Poruszający film o opozycji na Białorusi. 'Ta władza zdechnie. Zdechnie' [WIDEO]

W sumie na 100 lat białoruskie sądy skazały kandydatów w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, ich współpracowników, działaczy, ale również przypadkowe osoby. Biuro Solidarności z Demokratyczną Białorusią opublikowało film ?Dekabrysty?, w którym przestawia sytuację sądzonych opozycjonistów.

"Dekabrysty"

Alaksandr Fiaduta, politolog i jeden z członków sztabu Andrieja Niaklaieua tłumaczy, że uczestników manifestacji 19 grudnia 2010 (w dniu wyborów prezydenckich na Białorusi) nazwano "dekabrystami", bo jest wiele analogii między wystąpieniem Białorusinów a buntem szlachty przeciw carowi, do którego doszło w 1925 roku. Różnica jest taka, że teraz zbuntowali się cywile, a władza nie strzelała do nich, tylko użyła pałek.

Na filmie członkowie rodzin kandydatów i skazanych opowiadają o tym, co się działo w pierwszych tygodniach po aresztowaniach, kiedy z osadzonymi nie było żadnego kontaktu, nie można było wysłać listu, nie wpuszczano do nich adwokatów. Nie było nawet wiadomo, czy żyją.

Aleksander Michalewicz, jeden z kandydatów, choć podpisał lojalkę o współpracy z KGB, kiedy tylko wyszedł na wolność, natychmiast ujawnił, co się działo podczas jego aresztu, jak był torturowany.

Andriej Sannikau przyznał z kolei, że był szantażowany. Jeśli nie będzie współpracował, jego żona trafi do więzienia, a 4-letni syn, Danik, zostanie oddany do domu dziecka.

Kilkuletnie wyroki dla 20-latków

Wysokie wyroki otrzymali nie tylko kandydaci na prezydenta Białorusi. Na kilkuletnią odsiadkę skazano też młodych aktywistów, w większości studentów. - Wśród ponad 30 skazanych więcej niż połowa ma mniej niż 25 lat - podkreśla Nasta Pałażanka, aktywistka Młodego Frontu. Ona sama też zresztą została skazana, ale dostała wyrok w zawieszeniu. Przyjazd do Polski i rozmowa z dziennikarzami to wciąż ryzyko. Pałażanka zaznacza, że wśród młodych, którzy trafili za kraty są i działacze, ale też i ludzie przypadkowi. - Skazując ich, władza chce pokazać innym młodym, że to samo spotka ich jak wyjdą na plac - komentuje.

Organizacje praw człowieka skarżą się, że nie mają dostępu do miejsc zamknięcia i nie wiedzą co tam się dzieje. Więzienia - nietknięte - pamiętają jeszcze czasy sowieckie.

'Ta władze zdechnie, zdechnie"

Na 3,5 roku kolonii karnej został skazany m.in . 20-letni Mikita Lichawid, który już drugi raz trafił do izolatki. Pierwszy raz za to, że nie chciał podać paragrafu, z którego został skazany. Twierdził tylko, że niezgodnie z prawem. Drugi raz, gdy nie chciał złożyć podpisu pod obietnicą, że się poprawi - relacjonuje prawniczka i obrończyni praw człowieka, Elena Tankaczowa. Kiedy ogłaszano wyroki na studentów, ich rodziców nie wpuszczono na salę. W otoczeniu mediów krzyczeli: Wolność! Ta władza zdechnie! Tchórze!

4-letni wyrok (w kolonii o zaostrzonym rygorze) usłyszał też sekretarz prasowy ekskandydata Andreja Sannikaua, Alaksandr Atroszczankau. Jego żona Daria następny raz zobaczy go pewnie jesienią. Bo rocznie przysługują mu 3 krótkie widzenia - do 3 godzin i 2 długie - to do 3 dni.

Opozycjoniści zapewniają, że się nie poddadzą.

DOSTĘP PREMIUM