Kaleta w TOK FM czyta maile Brejzy i wytyka: Jako tzw. wolne media nie pytacie o to. Kraśko: Szanowny panie, zwracam uwagę na różnicę

- Minister sprawiedliwości podjął sprawne działania w zakresie konsekwencji. Nie ma tutaj tematu ministra Ziobry czy innych wiceministrów - ocenił w TOK FM wiceminister Sebastian Kaleta, pytany o odpowiedzialność szefa MS za ataki na sędziów. Przekonywał, że minister sprawiedliwości "nie ponosi odpowiedzialności za korespondencję", którą prowadzą osoby z MS. Polityk PiS wytykał też Piotrowi Kraśce, że media, które nie są związane z rządem, nie informują o rzekomych aferach związanych z politykami opozycji.
Zobacz wideo

-Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem - przyznał we wtorek w TVN24 Mateusz Morawiecki, który pytany był o to, czy lepszym szefem rządu byłby prezes PiS, czy on. Dodał, że w PiS jeszcze nie zapadła decyzja, kto będzie premierem po ewentualnej wygranej w wyborach. Piotr Kraśko pytał zatem Sebastiana Kaletę, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, warszawskiego radnego i kandydata PiS do Sejmu, dlaczego "najlepszy" kandydat nie sprawuje tej ważnej funkcji. - To, że premier docenia i szanuje kompetencje pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, nie powinno być wielkim zaskoczeniem. Pan prezes jest liderem naszego obozu. Jest najlepszym architektem naszego poparcia, wygranych wyborów. Podział stanowisk politycznych w pierwszej kolejności jest zamysłem pana prezesa - odpowiadał Kaleta. 

Jak dodał, w polskiej polityce są pewne "pozycje i role". - Liderem obozu politycznego jest Jarosław Kaczyński, a premierem Mateusz Morawiecki. To jest naturalne. Jego autorytet jest niekwestionowany. Ma wpływ na to, jak kształtowana jest polityka w państwie, jak głosuje obóz Zjednoczonej Prawicy - wyliczał.

Sebastian Kaleta zapewniał, że nie jest tak, że "każdą decyzję w państwie podejmuje szef PiS". - To nie jest tak, że prezes Jarosław Kaczyński chodzi i mówi: zróbcie to i to. To minister ma inicjatywę. W sprawach wpływu politycznego, każdy minister czy premier ma pewną inicjatywę i propozycję. Wiele propozycji ministra Ziobry zostało przyjętych przez Sejm. To normalne - mówił w Poranku Radia TOK FM. 

"To nie jest temat ministra Ziobry"

Piotr Kraśko pytał też Kaletę o odpowiedzialność ministra Zbigniewa Ziobry za to, że ludzie z jego resortu brali udział w hejtowaniu sędziów nieprzychylnych "dobrej zmianie" w wymiarze sprawiedliwości. - Pan minister sprawiedliwości nie ponosi odpowiedzialności za korespondencję, którą prowadzę. Nie zagląda mi do telefonu. Ponosi odpowiedzialność za te działania, które mi powierzył. Natomiast, za moje samodzielne działania nie ponosi odpowiedzialności - odpowiadał, nie do końca wprost, podsekretarz stanu w MS.

Jego zdaniem trzeba "z dużym dystansem" podchodzić do publikowanych treści z rozmów sędziów z internetową hejterką Emi, bo pełnomocnicy byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebniaka i sędziów, których nazwiska pojawiają się w aferze hejterskiej, twierdzą, że nie było ani internetowej grupy "Kasta", ani umawiania się na szkalowanie przeciwników. - Mam świadomość tego, że wiarygodność tych materiałów może być skutecznie podważona. Ciąg zdarzeń w tym przypadku wyjaśni sąd, być może prokuratura - uważa Kaleta. 

Kandydat PiS do Sejmu stwierdził, że określenie "farma trolli", używane w przypadku akcji dyskredytowania przeciwników zmian w wymiarze sprawiedliwości, jest "absurdalne". - Takie określenie na zaistniałą sytuację, nawet jeśli ona miała miejsce, na korespondencję niektórych sędziów z jedną panią, to nie wiem, czy to spełnia definicję "farmy". To pojęcie rodzi definicję skali zjawiska. Jeżeli była ona prowadzona, to jest to niedopuszczalne. Minister sprawiedliwości podjął sprawne działania w zakresie konsekwencji. Nie ma tutaj tematu ministra Ziobry czy innych wiceministrów - odpowiadał. 

Według Kalety "tworzy się atmosferę, że trzeba coś "zabezpieczyć", że "to jakaś wielka afera". - Mówimy o jednej pani, która rozmawiała z konkretnymi sędziami. Jeżeli te rozmowy odbywały się w taki sposób, jaki opisują to media, to jest to niedopuszczalne. Sprawy te będą przedmiotem licznych postępowań, również sądowych - podkreślił wiceminister sprawiedliwości. I przystąpił do kontrataku.

"Premiera" Kalety

Sebastian Kaleta oburzał się, że w mediach, które nie są związane z rządem, nie pojawiają się informację o tym, że Krzysztof Brejza, szef sztabu Koalicji Obywatelskiej, miał prowadzić "komórkę do spraw zwalczania przeciwników politycznych" w ratuszu w Inowrocławiu. To odprysk tzw. afery fakturowej w tamtejszym magistracie. Sprawa przyjmowania lewych faktur przez jedną z urzędniczek ratusza w Inowrocławiu jest od tygodnia tematem numer jeden w TVP Info. Dziennikarze telewizji publicznej powiązali sprawę faktur z rzekomym hejtem, którym sterować miał poseł Platformy Obywatelskiej. W materiałach publikowanych w telewizji publicznej sprawa hejtu łączona jest także z osobą prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzy, ojca polityka PO.

- Zrobię premierę dla słuchaczy TOK FM - powiedział Kaleta i odczytał fragment rzekomego maila Brejzy dotyczącego "ciśnięcia, ostrego pokomentowania, nawet z fejkowych kont". - Nie wiem, czy ona (korespondencja - red.) jest prawdziwa, ale pan Brejza odmawia o odpowiedzi na pytanie, czy on ją prowadził. A państwo jako tzw. wolne media, go o to nie pytacie - stwierdził polityk PiS. I dodał, że Brejza jest kandydatem na ministra sprawiedliwości, w gabinecie cieni PO. - Wydaje mi się, że nominowanie na taką funkcję jest istotne, jeśli mówimy o takich sprawach jak hejtowanie - argumentował. 

Piotr Kraśko odpowiadał, że jeżeli tylko Brejza pojawi się w studiu Radia TOK FM, to zostanie o to zapytany. - Pytamy o Jarosława Kaczyńskiego i min. Ziobrę, bo sprawują kluczowe funkcje w państwie. A Krzysztof Brejza nie sprawuje kluczowej funkcji. Krzysztof Brejza nie ma wpływu na działanie prokuratury - odpowiadał dziennikarz. - Minister sprawiedliwości od ponad od tygodnia jest pytany o to, czy wiedział o aktywności rzekomej Łukasza Piebiaka, natomiast pan Brejza jest szefem sztabu największej partii opozycyjnej i mamy rzekomą korespondencję, że miał nadzorować osoby, które miały hejtować jego przeciwników i nie chce się do tego odnieść - wtrącił Kaleta. - Szanowny panie, zwracam uwagę na różnicę, że w sprawie Łukasza Piebiaka mówimy o urzędnikach ministerstwa sprawiedliwości, o wiceministrze, o dokumentach niejawnych - wyliczał Piotr Kraśko.

Na co usłyszał po raz kolejny, że Krzysztof Brejza jest kandydatem na ministra sprawiedliwości i "jest liderem obozu opozycyjnego". - Dlaczego o tym nie rozmawiamy? - pytał Sebastian Kaleta i powtórzył, że to TVP Info publikuje "rzekomą korespondencję" polityka PO. - Inowrocław jest wspaniałym i pięknym miastem, ale my mówimy o Rzeczpospolitej, o tym, co dzieje się w skali państwa. Ma pan wiedzę o działaniach Brejzy czy nie? Ale może ma pan wiedzę o działaniach ministra Ziobry. Pan myśli, że teraz zapomnimy o sprawie Piebiaka? - pytał Kraśko. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM