Wybory 2010. SLD ściągnie pomysły na kampanię z Wielkiej Brytanii

Sztabowcy Grzegorza Napieralskiego podpatrują w Londynie trwające tam właśnie wybory parlamentarne i pomagają w promocji brytyjskiej Partii Pracy. Niektóre z elementów kampanii zamierzają przenieść do Polski.

Działacze Sojuszu myślą o tym, aby prowadzić bezpośrednią wyborczą agitację tak jak laburzyści - dowiedział się reporter TOK FM.

Według tego pomysłu w Polsce członkowie SLD w regionach i wolontariusze mieliby odwiedzać Polaków w ich mieszkaniach i pytać o preferencje wyborcze. - Dopiero po takiej ankiecie ulotki, materiały informacyjne o kandydacie trafiałyby do skrzynek tych domów, gdzie są wyborcy niezdecydowani lub zdeklarowani zwolennicy naszej partii - wyjaśnia nam Łukasz Naczas, kierownik biura medialnego SLD, jeden z członków delegacji. Jego zdaniem taka bezpośrednia kampania może okazać się skuteczniejsza, a ulotki nie wylądują w koszu. Zapewnia też, że Sojusz z taką akcją poradzi sobie. - Mamy bardzo dobrze rozbudowane partyjne struktury - zauważa działacz Sojuszu.

Powstanie też "zakodowana" strona tylko dla działaczy

Inny pomysł, który sztabowcy Napieralskiego chcą przenieść na polski grunt dotyczy już usprawnienia organizacji samej kampanii wyborczej. Naczas mówi o stworzeniu specjalnej strony z materiałami (programami, zaleceniami, multimediami) przeznaczonej tylko dla członków partii, uczestniczących w kampanii wyborczej. Mają mieć do niej dostęp dopiero po zalogowaniu się na podstawie numeru legitymacji partyjnej i hasła.

- Takie rozwiązanie przyda nam się też w kolejnych kampaniach, a w tym roku jeszcze w wyborach samorządowych - twierdzi Łukasz Naczas. Zastrzega jednocześnie, że ostateczne decyzje zapadną dopiero po powrocie delegacji z Wielkiej Brytanii.

Polecamy: Wybory 2010 dzień po dniu na Facebooku

DOSTĘP PREMIUM