"Zespół Macierewicza to pomysł na awanturę polityczną". Cimoszewicz w TOK FM

Zespół PiS-u ds. Smoleńska jest pomysłem na awanturę polityczną. A pomysł Palikota (dołączenia do zespołu - przyp. red.) trzyma się w tej logice - mówił Włodzimierz Cimoszewicz w Poranku Radia TOK FM.

Włodzimierz Cimoszewicz - 22 lipca 2010

B. premier skrytykował w TOK FM powołanie zespołu PiS ds. zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej. - To pomysł na awanturę polityczną - ocenił.

Podkreślił, że Janusz Palikot swoim zgłoszeniem do zespołu dołącza się do awantury, choć robi to "w sposób prześmiewczy", a PiS - "w sposób ponury".

- Rzecz jest zbyt poważna aby czynić sobie facecje i z jednej i z drugiej strony. Robią je w tonie ponurym politycy PiS i w tonie prześmiewczym Palikot - tłumaczył Cimoszewicz. I dodał: - Wolałbym, żeby ten przypadek tragicznej katastrofy nie był przedmiotem żenujących rozgrywek.

Jarosław Kaczyński, szef największej partii opozycyjnej, sprawę katastrofy wytyczył jako najważniejszy problem w Polsce. - Jeżeli wszyscy ulegamy tego typu sugestiom wielkiego scenarzysty, to my się jawimy krajem niepoważnym, nie rozumiejącym, co się dzieje dookoła nas w świecie - ubolewał Włodzimierz Cimoszewicz. - My się ciągle zajmujemy sprawami zupełnie nieistotnymi albo marginalnymi.

"Błędna polityka informacyjna prokuratury"

Cimoszewicz skrytykował też politykę informacyjną prokuratury ws. śledztwa. - Jest ona błędna - powiedział. - Twierdzenie, że jest kilka równorzędnych hipotez, z formalno-prawnego punktu widzenia tak, ale z punktu widzenia zdrowego rozsądku, pytania dlaczego i komu miałoby to służyć, to nie są równorzędne hipotezy - podkreślił. I tłumaczył: - Musiałoby za tymi skrajnymi hipotezami przemawiać coś bardzo mocnego, a nawet z tych przecieków nie usłyszeliśmy nigdy o jakimkolwiek stwierdzeniu, które mogłoby sugerować coś takiego - mówił były premier.

Podkreślił, że taka polityka prokuratury sprzyja "możliwości hasania nieodpowiedzialnych ludzi", choć - jak przyznał - śledczy nie mogą takich osób powstrzymać. - Zawsze będą ludzie, którzy nie uwierzą w ostateczna wersję - ocenił Cimoszewicz.

- Niestety płk Rzepa nie uspokoił nastrojów - tak b. premier komentował wypowiedź w TOK FM rzecznika prasowego Naczelnego Prokuratora Wojskowego. - Tajemnica śledztwa ma swój cel, to nie jest zasada wymyślona. Ona ma służyć temu, żeby nie utrudniać śledztwa, żeby np. potencjalni sprawcy przestępstwa nie dowiadywali się za wcześnie do czego doszli śledczy - mówił Cimoszewicz. - Natomiast w tym przypadku, w moim głębokim przekonaniu, informacje o bardzo wielu stwierdzonych faktach można podawać bez jakiegokolwiek ryzyka ograniczenia możliwości obiektywnego i skutecznego doprowadzenia tego śledztwa do końca - przekonywał poranny gość TOK FM.

- Długo będziemy żyć Smoleńskiem? - pytała swojego gościa Janina Paradowska. - Pewnie co najmniej parę miesięcy dość intensywnie, bo i okoliczności polityczne w Polsce będą do tego zachęcały i właśnie pustka informacyjna, a więc możliwość hasania przez różnych nieodpowiedzialnych ludzi - odpowiadał Cimoszewicz. - A być może pozostanie w przekonaniu wielu na zawsze jakaś tajemnica, bo na pewno będą tacy ludzie, którzy nie uwierzą w ostateczne ustalenia - zaznaczył senator.

DOSTĘP PREMIUM