Pijany zabił człowieka. "Na płacz już jest za późno"

W ubiegłym roku policja zatrzymała ponad 165 tysięcy kierujących po alkoholu. W pierwszym kwartale tego roku już ponad 32 tysiące. Liczby nie pozostawiają wątpliwości: wciąż pijemy, siadamy za kierownicą i doprowadzamy do wypadków. - A potem chcemy cofnąć czas - mówią psycholodzy. - Już nigdy nie wsiądę za kierownicę - mówi Henryk, który odsiaduje karę za nieumyślne zabicie człowieka.

Były górnik opowiada reporterce TOK FM. - 25 lat żyłem jak uczciwy człowiek. W jednej chwili z człowieka wartościowego stałem się człowiekiem bezwartościowym - mówi. - Jeśli wypiłeś kieliszek wódki, nie wsiadaj za kierownicę. Nie przewracałem się, nie wypiłem dużo alkoholu. Wyjechałem zza wzniesienia, nie przewidziałem, że będzie za nim człowiek, który będzie chciał przejść na drugą stronę - mówi.

Zapowiada, że nigdy już nie wsiądzie za kierownicę.

"Zabiłem człowieka, teraz mogę tylko płakać"

Od stycznia do marca tego roku policjanci zatrzymali o ponad 2 tysiące więcej pijanych kierowców niż przed rokiem. Jak mówi podkomisarz Wojciech Ratyński z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, policja ma teraz lepszy sprzęt: obok alkomatów, też specjalne bardzo czułe probierze. Działają o wiele szybciej. - Dzięki takiemu urządzeniu jesteśmy w stanie dosłownie w ciągu kilku sekund sprawdzić stan trzeźwości kierującego - mówi Ratyński.

Giną ludzie

W ubiegłym roku pijani kierowcy doprowadzili do prawie 2 tys. wypadków, w tym tych, w których ginęli ludzie. Jolanta Wąsowska jest policyjnym psychologiem transportu. Pracuje w Komendzie Miejskiej w Lublinie. Jeździ m.in. do wypadków, ale ma też do czynienia z kierowcami już po wyrokach. Jak reagują? - Niektórzy przeżywają bardzo, mają wyrzuty sumienia. A sumienie jest najbardziej surowym sędzią, wydaje wyroki dożywotnie - mówi psycholog Nie kryje jednak, że są też inni sprawcy. - Tłumacza sobie: zginął, bo mi wszedł pod samochód, bo mi wyjechał. I siebie usprawiedliwiają w ten sposób. Nie biorą pod uwagę, że ktoś z ich przyczyny zginął - dodaje Wąsowska.

Do psychologów na terapię trafiają kierowcy, którzy chcą cofnąć czas. - Jeden z panów mi powiedział: gdyby się dało cofnąć czas, to bym zupełnie inaczej postąpił. Ale niestety, czasu cofnąć się nie da. Jedna pomyłka, jeden błąd, a skutki do końca życia - mówi Wąsowska. Jak dodaje, żadne terapie nie pomogą. O tym, że zabiło się człowieka, pamięta się do końca życia.

DOSTĘP PREMIUM