaj w takich sytuacjach wybiera dzieci i stara się, by jej pociechy miały poczucie, że są zawsze na pierwszym miejscu, mimo że ich mama ma ważną pracę.

Jednym z trudniejszych momentów jaki wspomina posłanka, był szczyt kryzysu na granicy polsko – białoruskiej. Wraz z kolegami i koleżankami z Lewicy jeździła wówczas na wschód Polski i pomagała wyciągać rodziny uchodźców z bagien i lasów, a później wracała do domu i słyszała pretensje dzieci o złe zabawki. Zderzenie widoku własnych pociech w piżamkach i czystych pościelach z obrazami spod białoruskiej granicy było dla niej bardzo trudnym doświadczeniem.

Swoim dzieciom chciałaby przekazać wiarę w wartość wspólnoty i umiejętność współpracy z innymi, a także potrzebę i zrozumienie dla wartości pracy na rzecz innych

- W domu dużo rozmawiamy o historii, polityce i społeczeństwie. Dlatego moje dzieci mają dość jasne poglądy jak na swój wiek. Są na przykład bardzo antyklerykalne. Nie chodzą na religię, nigdy nie chodziły. My jesteśmy niewierzący, więc po co mielibyśmy je w to wpychać – wyznaje posłanka.

Magdalena Biejat przyznaje także, że jednym z jej największych lęków rodzicielskich jest katastrofa klimatyczna i to, jaki będzie świat, w którym będą musiały żyć jej dzieci. Ten lęk oswaja dzięki własnej działalności politycznej, w której dużo czasu i uwagi poświęca tematom związanym z ekologią i troską o klimat.

Zapraszamy do słuchania. Wszystkich rozmów Karoliny Oponowicz, znanej także jako Najgorsza Matka Świata, posłuchaj TUTAJ >>>

DOSTĘP PREMIUM