"Czyli 4 mln ludzi się urodziło w wyniku metody hitlerowskiej?" W TOK FM o in vitro

Posłowie debatowali dzisiaj nad sześcioma projektami ustaw dotyczących in vitro. Podczas dyskusji złożono kilka wniosków o ich odrzucenie, ale także o skierowanie do prac w komisji. Sejm ma podjąć decyzję w tej sprawie w przyszłym tygodniu. - Dyskusja jest naprawdę niepoważna, bo posługuje się argumentami, których naprawdę należałoby się wstydzić - tak w TOK FM komentował debatę posłów prof. Sławomir Wołczyński z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak dyskutowali posłowie? Przeczytaj relację minuta po minucie

- Dzisiaj zaczęła się debata sejmowa nad kilkoma projektami, ale nie była to pierwsza debata i nie było to pierwsze czytanie nad projektem legislacyjnym poświęconym problematyce in vitro - komentował w TOK FM prof. Leszek Kubicki, ekspert prawa medycznego i karnego, redaktor naczelny miesięcznika "Państwo i Prawo". - Tak naprawdę pierwsze czytanie nad, moim zdaniem, najciekawszym projektem miało miejsce już w marcu i chodzi o projekt Balickiego. Także wcale nie jest to też pierwsza dyskusja na ten temat - podkreślał.

- Jeżeli dzisiaj słyszę, że poseł Gowin mówi, że po raz pierwszy od lat rozpoczynamy taką dyskusję, bo pokonaliśmy strach, to ja jestem w stanie zgodzić się z tą diagnozą. Natomiast nie zgodziłbym się z nim na pewno, przed czym był to strach do tej pory - kontynuował. - Ja sam poddawałem pod rozwagę kolegów naukowców: jeżeli przeprowadzona zostanie szybko regulacja ustawowa, to w tym klimacie ideologicznym może być to wyjątkowo trudne. Bałem się, że będzie to ze szkodą dla metody leczniczej, która przecież jest powszechna. Bałem się, że może dojść nawet do jej zakazu. Wśród dzisiejszych projektów w końcu dwa z nich zakazują tej metody! - przestrzegał Kibicki. I podkreślał: - Pamiętajmy, że z punktu widzenia prawnego stosowanie tej metody jest w Polsce w pełni medycznie dopuszczalne.

"In vitro metodą hitlerowską? A te 4 mln ludzi...?"

- Pierwszy raz technikę in vitro zastosowałem 23 lata temu - opowiadał z kolei prof. Sławomir Wołczyński z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu. - Na całym świecie stosowanie jej już się rozwija od ponad 30 lat. Jest to bardzo skuteczna, ba, najskuteczniejsza metoda w leczeniu niepłodności - podkreślał.

Według Wołczyńskiego dobrze byłoby, gdyby przygotowano regulacje prawne. Jednak przestrzegł: - Dyskusja w Polsce jest naprawdę niepoważna, bo posługuje się argumentami, których naprawdę należałoby się wstydzić. Jeżeli pada stwierdzenie, że jest to hitlerowska metoda, to co? 4 mln ludzi się już urodziło! W tym czasie, kiedy takie słowa padały, chociażby moje pacjentki urodziły sześcioro dzieci. Czy tak dorosły obywatel Rzeczypospolitej mówiąc takie słowa mówił o tych najmłodszych urodzonych obywatelach? Że urodzili się na skutek hitlerowskich metod? Są to fakty niedopuszczalne w dyskusji! - zaznaczał Wołczyński. - Dobrze by było zrobić ramy prawne, ale dyskusja wchodzi na pole ideologiczne. Na przykład wczoraj zobaczyłem w oczach ministra Piechy wstyd. Bo mówił, że jest przeciw in vitro i że są inne metody. Spłonił się, bo nie ma innych metod. I jako minister powinien to wiedzieć - dodał.

Zdaniem profesora jesteśmy teraz świadkami radykalizacji postaw niektórych polityków i Kościoła. - Na początku nie było przecież tak ostro. Teraz przypisano takie mity, że jest to forma eugeniki. A formą eugeniki byłoby coś odwrotnego - zakaz metody zapłodnienia pozaustrojowego. Wtedy dopiero osoby dotknięte niepłodnością nie mają prawa rozmnażać się - podsumował prof. Wołczyński.

O tym, że in vitro to forma eugeniki mówił w Sejmie właśnie Piecha i znana z perlistego śmiechu posłanka PiS Anna Paluch .

DOSTĘP PREMIUM