Dlaczego to Balcerowicz atakuje rząd, a nie opozycja? Kim: "Nie znają się na gospodarce"

- Dlaczego telewizja publiczna zaprasza Balcerowicza do dyskusji z ministrami, a nie polityków opozycji? - zadał pytanie Jan Wróbel publicystom w Poranku Radia TOK FM. Renata Kim: Opozycja nie ma ekspertów od gospodarki.

Andrzej Talaga z "Dziennika Gazety Prawnej" tłumaczył, że w kontrze do ministra finansów pojawił się prof. Balcerowicz jako nieformalny lider środowiska ekonomistów, które bardzo gorąco kontestowało plany rządu.

Jan Wróbel upierał się: - Ze strony PiS ani SLD nie pojawił się sztandarowy zarzut o niedopuszczeniu opozycji parlamentarnej do debaty. Te partie mogłyby przecież zapytać: a gdzie demokracja?

- Nie ma ideowej kontry między opozycją a postawą ministra Rostowskiego i rządu - odpowiedział Talaga, który tłumaczył: - Z jednej strony jest grupa rządzących, która stoi na stanowisku, że państwo może kręcić naszymi pieniędzmi. Z drugiej strony jest opozycja liberalna, która mówi, że państwo nie powinno, a wręcz nie ma prawa sobie przekładać naszych pieniędzy w dowolny sposób, ponieważ budżet to budżet, a OFE to nasze pieniądze, zdeponowane na emeryturę. Czyli opozycja liberalna stoi w kontrze wobec rządzącej grupy "silne państwo". Tymczasem opozycja - zarówno PiS, jak i SLD - ma dokładnie taki sam pogląd na rolę państwa, jak obecnie PO. Czyli że to państwo powinno pomagać obywatelom i państwo jest za nich odpowiedzialne.

Kim: bardzo dobre posunięcie telewizji, nie było jatki

Na prostsze przyczyny braku sprzeciwu partii opozycyjnych wobec pomysłów rządu wskazała Renata Kim z tygodnika "Wprost".

- Nie ma polityków opozycji, którzy byliby w stanie podjąć merytoryczną dyskusję z ministrem Rostowskim. To było bardzo dobre posunięcie telewizji, że rozmawiali ze sobą specjaliści. Problem polega na tym, że przeciętny telewidz niewiele z tego zrozumiał. Debata nic nie wyjaśniła, ale myślę, że gdyby dyskutowali politycy bez przygotowania ekonomicznego, byłaby po prostu gigantyczna jatka, jak w każdym programie publicystycznym.

Z Renatą Kim zgodziła się Agnieszka Rybak z "Rzeczpospolitej", która dodała: - To, że debata o OFE się nie udała, jest winą telewizji polskiej i winą nas - dziennikarzy, że nie potrafimy z rzeczy ważnych zrobić porządnego show. Zajmujemy się pyskówkami, a gdy dochodzi do rzeczy naprawdę ważnych, my nie potrafimy tego tematu sprzedać.

Spór o formę grzecznościową. Rostowski: Nie umawialiśmy się na "panie profesorze">>>

DOSTĘP PREMIUM