Ptaszki ważniejsze od ludzi? Kłótnie o ocieplanie budynków

Jakieś wróbelki mają być ważniejsze od ludzi? - pytają nie kryjąc emocji mieszkańcy warszawskich bloków, gdy podczas rozpoczętego ocieplania budynku nagle pojawiają się ekolodzy ze strażą miejską i wstrzymują prace. Do takiej sytuacji doszło w czwartek w stołecznej dzielnicy Praga-Północ.

Wiosną rozpoczął się coroczny sezon remontowy bloków. Podczas ocieplania zamurowywane są otwory wentylacyjne i szczeliny, gdzie gnieżdżą się wróble i jeżyki. To gatunki zagrożone, które właśnie mają swój sezon lęgowy. W ciągu ostatnich lat ich populacja zmniejszyła się o połowę. Według ornitologów, jedną z głównych przyczyn jest termomodernizacja budynków. Przez nią zamurowywane są gniazda, nierzadko z pisklętami. W przypadku jeżyków już same rusztowania i ochronne siatki są niebezpieczne, bo utrudniają ptakowi, który nie może przysiąść, powrót do gniazda.

- Wszyscy mają swoje racje, ale pies pogrzebany jest na samym początku, przy planowaniu remontu - mówi Renata Markowska z Fundacji Noga w Łapę, która interweniuje wielu miejscach. - Inwestorzy popełniają błędy, czasem nieświadome, czasem z premedytacją - mówi.

Najczęściej inwestorzy zlecają roboty bez ekspertyzy ornitolga lub konsultacji miejskiego Biura Ochrony Środowiska, licząc, że szybko przeprowadzą je w ciepłym sezonie. Markowska przeprowadza trudne rozmowy z mieszkańcami i administratorami, fotografuje ptaki mieszkające w szczelinach i otworach wentylacyjnych. Jednak dla większości z mieszkańców konieczność wstrzymania prac z powodu ptaków jest absurdalna. - Teraz będzie kłopot - mówi jedna z mieszkanek bloku przy Darwina 8, gdzie wstrzymano ocieplanie do października - To jak grom z wysokiego nieba na nas spadło, a wzięliśmy dużą pożyczkę, by to wyremontować. Ten blok to była ruina od 60 lat.

Ale problem już jest i trzeba sobie radzić. Na klatce w bloku zawisło ogłoszenie, w którym czytamy o przesunięciu dokończenia remontu na jesień. Robotnicy pracujący na miejscu też nie kryją zdziwienia. - Nie trzeba przerywać prac, w poprzednich pracach na bieżąco wycinaliśmy otwory bez zatykania - mówi Mirosław Bieryt, którego ekipa ociepla budynek. - Mamy tu dwadzieścia osób. Wiele przyjechało do pracy 400 kilometrów i nie chcą wrócić z pustymi rękoma - mówi.

Co roku powtarzają się podobne scenariusze w całej Polsce tym bardziej dziwi, że wciąż przed rozpoczęciem prac wielu inwestorów po prostu nie pamięta o zadbaniu o odpowiednie ekspertyzy.

Ptaki giną w męczarniach. Przez siatki w otworach wentylacyjnych

Opublikowano oświadczenia majątkowe ministrów>>

DOSTĘP PREMIUM