Michał Kamiński recenzuje przemówienie prezesa Kaczyńskiego: Znów oderwał się od rzeczywistości

Według Michała Kamińskiego "przepych" konwencji PiS w Lublinie może jej zaszkodzić. - Brak pokory, który się z tego przebijał, może demobilizować wyborców tej partii - podkreślił były polityk Prawa i Sprawiedliwości. Kamiński w Poranku Radia TOK FM pokusił się też o krótką recenzję sobotniego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego.
Zobacz wideo

W sobotę w Lublinie odbyła się konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński przedstawił swój "hat-trick", czyli zapowiedź wyższych płac, podwójną trzynastą emeryturę oraz równe dopłaty dla rolników. Według Michała Kamińskiego, posła PSL-UED i kandydata do Senatu, prezes PiS zdaje sobie sprawę, że większość parlamentarna PiS wcale nie jest przesądzona. - Kaczyński zna się na ordynacji wyborczej. Teraz będą w stanie zrobić wszystko, żeby władzy nie oddać. Tu jest moja obawa - mówił gość Poranka Radia TOK FM.

Jak dodawał, przemówienie Kaczyńskiego świadczy też o tym, że szef partii rządzącej "znów w swoim myśleniu o Polsce odrywa się od rzeczywistości". - Podkreślając związek partii z Kościołem katolickim, w dniu, w którym zostaje opublikowany sondaż, gdzie Kościół ma najmniejsze w dziejach zaufanie Polaków, moim zdaniem popełnia błąd - ocenił były polityk PiS. W jego opinii "przepych" konwencji w Lublinie może zaszkodzić rządzącym. - Taki brak pokory, który z tego przebijał, wcale nie działa mobilizująco na wyborców PiS. A może zmobilizować wyborców opozycji - przekonywał kandydat do Senatu. 

"PiS może nie mieć większości"

Dominika Wielowieyska pytała Kamińskiego o najnowsze sondaże, które dają PiS między 42 a 47 procent poparcia w nadchodzących wyborach. - Jednak PiS pomimo wielkich pieniędzy, wsparcia mediów, propagandzie, 500 plus, w dalszym ciągu nie ma większości Polaków za sobą - odpowiadał Michał Kamiński. 

Jego zdaniem Prawo i Sprawiedliwość "nie ma szans" na większość 2/3 w Sejmie, która pozwalałaby zmienić konstytucję. - Może o parę mandatów przeskoczyć większość do rządzenia, czyli 231 mandatów. Do tego w Senacie każdy mandat będzie na wagę złota - ocenił poseł. 

Kamiński przypomniał też sytuacją z wyborów w 2015 roku, kiedy wygrało PiS. - Metoda d'Hondta promuje zwycięzców. W ostatnich wyborach w 2015 roku w 11 okręgach wyborczych o tym, że PiS wziął dodatkowe mandaty, decydowało od 50 do 2000 głosów. Ja to policzyłem. O wyniku wyborczym w skali kraju 40 parę tysięcy ludzi w całym kraju zdecydowało, że PiS osiągnęło samodzielną większość. Każdy głos będzie się liczył - przekonywał Kamiński. 

W ocenie posła PSL-UED każdy, kto nie chce większości PiS, "musi trzymać kciuki za realnie jak najwyższy wynik PO, Lewicy i PSL". - To jest w interesie każdego, niezależnie od sympatii i antypatii do partii opozycyjnych. PiS ma poparcie na poziomie 45 procent, a trzy partie pozostałe partie razem mają 47 procent. Przewaga PiS przestaje być przewagą. Ważne, żeby te 47 procent opozycji przełożyło się na mandaty w okręgach wyborczych. Każdy może zadecydować o wyniku wyborów - podkreślał Michał Kamiński. 

DOSTĘP PREMIUM