Po terapii dzwoni syn Maksymowicza i pyta, czy wszystko ok. Lekarka złapała się za głowę. "Nikt nie wiedział, jak to ma działać"

W czwartym odcinku serialu "Eksperyment" Michał Janczura jedzie do Olsztyna, gdzie wiara w cud, jaki niosą komórki macierzyste, doprowadziła do powstania i rozrostu wielkiego biznesu. Krok po kroku opisuje mechanizm przekonywania pacjentów, budowania zależności i kuszenia nadzieją.
Zobacz wideo

Taki wybitny człowiek zawsze ma wrogów - tak olsztyński dziennikarz Adam Socha zareagował, gdy dotarły do niego pierwsze informacje na temat prof. Wojciecha Maksymowicza i jego działalności związanej z komórkami macierzystymi. Nie miał ochoty się tym zajmować, nie za bardzo wierzył, że coś faktycznie jest nie tak. Ale informacje nie chciały przestać napływać i były coraz poważniejsze. 

Posłuchaj czwartego odcinka serialu "Eksperyment":

Trop wiódł do 2014 roku. Wtedy Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, na którym pracuje prof. Maksymowicz, wszedł w biznes, jakim jest Instytut Terapii Komórkowych. Ale nie tylko on - wśród udziałowców znajdujemy Polski Bank Komórek Macierzystych, czyli potentata na rynku bankowania krwi pępowinowej i produkowania preparatów z komórek macierzystych. Firma zyskała siedzibę - jeden z budynków w kompleksie szpitala klinicznego WUM - i fundament, czyli oparcie w badaniach przeprowadzonych przez prof. Maksymowicza w jego klinice. Sęk w tym, że wyniki tych badań nie wydawały się tak jednoznacznie pozytywne...

- Dostałam się na tą terapię komórkową. Obiecywali mi tam, że może niekoniecznie będę chodziła - bo stałam, ale nie chodziłam - ale poprawi się mój komfort życiowy. Miałam jedną rękę sprawną i tą ręką robiłam wszystko wokół siebie, jedyne co, to mąż mnie ubierał i gotował mi posiłki. A po terapii komórkowej odebrało mi drugą nogę, odebrało mi możliwość stania i mój komfort życiowy spadł do zera. Od powrotu z terapii komórkowej biorę nie tylko tabletki przeciwbólowe, ale jadę na morfinie - mówi pani Barbara, która była jedną z pacjentek zakwalifikowanych do tamtego badania. Trudno określić, z czego wynika pogorszenie jej stanu, ale pewne jest, że po podaniu komórek macierzystych wcale się nie poprawiło. Jak mówi redaktor Socha, nie tylko u niej.

- Byłem wstrząśnięty, że po czymś takim, gdy zrobiono eksperyment na pacjentach chorych na stwardnienie rozsiane, pojawia się na terenie szpitala uniwersyteckiego prywatna spółka Instytut Terapii Komórkowych, która odpłatnie oferuje chorym na stwardnienie zanikowe boczne te same preparaty - wspomina Adam Socha. 

Dzwoni socjolog i pyta jak się pacjent czuje

Jak to miało działać? Pacjenci albo dostawali pierwsze podania za darmo w szpitalu uniwersyteckim, a potem byli odsyłani do ITK, albo od razu kierowano ich do podmiotu komercyjnego. Wszystkich przekonywała sława tego miejsca, nadzieja na cud. Ale były też kwestie, które ich niepokoiły. 

- Co dwa albo trzy tygodnie dzwonił chyba syn pana Maksymowicza i pytał, czy żona bardziej się porusza, czy to, czy tamto. Ale to się działo telefonicznie. I tak sobie myślę, że przy leczeniu eksperymentalnym taka weryfikacja jest co najmniej dziwna, mało profesjonalna - mówi mąż jednej z pacjentek. 

Ów syn to Stanisław Maksymowicz, który przedstawia się jako socjolog medycyny z doktoratem. Tyle że tytuł doktora uzyskał, broniąc pracę na temat... przełączenia na cyfrowe nadawanie telewizji. Ale to on w ITK przez telefon sprawdzał, jak czują się pacjenci, którym podano komórki macierzyste. Na podstawie tych ankiet ogłaszano, że to działa. Adam Socha wspomina rozmowę z mężem jednej z pacjentek, który wybrał się do Warszawy na konsultację u specjalistki od stwardnienia zanikowego bocznego. - Jak usłyszała, w jaki sposób w ITK weryfikują skuteczność po podaniach, że dzwoni socjolog i przeprowadza ankietę telefoniczną, to się za głowę złapała - opowiada. 

A co na to ci, którzy przy tym pracowali? Prof. Joanna Wojtkiewicz, która była członkinią zespołu prof. Maksymowicza, widziała to od środka. - W owym czasie uważano, że te komórki coś produkują, jakieś pożyteczne substancje, które w jakiś sposób mogą wpływać pozytywnie - mówi. Dopytywana, przyznaje, że nikt, również prof. Maksymowicz nie wiedział, jak to naprawdę ma działać.

Serial "Eksperyment" to opowieść o biznesie, który wyrósł w Polsce na wierze w cudowne działanie komórek macierzystych. Wierze, którą karmi się pacjentów, nie przedstawiając wiarygodnych i potwierdzonych dowodów. O eksperymentach przeprowadzanych na szeroką skalę na pacjentach cierpiących na nieuleczalne, często śmiertelne choroby - za ich pieniądze. 

Serial "Eksperyment". Jak słuchać?

Pierwszego odcinka można posłuchać w aplikacji TOK FM, na kanale TOK FM Select na platformach podcastowych, a także tutaj:

Kolejnych odcinków mogą słuchać subskrybenci TOK FM Premium:

Kolejne odcinki będą się pojawiały zawsze we wtorki na tokfm.pl i w aplikacji TOK FM. By nie przegapić żadnego, polecamy przy podcaście "Eksperyment" wybrać opcję "obserwuj".

Z związku premierą serialu "Eksperyment" przygotowaliśmy wyjątkową ofertę, w ramach której pierwsze trzy miesiące korzystania z TOK FM Premium to koszt jedynie 5 zł. Więcej szczegółów znaleźć można na tokfm.pl/eksperyment.

Serial przygotowuje dziennikarz TOK FM Michał Janczura, autor m.in. "Pieczy" czy "Folwarku", któremu w zbieraniu informacji pomagają: Adrian Wojtasik i Michał Tomasik. O reżyserię oprawy dźwiękowej zadbał Bartosz Dąbrowski.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM