Czarnecki w TOK FM: Kaczyński ma wielkie serce. Wybacza

Niektórzy posłowie PJN mają szansę na powrót do PiS. - Ale nie ci, którzy kumplowali się z Palikotem. Nie ma ?keine Grenzen?. Są pewne granice - powiedział dziś w TOK FM Ryszard Czarnecki eurodeputowany PiS.

Dominika Wielowieyska zapytała gościa Poranka Radia TOK FM, czy Adam Bielan ma szanse na powrót do Prawa i Sprawiedliwości. Bielan został ostatnio wykluczony z PJN przez Joannę Kluzik-Rostkowską za rzekome prowadzenie rozmów z PiS-em bez wiedzy kierownictwa jego nowej partii. Nie pomogło oświadczenie Adama Bielana, że nie próbował wrócić do PiS .

Ryszard Czarnecki poświadczył, że on sam nie namawiał Bielana do powrotu na łono starej partii. Ocenił jednak, że część posłów z PJN mogłaby do PiS wrócić. - Jarosław Kaczyński ma wielkie serce. Wybacza. Niektórzy posłowie PJN szansę na powrót mają - powiedział Czarnecki i zastrzegł: - Ale na pewno nie ci, którzy kumplowali się z Palikotem. Nie ma "keine grenzen" jak śpiewał jeden zespół. Są pewne granice politycznej przyzwoitości - stwierdził.

Europoseł przypomniał wcześniejsze przypadki: - Niedawno były takie powroty: Kazimierz Michał Ujazdowski, Jerzy Polaczek, Jarosław Selin wrócili do PiS. Ludwik Dorn ma wystartować z naszej listy. Kilku czołowych polityków PiS, którzy kiedyś odeszli od Jarosława Kaczyńskiego, jak np. Krzysztof Tchórzewski, potem do niego wrócili.

Po co europosłowie PiS jeżdżą na zjazdy Kobylańskiego?

W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" opublikowane zostało pismo podpisane przez minister Annę Fotygę, odradzające polskim posłom kontaktów z Janem Kobylańskim pismo podpisane przez minister Annę Fotygę, odradzające polskim posłom kontaktów z Janem Kobylańskim , prezesem Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ), biznesmenem i sponsorem Radia Maryja, oskarżanym o antysemityzm.

Tydzień temu w swoim programie w TVP 2 Tomasz Lis pokazał nagrania z marcowego zjazdu USOPAŁ, na którym parlamentarzyści PiS biernie przysłuchiwali się antysemickim wystąpieniom.

W obecności Kobylańskiego przemawiał m.in. Kazimierz Świtoń, w PRL opozycjonista, który potem zasłynął przy sprawie krzyża na oświęcimskim żwirowisku. - Kto walczy z krzyżem, ten pod krzyżem ginie. Zginął prezydent, który podpisał traktat lizboński odbierający suwerenność naszej ojczyźnie. Podobny los wybrał Bronisław Komorowski - mówił. Po chwili Świtoń dodał, że rząd światowy zdecydował, że "Polaków ma być 15 milionów, i to zdrowych parobków żydowskich".

- Czy nie jest hańbą, że polscy parlamentarzyści biorą udział w antysemickich szopkach? - zapytała Dominika Wielowieyska. - To, że tam byli, nie jest niczym złym. Zajmują się w parlamencie kontaktami z Polonią i to był powód ich wyjazdu - powiedział Ryszard Czarnecki. - Trochę pan teraz kpi z naszej inteligencji - odpowiedziała mu Wielowieyska. - Wiadomo od dawna, co się dzieje na zjazdach Kobylańskiego. To hardcorowa wersja antysemityzmu. Czarnecki przyznał jej rację, powołując się na słowa Jana Pawła II, że "antysemityzm jest grzechem".

- To dlaczego parlamentarzyści PiS tam jeżdżą? - nie ustępowała Wielowieyska. - Z jednej strony narzekają na wizerunek Polski jako kraju antysemickiego, a z drugiej biorą udział w takim zjeździe. - W polskiej przestrzeni nie może być miejsca dla antysemityzmu. To jest tak oczywiste jak to, że 2 plus 2 to jest 4. Świtoń to postać zasłużona w czasach opozycyjnych, ale jego obecne wypowiedzi są nie do przyjęcia. Jest to niesmaczne i zasmucające. Grzechem senatorów to, że milczeli - zapewniał Czarnecki.

Czy Kaczyński poświęcił pamięć brata dla politycznej kalkulacji?

- Świtoń powiedział też, że Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński i pozbawił w ten sposób Polskę suwerenności. A za ten postępek "spotkała go słuszna kara, bo zginął w katastrofie" - dodała Wielowieyska i zapytała, czy posłów PiS, którzy wzięli udział w zjeździe, spotkają jakieś konsekwencje, szczególnie ze strony prezesa partii.

- Świtoń jest poza polityką. Nie jest to osoba publiczna w Polsce. Wypowiedzi prywatnych osób są mniej nośne niż tych, które reprezentują społeczeństwo. Być może takie osoby powinny być właśnie skazane na milczenie?

Dominika Wielowieyska wysunęła podejrzenie, że milczenie Jarosława Kaczyńskiego spowodowane jest polityczną kalkulacją: PiS nie chce zaatakować Jana Kobylańskiego, ponieważ jest on bliskim przyjacielem ks. Rydzyka, na którego poparciu partii zależy.

- Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński po prostu poświęcił pamięć swojego brata na rzecz politycznej kalkulacji, żeby nie tracić takiego sojusznika jak ksiądz Rydzyk.

Ks. Rydzyk nazwał Lecha Kaczyńskiego oszustem, ponieważ zmarły prezydent niezwykle dbał o stosunki polsko-żydowskie. Myślę, że tutaj tkwi przyczyna tej ciszy -powiedziała.

- Proszę tak nie mówić, bo dla niego, pamięć o bracie jest chyba najważniejsza w życiu - tłumaczył prezesa poseł Czarnecki.

- To jak zrozumieć z jednej strony ataki Kaczyńskiego na prezydenta Komorowskiego za wypowiedzi o jego bracie, a z drugiej tę ciszę w przypadku ks. Rydzyka i gości Jana Kobylańskiego? - próbowała zrozumieć Wielowieyska.

- Tu nie ma żadnej politycznej kalkulacji. To nie jest tak, że my zabiegamy o względy Radia Maryja. Jesteśmy otwarci na współpracę z różnymi mediami - odparł Czarnecki.

DOSTĘP PREMIUM