Koszmar domów dziecka. Fedak: Ustawa może okazać się hybrydą

- Nie spodziewałam się, że ta ustawa będzie taka trudna - powiedziała w TOK FM Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej o powstającym już cztery lata projekcie zmian w systemie opieki nad dziećmi z domów dziecka. Minister przyznała, że chce, aby została uchwalona jeszcze przed wyborami, chociaż ?poprawki Sejmu i Senatu mogą sprawić, że z tej ustawy wyjdzie jakaś hybryda?.

TOK FM przez tydzień opisywało dramatyczną sytuację w domach dziecka>> ZOBACZ SPECJALNY RAPORT

- Ustawa powinna być spójna. Tymczasem poprawki Sejmu i Senatu są często sprzeczne ze sobą. Może wyjść z tej ustawy dużo gorsza hybryda - martwiła się minister pracy i polityki społecznej na antenie radia TOK FM. Anna Wacławik-Orpik zgodziła się z nią. - Wygląda w tej chwili na twór daleko idących kompromisów z różnymi grupami interesów.

Kto się boi ustawy? Pracownicy MOPS-ów

Fedak przyznała też, że nie spodziewała się, że ta ustawa wywoła tyle kontrowersji. - Nie wiem, czy kontrowersje to dobre słowo - odpowiedziała Wacławik-Orpik. - Ona wzbudza przede wszystkim potworny opór pomocy społecznej. Lobby pracowników placówek opiekuńczo-wychowawczych skrzykuje się na forach internetowych i dyskutuje o tym, co zrobić, żeby ta ustawa nie weszła w życie - dodała.

"Cały czas myślisz, z której strony przyjdzie atak." O życiu w domu dziecka >>>

Wychowawca: wszyscy łamiemy sobie zęby

Po serii tekstów o sytuacji w domach dziecka TOK FM otrzymało wiele sygnałów od ludzi ze środowiska, że są rzeczy, które można zrobić już dziś, bez czekania na to, aż zadziała nowe prawo.

Wacławik -Orpik zapytała minister Fedak, dlaczego nie ma w projekcie prostych, niekosztownych zapisów, które rozwiązałyby parę problemów od razu, np. obowiązek superwizowania się zespołów zarówno w rodzinnych, jak i państwowych placówkach.

Dziś zapis mówi o możliwości, nie obowiązku, więc większość z tego nie korzysta.

Maria Berlińska, która współprowadzi rodzinny dom dziecka w Piastowie, jest za tym, aby w ustawie zapisano obowiązek kontroli wszystkich wychowawców. - Musi być coś, co pokaże, że to niezbędne. Prawo może być postrzegane pozytywnie. Jeśli jest napisane "tak trzeba", to możemy to rozumieć w ten sposób: "tak trzeba, czyli warto" - mówiła na antenie Radia TOK FM. Jej zdaniem jednak taki nadzór powinien mieć charakter wspierająco-rozwojowy, nie kontrolny.

- Każdy na wszelką kontrolę podświadomie reaguje obronnie. A jeśli to będą konsultacje i wsparcie, to odzew wychowawców będzie pozytywny. Nadzór jest potrzebny, bo w tej dziedzinie nie ma geniuszy: ani w państwowych ani w rodzinnych domach dziecka. Wszyscy łamiemy sobie zęby - powiedziała Berlińska.

Fedak: to jest kompromis

Jolanta Fedak entuzjastycznie reagowała na te pomysły, ale podkreśliła, że dla niej najważniejsze jest teraz przepchnięcie ustawy przez parlament przed wyborami: - Ustawę piszemy już cztery lata. Jeśli nie uchwalimy jej do końca kadencji, następny rząd będzie musiał zaczynać pracę nad nią od początku - powiedziała Fedak.

Zapewniła, że pierwszy rok obowiązywania nowych przepisów będzie służył ich sprawdzeniu. - Problem polega na tym, że my ingerujemy, ale nie tam, gdzie trzeba. Nie pomagamy rodzinie, która ma kłopoty, również finansowe, wyjść z nich. Wymyśliliśmy więc, żeby wprowadzić tam asystenta, który będzie pomagał biologicznym rodzicom w przezwyciężeniu tych problemów i utrzymaniu dzieci w rodzinie - stwierdziła.

- Czy pani minister wierzy w to, że taka asysta wykonywana przez tych samych pracowników socjalnych, którzy teoretycznie robili to przez ostatnie 20 lat z marnym skutkiem, będzie skuteczna? - Asysta będzie oddzielona od pracowników, którzy zajmują się wypłatą świadczeń. Ale rzeczywiście, asystę będą mogli wykonywać również pracownicy socjalni. To jest kompromis.

Domy dziecka kosztują dużo i są złe

Koszt utrzymania wychowanka w domu dziecka w Polsce waha się dziś między 3 a 5 tys. złotych miesięcznie. Wacławik-Orpik pytała minister pracy, jak inaczej spożytkować te pieniądze.- Chodzi o to, żeby przesunąć dzieci z opieki instytucjonalnej do rodzin zastępczych. Szkolimy je i przygotowujemy. Mamy na to 10 lat - oświadczyła Jolanta Fedak.- Czyli jeszcze 10 lat będą istniały państwowe placówki. A możnaby polepszać standardy już teraz prostymi zabiegami, które mogłyby się znaleźć w tej ustawie -zwróciła uwagę Wacławik-Orpik.

- Ustawa idzie w dobrym kierunku. Jest w niej zapis, że dziecko do 10. roku życia musi być umieszczone w pieczy zastępczej, a nie w państwowym domu dziecka - odpowiedziała minister i zapewniła, że nowe prawo ma wspierać rodziny zastępcze, które do tej pory nie dostawały należytej pomocy ze strony państwa.

Na pytanie, czy w takim razie macha się już ręką na sytuację dzieci w domach dziecka, minister nie odpowiedziała.

Celebryci reklamują. Kto wydał najwięcej? >>

DOSTĘP PREMIUM