Energa w ręce PGE. To dobrze czy źle?

"Wokół sprzedaży Energi Polskiej Grupie Energetycznej wytworzył się jazgot"; "dzięki fuzji, polska firma będzie mogła konkurować na rynku europejskim"; "nie jestem przekonany, że to dobry pomysł". To tylko niektóre opinie gości Magazynu EKG w sprawie planów Ministerstwa Skarbu.

Decyzję o sprzedaniu spółki Energa Polskiej Grupie Energetycznej resort skarbu ogłosił kilka dni temu. Ale jeszcze zanim decyzja zapadła, był to jeden z najważniejszych tematów gospodarczych.

Takiej transakcji od samego początku przeciwny jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Specjalny apel do władz wystosował także profesor Leszek Balcerowicz, a podpisało się pod nim 21 osób - podaje "Gazeta Wyborcza" . Czy połączenie firm będzie dla dobre dla kraju i obywateli, a może grozi nam monopol i podwyżki cen prądu?

Plany rządu, popiera były minister skarbu Jacek Socha . - Polska energetyka potrzebuje inwestycji w moce wytwórcze, ale potrzebuje także możliwości konkurowania z innymi firmami w Europie. Francja ma EDF, Czechy mają CEZ, a Polska nie ma dużej firmy, która mogłaby stawać z nimi w szranki. Połączenie PGE i Energi może tę sytuację zmienić - przekonywał. Jak dodawał, nie grozi nam sytuacja, że firma będzie dowolnie ustalała wysokość taryf, bo według umowy 100 procent wytworzonej energii będzie sprzedawane poprzez giełdę energii.

- Mnie te argumenty nie przekonują - odpierał Ryszard Petru , dyrektor do spraw strategii BRE Banku. - Nie czuję się ekspertem w sprawie energetyki, ale niepokoić może tu kilka faktów. Po pierwsze, mamy połączenie dwóch państwowych firm, za którą jedna z nich płaci 7,5 mld złotych. Zawsze istnieje ryzyko, że zamiast większej konkurencji górę może wziąć silniejsza pozycja monopolistyczna. Poza tym trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście ta transakcja jest kluczowa dla budowy elektrowni jądrowych w Polsce? (takiego argumentu używa rząd - przyp.jod.) Może jednak było inne, lepsze wyjście z tej sytuacji? - pytał Petru.

- Wokół tej transakcji powstał olbrzymi jazgot, podobny do tego z czasów świńskiej grypy, tę dyskusję trzeba uporządkować - taką diagnozę postawił Krzysztof Rozen , partner KPMG, który popiera decyzję resortu skarbu: - Polska energetyka potrzebuje inwestycji w moce wytwórcze, w sieć dystrybucyjną. Ile inwestycji w takiej strukturze i przez te firmy, jakie mieliśmy dotychczas, zrobiliśmy przez ostatnie 15 lat? Prawie wcale. Jeszcze 10 lat temu mieliśmy 30 firm dystrybucyjnych i ponad 15 elektrowni, które nie mogły inwestować, bo banki nie udzielały im kredytów. A ceny energii rosły.

Rozenowi nie podoba się to, że o ewentualnej transakcji, jeszcze przed otrzymaniem wniosku w tej sprawie, zaczął się wypowiadać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - To rujnuje wiarygodność Urzędu i jego szefostwa - stwierdził ekspert.

Z tym nie zgodził się jednak Hubert Janiszewski , członek rad nadzorczych Deutsche Banku. - Ja rozumiem panią prezes Krasnodębską. Ustawa daje jej prawo do takiego działania. W momencie, kiedy udział jakiejś firmy w rynku przekracza 40 procent, a tak będzie w przypadku połączenia Energi z PGE, UOKiK ma obowiązek podjąć odpowiednie działania. Pani prezes działała wyprzedzająco i zwracała uwagę, że Urząd będzie miał prawną podstawę, by nie wyrazić zgody na taką transakcję. Miała do tego prawo - przekonywał Janiszewski.

DOSTĘP PREMIUM