Komunia święta nie dla zwolenników in vitro. "To jest takie pogrożenie wiernym palcem"

- To jest takie pogrożenie palcem wiernym: albo w te, albo we wte - tak na temat zakazu przystępowania do komunii świętej przez osoby popierające in vitro mówił na antenie Radia TOK FM filozof prof. Paweł Łuków. - To apel do sumień. Tylko tyle i aż tyle - odpowiadał ks. Grzegorz Michalczyk.

- W sprawie in vitro trzeba szukać rozwiązania kompromisowego, podobnie jak przy ustawie aborcyjnej - mówił w TVP Info marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Pytanie, na ile taka deklaracja przysporzy kandydatowi PO na prezydenta zwolenników? W ubiegłym tygodniu, Rada do spraw Rodziny Konferencji Episkopatu Polski wydała komunikat, w którym napisała: "Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają [dzieci poczęte] i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy."

"Czy postawy mogą być grzechem?"

- Postawa wiąże się z pewnymi konkretnymi czynami, to czyny mogą być grzechem, postawa jest z tym związana - wyjaśniał ks. Grzegorz Michalczyk. Zwrócił uwagę, że tekst komunikatu często cytowany jest z ogromnymi skrótami, które go wypaczały. Tymczasem: - To jest kwestia z przypomnienia prawdy o tym, że przy eliminacji embrionów dopuszcza się czynu moralnie niegodziwego. To jest apel do sumień, a także wyrażenie poglądów członków rady i nic więcej. Jeśli chodzi o zakaz przyjmowania komunii świętej, to dotyczy on ludzi ekskomunikowanych. Nigdzie nie jest jednak powiedziane, że in vitro to stuprocentowa analogia do aborcji. Jednak, popieranie procedury in vitro jest moralnie dyskusyjne. Jeżeli myśliwy w lesie widzi jakąś postać za krzakiem i nie wie czy to człowiek, czy zwierze, to nie będzie strzelał. Jeśli ktoś powie, że nie wie, kiedy zaczyna się ludzie życie - a to podstawowe pytanie w tym przypadku - to niech zatrzyma się w pół kroku. Sam fakt przypuszczenia, że to jest istota ludzka, każe mocno zastanowić się nad tym, co się robi - tłumaczył duchowny.

Dla prof. Pawła Łukowa zasadniczą kwestią jest to, dlaczego w ogóle tworzy się takie komunikaty. - Odnoszę wrażenie, że to jest takie pogrożenie palcem wiernym. Próba powiedzenia wiernym słuchajcie: albo w te, albo we wte, albo jesteście członkami Kościoła i kupujecie wszystko - albo występujecie. Taki tekst jest nie tyle próbą przypomnienia nauki, ale sugerowaniem sankcji - być może wewnętrznej. Popieranie, uczestniczenie w legislacji, praca w ośrodkach medycznych ma sprawić, że członkowie Kościoła poczują się sami wykluczeniu, niegodni. To jest rodzaj wpływania, które pojmowałbym jako zabieg wychowawczy. Ja sobie wyobrażam, że bardziej powinno chodzić o pokazywanie piękna doktryny niż grożenie potencjalną sankcją - mówił Łukow na antenie radia TOK FM.

Ks. Michalczyk przyznał, że księża często mają problem z językiem, kiedy mówią o rzeczach ważnych. Zaznaczył, że komunikaty tego typu z natury rzeczy są suche. Ogłoszenie rady nie ma jednak znaczenia obowiązującego. - Dopóki nie ma jasnego przepisu o charakterze doktrynalnym, który mówi konkretnie o czynach wyłączających z Kościoła, nie można podobnych zapisów ogłaszać i traktować jako doktryny. Jeżeli biskupi uznają taką potrzebę, to najbliższe spotkanie zapewne zaowocuje jakimś listem, w którym te kwestie - budzące wątpliwości - będą wyjaśnione. Jeżeli biskupi jednogłośnie przyjmą notę doktrynalną w tej sprawie, to jest ogłaszana. W przypadku 2/3 poparcia, potrzebna jest akceptacja Stolicy Apostolskiej. Sam Watykan wypowiedział się w sprawie w dokumencie "Dignitas persones" z 2008 roku - powiedział ks. Michalczyk.

Profesor Łuków żałował, że moralność chrześcijańska jest teraz nauczana w postaci reguł. Według filozofa, to wielki problem edukacyjny. - Jest sugestia, że życie moralne chrześcijanina może być proste i może polegać na odhaczaniu poszczególnych przekazań, a nie na kształtowaniu własnego charakteru. Ten komunikat ma dokładnie taki sam charakter - nie odwołuje się do sumień, serca, wyczucia i odpowiedzialności, on jest wychowawczy - stwierdził.

Posłuchaj całej rozmowy

DOSTĘP PREMIUM