Dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń potwierdza: Życiu poparzonych górników nic nie zagraża

Życiu 9 górników, którzy po wypadku w kopalni Krupiński, trafili do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich nic nie zagraża. Mimo że oparzenia są bardzo rozległe, to dyrektor szpitala Mariusz Nowak potwierdził, że rokowania są dobre.

Górnicy mają oparzone od 10 do 55 procent powierzchni ciała. Wszyscy górnicy mają poparzone drogi oddechowe, ale są wydolni oddechowo. Zastosowana terapia to przede wszystkim leczenie w komorze hiperbarycznej.

Do dyspozycji rannych górników jest także psycholog, ale w większości są oni w dobrej formie psychicznej. Dyrektor siemianowickiej oparzeniówki Mariusz Nowak uważa, że gdy już wyjdą ze szpitala, najlepszą terapią będzie dla nich powrót do pracy, niekonieczne na te same stanowiska.

- Osoby zaangażowane i wracające do poprzedniego środowiska są w wiele lepszej kondycji psychicznej. Mają o wiele większe szanse na wyleczenie. I to jest najistotniejsze - dodaje dyrektor Nowak.

Górnicy spędzą w szpitalu co najmniej miesiąc. Zanim wrócą do normalnego życia czeka ich jeszcze rehabilitacja.

Cały czas trwają poszukiwania zaginionego ratownika.

DOSTĘP PREMIUM