Kozłowski: na meczach są kibole, dlatego kobiety zabraniają mężom przyprowadzać dzieci

Wojewoda mazowiecki, który zdecydował, że dziś na stadionie Legii nie będzie publiczności, sugerował w TOK FM: niech klub policzy na czym więcej traci. Pustych trybunach czy trybunach z kibolami, które odstraszają innych widzów.

Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki, pytany o straty Legii z powodu meczu z Koroną Kielce rozegranego przy pustych trybunach, radzi, by klub policzył, na czym więcej traci. Zdaniem wojewody Legia ma większe straty przez to, że wielu ludzi decyduje się nie oglądać meczu na stadionie, bo nie czują się na nim bezpiecznie.

- Są sygnały od ludzi, którzy nie przychodzą z dziećmi na mecze Legii, bo żony - widząc wybryki kiboli - nie pozwala im na to - stwierdził wojewoda, który wczoraj zdecydował o zamknięciu warszawskiego stadionu dla publiczności. Tłumaczył, że jego decyzja na razie dotyczy tylko jednego meczu, z Koroną Kielce. Nie wykluczył jednak, że jeśli pojawią się "nowe przesłanki pozwalające policji sformułować prognozę ostrzegawczą, to ja te przesłanki uwzględnię".

Taka prognoza została wydana po wydarzeniach po meczu w Bydgoszczy, gdzie we wtorek kibice wdarli się na murawę, a z trybun leciały w stronę boiska krzesełka.

Wojewoda mazowiecki podkreślił, że decyzja została podjęta przez niego i on ponosi za nią odpowiedzialność. Dodał jedna z rozmowie z Grzegorzem Chlastą w TOK FM, że "jednoznaczna opinia premiera była cenną wskazówką".

Kozłowski powtarzał, że za bezpieczeństwo na stadionie odpowiada organizator. Stwierdził, że klub powinien korzystać z przepisów prawa, które pozwalają na utrzymanie bezpieczeństwa. - Mają egzekwować porządek na stadionie. Żeby wyeliminować z nich tych, którzy szukają zadymy, a nie piłkarskiego święta - mówił wojewoda.

W jaki sposób? Przez zakazy stadionowe. - W Polsce zakazy wydawane przez kluby to jedna dziesiąta tych, które są wydawane na wniosek policji sądu. W zdrowo zarządzanej lidze proporcje powinny być odwrotne - stwierdził Kozłowski.

Jego zdaniem kluby nie poradzą sobie same z problemem. I w działania na rzecz eliminowania patologii powinien włączyć się Polski Związek Piłki Nożnej.

DOSTĘP PREMIUM