Balcerowicz też ma rację - publicyści o systemie emerytalnym

Rządowi udało się szybko ugasić pożar. Na ile to operacja maskująca problem, a na ile rzeczywiście ratująca finanse publiczne? - finisz prac nad zmianami w systemie emerytalnym podsumowywali rozmawiali w Poranku Radia TOK FM publicyści Paweł Fąfara, Jerzy Baczyński i Paweł Wroński.

Goście Janiny Paradowskiej, komentując debatę ministra Rostowskiego z prof. Balcerowiczem, nie chcieli opowiedzieć się jednoznacznie po żadnej ze stron.

- Obydwaj dyskutanci mają rację. Balcerowicz, stawiając opór zmianom, mówi, że to próba tuszowania właściwych problemów kraju i tego, co trzeba zrobić w przyszłości. Myślę, że nie przesadza. Część z tych operacji, które on proponuje, trzeba będzie i tak oprócz reformy OFE zrobić - powiedział Paweł Fąfara.

Zgodził się z nim Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki": - Wyraźnie widać, że tego systemu nie udało się utrzymać. Ale Balcerowicz też ma rację, wskazując na to, że i minister i Platforma obudziła się dopiero wtedy, gdy okazało się, że deficyt sięga 7 proc. PKB. Trzeba było gwałtownie szukać jakiś narzędzi do cięcia, więc złapano taki topór, który leżał w zasięgu ręki. To była najłatwiejsza do przeprowadzenia operacja.

Publicyści zastanawiali się, w jaki sposób rząd znajdzie kolejne oszczędności. - Co oprócz mundurówek? Tu akurat prof. Balcerowicz ma rację, mówiąc, że potrzebujemy dalszych cięć w budżecie - powiedział Paweł Fąfara.

Jutro projekt ustawy o zmianę wysokości składki w systemie emerytalnym oddany będzie pod głosowanie w Sejmie. Prawdopodobnie rządowe propozycje zostaną uchwalone.

Czy OFE będzie zlikwidowane?

- Co dalej z OFE? Ciągle od poważnych polityków słyszymy, że może w ogóle OFE powinno zostać skasowane - powiedział Paweł Fąfara, powołując się na słowa minister pracy Jolanty Fedak.

Na złą politykę informacyjną narzekał też Jerzy Baczyński. Debata telewizyjna to według niego zaprzepaszczona szansa. - Widać było, że dyskutanci są nastawieni raczej na polemikę miedzy sobą niż edukację. Żałuję, bo była możliwość, żeby te 3 mln ludzi, którzy oglądali debatę, dowiedziały się co ich czeka.

- Pytanie o to, dlaczego jest taka dziura w systemie emerytalnym, to nie tylko pytanie do rządzących, ale też do obywateli. Czy oni zdają sobie z tego sprawę? - wtórował mu Paweł Wroński.

- Czy ten system może działać, jeżeli Polak przeciętnie przechodzi na emeryturę w 56 roku życia? Mamy ten czas najwcześniejszy w całej Europie. W dodatku duża część pracowników w Polsce jest zatrudniona na czarno. To nie tylko ich wina, bo czasami do tego zmusza ich system. Niemniej, nie płacą składki.

- Ale Polacy nie chcą wydłużenia wieku emerytalnego - podsumowała Janina Paradowska.

Paweł Fąfara - Odpowiedzialna władza wie, że niektóre zmiany muszą boleć. Podnoszenie wieku emerytalnego, które odbywa się właśnie teraz w kryzysie w krajach zachodnich, też nie jest przyjemne. Tam również nie wszyscy chcą dłużej pracować, do 65 - 67 roku życia.

DOSTĘP PREMIUM