Minister Arłukowicz potrzebuje: limuzyny, biura, sekretarki... A tanie państwo?

Służbowa limuzyna z kierowcą, biuro, kilku asystentów, sekretarka - to minimum od którego rozpocznie działanie nowy minister. Bartosz Arłukowicz został pełnomocnikiem premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. Zajmie się m.in. osobami niepełnosprawnymi i starszymi.

Dla porównania: koszt utrzymania biura minister Radziszewskiej, która zajmuje się równym traktowaniem obliczano na milion złotych rocznie. W tym przypadku może być podobnie, bo zakres jego odpowiedzialności jest większy. Jak to się ma do zapowiedzi premiera o konieczności ograniczenia zatrudnienia w administracji? - To oczywiście w kategoriach odbiurokratyzowania kraju nijak się ma, ale rozumiem, że to jest pewien zabieg polityczny - mówi Paweł Poncyljusz z PJN.

Aby stworzyć Arłukowiczowi pole manewru trochę wyjmie się z działki społecznej ministra Michała Boniego, trochę z biura minister Elżbiety Radziszewskiej i część z ministerstwa pracy Jolanty Fedak. Minister się cieszy: - Bo im więcej uwag krytycznych, im więcej osób, które interesują się polityką społeczną tym lepiej - mówi Fedak.

Z powstania nowego urzędu i obsadzeniu w nim Bartosza Arłukowicza zadowolony jest też Marszałek Sejmu.

- Uważam, że to jest kwestia jego pracy i pomysłu co chciałby robić, a Arłukowicz jest społecznikiem, ma bardzo wyraziste poglądy, chce pomagać i uważam, że to jest bardzo dobry pomysł - mówi Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.

Tyle, że Arłukowicz na razie pomysłów nie ma: - Plan pracy przedstawię w najbliższych dniach - mówi krótko.

Arłukowicz dzisiaj uregulował swoje sprawy poselskie. Wypisał się klubu SLD i został jednogłośnie przyjęty w klubie Platformy.

Wenderlich wieszczy: od jutra "cuda Arłukowicza". Cukier od jutra znowu będzie kosztował 2,50, a emerytury wzrosną o 27 proc.

Kariera Arłukowicza - agent, gwiazda komisji, minister...>>

DOSTĘP PREMIUM