W Bytomiu walą się kamienice. "Najlepiej chodzić środkiem ulicy"

Budynki w Bytomiu są w fatalnym stanie. Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy doszło tam do dwóch katastrof budowlanych. Na początku lutego jedna kamienica całkowicie zamieniła się w gruz, a w połowie marca zawalił się pion sanitarny w innej. Tylko szczęśliwy przypadek sprawił, że nikomu nie stało się nic złego.

- To stoi od przed wojny i nikt z tym nic nie robi to się chyba musi zawalić. Najlepiej chodzić środkiem drogi - proponuje pan Jerzy, który nie jest z Bytomia.

Pani Ania, która często spaceruje ze swoją roczną córeczką po bytomskich uliczkach mówi, że jest ostrożna. - Zdarza się, że coś się sypie z budynku. Na przykład ornamenty. Widziałam na własne oczy jak odpadły z jednego domu na ul. Powstańców Śląskich - mówi. Od tego czasu bacznie przygląda się, czy z góry nic nie spada.

Remonty kamienic są, jednak niewiele dają. Robotnicy opowiadają TOK FM, jak one wyglądają. - To tylko z zewnątrz zrobione, że ładnie wygląda. A w sumie i tak się to wszystko zawali. Tak budowlanka u nas wygląda. Stan tych budynków jest tragiczny, zniszczone są. One już się nie nadają. Ale to tylko z tego względu, że ktoś chce utopić pieniądze, a że nie ma gdzie, to robią te remonty kamienic - wyjawia swoją teorię Grzegorz.

Jest źle, bo...

Złe stany kamienic potwierdza Powiatowa Inspektor Nadzoru Budowlanego. Tylko w zeszłym roku wszczęła ponad pół tysiąca postępowań w sprawie złych stanów technicznych budynków. - Nie ukrywam, że nasza substancja mieszkaniowa jest dosyć zaniedbana - przyznaje Elżbieta Kwiecińska i bezradnie rozkłada ręce. Tłumaczy, że aż 30 procent budynków w Bytomiu ma nieuregulowany status prawny. A to oznacza, że nie ma kogo ukarać. - W tej sytuacji, jest tylko taka sprawa, czy te budynki wytrzymają taki długi okres na uregulowanie tego stanu prawnego - dodaje Kwiecińska.

Jak pokazują ostatnie przykłady - nie wytrzymują. Szkody górnicze, które w tym mieście są bardzo duże, przyspieszają "rozwiązanie problemu". - Te zdarzenia, które miały miejsce ostatnio były wywołane tąpnięciem - mówi Kwiecińska.

Większością kamienic w Bytomiu zarządza Zakład Budynków Miejskich. Na gruntowne remonty i dostosowanie ich do europejskich standardów potrzebnych jest ponad 1,5 miliarda złotych. ZBM dysponuje zaledwie 1 procentem tej kwoty.

- Stan budynków jest taki, jak stan całego miasta. A stan całego miasta wynika z tego, że Bytom jest miastem bardzo starym - tłumaczy rzecznik bytomskiego ZBM Adam Wajda.

Tylko 10 procent zabudowy, zarządzanej przez ZBM, powstała po wojnie. Większość budynków pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Z tego, blisko 1/3 ma nieuregulowany stan prawny. ZBM sprawuje nad nimi tzw. przymusowy zarząd. - Staramy się o to, żeby te budynki pozostawały w niepogorszonym stanie technicznym. Oczywiście, na takiej zasadzie, na jakiej pozwalają nam uzyskiwane pieniądze - mówi Wajda.

Podkreśla, że mimo problemów przeprowadzanych jest wiele remontów, które zaczynają się od dachów, bo są najistotniejsze. - Tego z poziomu ziemi nie widać, ale rokrocznie mamy coraz więcej odnowionych dachów - zaznacza Wajda..

Z parasolem na klatce schodowej

- Dachy remontują! Jak u nas już pleśń jest nawet. To jest makabra. Ten dach kilkakrotnie był robiony. Ktoś go odbierał, ktoś za to pieniądze wziął - mówi pani Halina, która podczas deszczu na klatce schodowej musi otwierać parasol.

Jej sąsiadce pani Wioli leje się w mieszkaniu - Muszę szykować przynajmniej cztery wiadra. Były komisje z urzędu miejskiego, robili zdjęcia. Powiedzieli, że naprawią i dalej jest nie zrobione - opisuje pani Wiola. Kobiety mówią, że nikt się ich losem nie przejmuje. Na klatce schodowej własnym sumptem lokatorzy założyli gumolit. Schody są całkiem zbutwiałe, widać w nich dziury. Na głowę leci tynk. - Boimy się tu mieszkać - mówią.

Uważają, że grozi im to samo, co stało się w budynku obok. Gdy przylegająca do ich domu kamienica się zawaliła, ani nikt z miasta, ani też z nadzoru budowlanego ich nie odwiedził.

"Uwaga, bo się zawali. Bla, bla, bla"

- Kamienica, która się zawaliła, w tragicznym stanie ponad trzy lata. Nie zdziwiłem się, to było pewne, że ona się zawali. Był tylko napis "uwaga grozi zawaleniem", ale tam normalnie śmietniki były i ludzie tam wrzucali śmieci. Potem to dopiero zamurowali, a gdy już się zawaliła to zamknęli odcinek naszej ulicy i było: "uwaga, bo się to zawali" bla,bla,bla - opowiada Przemysław.

Zaznacza, że takich przykładów jest znacznie więcej. - One nie są izolowane, żadnych remontów, konserwacji. Zajmują się tylko kamienicami w centrum na widoku - mówi.

- Są miasta, które potrzebują pomocy - wyjaśnia Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka bytomskiego urzędu miasta. Miasto stać zaledwie na 5 milionów, które przekazuje rocznie na bieżącą działalność Zakładu Budynków Miejskich.

Krzemińska-Kruczek uważa, że władze centralne powinny pomóc, bo Bytom cierpi z powodu ich decyzji. Przez wiele lat pod miastem trwało wydobycie węgla i rudy. Potem zamknięto zakłady i kopalnie. Skutki tych decyzji są katastrofalne - ogromne szkody górnicze i wielkie bezrobocie. - Miasto po likwidacji kopalń, hut i likwidacji 30 tysięcy miejsc pracy nie zostało wsparte żadnym programem pomocowym - dodaje pani rzecznik.

Efekty widać. Piękne zabytkowe kamienice. Odrapane, sypiące się. Zagrażające bezpieczeństwu mieszkańców. Dla prezydenta miasta dbającego o swój pozytywny wizerunek to jednak niewygodny temat. Piotr Koj nie zgodził się na rozmowę.

DOSTĘP PREMIUM