Kiedy raport ws. katastrofy smoleńskiej? "Ważne, żeby jeszcze przed kampanią, jatką"

- Komisja ministra Millera dobrze wie, że ważne byłoby, gdyby raport trafił do mnie i opinii publicznej jeszcze przed kampanią, zanim zacznie się jatka - mówi Donald Tusk o raporcie ws. katastrofy smoleńskiej. Zapewnia, że jeśli tylko raport trafi w jego ręce zostanie szybko zaakceptowany, przetłumaczony i upubliczniony.

Premier chce, by państwowy raport, który ma także znaczenie międzynarodowe, zwłaszcza w relacjach z Rosją, był możliwie odległy czasowo od kampanii wyborczej. Donald Tusk liczy na jego publikację jeszcze w czerwcu (w kuluarach mówi się o "połowie miesiąca"), ale jak zastrzega nie może zmuszać do tego komisji przygotowującej dokument. - Jak tylko otrzymam raport, wszystko potoczy się błyskawicznie - deklaruje premier.

Tymczasem wiadomo już, że raport nie będzie pełny. Szef MSWiA Jerzy Miller przyznaje, że ciągle brakuje wielu dokumentów i materiałów, które mają Rosjanie.

Pytany przez reportera TOK FM Jerzy Miller, nie chce podać ostatecznej daty publikacji raportu. Nie zdradził też co opóźnia prace ekspertów.

Rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy w opublikowanym 12 stycznia raporcie końcowym obarczył winą za katastrofę Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, stronę polską. Polskie władze uznały raport za niepełny i jednostronny.

Na raport komisji Millera czekają wojskowi prokuratorzy, którzy przekazali jej sporą część materiałów procesowych ze swojego śledztwa.

Tymczasem w Moskwie nad odczytem z oryginalnych taśm czarnych skrzynek Tu154M pracuje pięciu polskich biegłych i wojskowy prokurator. Początkowo mieli badać tylko rejestrator dźwięków z kabiny pilotów, ale Rosjanie udostępnili polskiej stronie także rejestrator parametrów lotu. To druga czarna skrzynka samolotu. Trzecią, polskiej produkcji, badają na zlecenie prokuratorów eksperci firmy ATM. I na wyniki tych prac wciąż czekają wojskowi śledczy.

DOSTĘP PREMIUM