Ujazdowski ubolewa, że jest obiektem ataków. "I rasista to nie jest najgorsze słowo, jakie pada pod moim adresem"

- Pan Paweł Kasprzak wielokrotnie przeszkadzał w działaniach opozycji. Ja wierzę, że mogę wygrać wybory - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Kazimierz Michał Ujazdowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na senatora w Warszawie. Kasprzak ostro krytykuje KO za wystawienie Ujazdowskiego w wyborach do Senatu.
Zobacz wideo

Kazimierz Michał Ujazdowski, były polityk PiS, o mandat senatora walczyć będzie w Warszawie. Jego rywalem może być m.in. z Paweł Kasprzak, liderem Obywateli RP. W piątkowym Poranku Radia TOK FM Kasprzak nazwał wystawienie byłego polityka PiS "skandalem" i "politycznym deal'em" między Ujazdowskim a Grzegorzem Schetyną. Przypomnijmy, że w wyborach samorządowych w 2018 roku Ujazdowski miał być kandydatem KO na prezydenta Wrocławia. Ale z pomysłu zrezygnowano m.in. po tym, jak Nowoczesna nie poparła Ujazdowskiego.

Zdaniem polityka to nie on, a lider Obywateli RP jest źródłem kłopotów. Bo "nie rozpoznaje, o co chodzi w tych wyborach". - Rywalizujemy z PiS, a nie wewnątrz opozycji. Trzeba uwolnić kraj od władzy, która ma zamiar zbudować zamknięty system polityczny, taki który wyciągnie również ręce po prywatne media - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Jak dodał, "środowisko Pawła Kasprzaka" nie uczestniczyło w rozmowach dotyczących tzw. paktu senackiego, a co więcej "wielokrotnie przeszkadzało w działaniach opozycji". - Pamiętam konferencję na otwarcie kampanii Koalicji Obywatelskiej, kiedy pojawiła się pikieta zorganizowana przez pana Kasprzaka. Moim zadaniem jest rywalizacja z profesorem Rudnickim (polonijny kandydat do Senatu), a jeżeli pan Kasprzak chce w tym przeszkadzać, to trudno. Ja wierzę, że wygram - podkreślał Ujazdowski. 

Prowadzący Poranek Jan Wróbel przypominał, że Kasprzak chciał nie tylko debaty z Ujazdowskim, ale i prawyborów na opozycji. Kandydat KO wykluczył taki scenariusz. - Ja jestem gotów na debatę, ale ze wszystkimi zarejestrowanymi kandydatami. To jest wymóg rzetelności - argumentował były polityk PiS. 

Podkreślił, że inny rodzaj debaty byłby tylko "narzędziem rozbijania opozycji oraz awantury". - I zniesławiania mnie. Bo od kilku tygodni jestem obiektem zniesławień, które wymagają reakcji sądowej. I słowo "rasista" nie jest najgorszym słowem, jakie pada pod moim adresem - przekonywał Kazimierz Michał Ujazdowski. 

Jego zdaniem w tak "nadzwyczajnej sytuacji", w której jest Polska, "trzeba raczej stawiać na różnorodność ideową". - KO mogła powstać i uzyskała dobry wynik dzięki różnorodności - dodał.  Jak mówił, "nie jest sekciarzem" i potrafi współpracować z ludźmi o innych poglądach politycznych. - Jako minister kultury dawałem przykład pluralizmu. Tylko sekciarze chcą dzielić opozycję w momencie takiego zagrożenia - uważa były polityk Prawa i Sprawiedliwości.  

Ziobro kontra holenderski minister sprawiedliwości 

Jan Wróbel pytał też Ujazdowskiego o spotkanie holenderskiego ministra sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobrą. Sander Dekker opublikował na oficjalnej, rządowej stronie internetowej, krytyczny raport z pobytu w Polsce. "Poinformował, że przeprowadził "twardą" rozmowę z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, wyrażając poważne zaniepokojenie pogarszającym się stanem praworządności w Polsce" - informowało w poniedziałek radio RMF FM. Z kolei portal wpolityce.pl, cytując wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, informował, że Dekker nie był w stanie podać żadnych przykładów naruszeń praworządności w Polsce, a potem "holenderski minister musiał wysłuchać lekcji (Zbigniewa Ziobry-red.) dotyczącej nie tylko reformy sądownictwa, ale także historii Polski". 

Ujazdowski mówił, że "zna holenderskie podejście do rządów prawa". - Tam myśl o tym, że można kwestionować niezawisłość sędziów, jest wykluczona. Nie sądzę, żeby ten wykład historyczny miał znaczenie. Ziobro używa przykładów historycznych w złej wierze. Sędziów orzekających w czasach stalinowskich nie może być już w polskim wymiarze sprawiedliwości, choćby ze względu na upływ czasu - mówił kandydat KO do Senatu. 

W kontekście afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości Ujazdowski podkreślił, że możemy zobaczyć "wymianę elit". - Nie jest jednak tak, że złych sędziów zastąpili lepsi, że zawody prawnicze zostały otwarte przez ministra Ziobrę. Tylko po prostu wprowadzono grupę swoich i barbarzyńskich. Tego nie było w polskim wymiarze sprawiedliwości. Sędziowie działający na polityczny rozkaz byli gotowi niszczyć swoich kolegów. To była granica barbarzyństwa, której nie można przekraczać - tłumaczył swój punkt widzenia  gość Jana Wróbla. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM