Sejm nagle przerywa ostatnie posiedzenie przed wyborami. "Może to niewinne, ale już nikt w to nie wierzy"

Ostatnie przed wyborami posiedzenie Sejmu, które miało trwać trzy dni, wieczorem zostanie przerwane i wznowione dopiero po wyborach - 15 października. To decyzja prezydium Sejmu. - Pewnie od strony formalnej wszystko jest w porządku, ale jest w tym coś niepokojącego - komentował w TOK FM prof. Leszek Koczanowicz. Ekspert z Uniwersytetu SWPS uważa, że decyzja "zatruwa nowe otwarcie Sejmu", które nastąpi po wyborach.
Zobacz wideo

O przerwaniu obrad poinformował wicemarszałek Ryszard Terlecki. - Prezydium Sejmu zdecydowało, że ostatnie w tej kadencji posiedzenie Sejmu zostanie przerwane w środę i wznowione po październikowych wyborach - powiedział we wtorek. Jak tłumaczył Telecki, o skrócenie posiedzenia mieli prosić posłowie, chcący jechać do swoich okręgów wyborczych.

- Zatem można powiedzieć, że doszlusowujemy do najstarszej demokracji świata, czyli do parlamentu brytyjskiego, który jest zawieszony – żartował gorzko w TOK FM prof. Leszek Koczanowicz, politolog, filozof, psycholog z Uniwersytetu SWPS. Jego zdaniem sytuacja jest dziwna. - Nie możemy zajrzeć do głowy tych, którzy podjęli taką decyzję. Czy to po prostu kampania, czy jakieś perfidne plany – mówił prof. Koczanowicz.

Posłowie opozycji podkreślali, że przerwanie posiedzenia, to zdarzenie bez precedensu i wyrażali obawy, że PiS może chodzić o dopisanie do porządku obrad punktów, których obecny porządek obrad nie przewiduje. By wykorzystać to, że rządzący w obecnym Sejmie mają większość. - Opozycja mówi wprost, że partia rządząca zabezpiecza się na wypadek sytuacji, w której przegrałaby wybory. Wtedy będzie miała jeszcze te dwa dni, żeby podjąć jakieś decyzje, które będą rzutowały na przyszłość. To dziwna sytuacja – ocenił ekspert.

Zdaniem prof. Koczanowicza cała ta sytuacja pokazuje głębię nieufności, do której doszła polska polityka. Bo wszyscy "zaczynają się bać". - Być może jest to niewinne, ale już nikt w to nie wierzy. Obawa wisi w powietrzu. Decyzję podjęto szybko, bez konsultacji. Pewnie od strony formalnej wszystko jest w porządku, ale jest w tym coś niepokojącego – przekonywał ekspert.

Kadencja "wielu złamanych obietnic"

Wicemarszałek Ryszard Terlecki zapewnił, że nie ma planów, by po przerwie w porządku obrad znalazły się nowe punkty. - Jednak w tej kadencji wiele obietnic było złamanych, wykonano wiele dziwnych posunięć. Kolejny raz narusza się ducha demokracji, którym jest współpraca, dialog i próba wzajemnego zrozumienia. To zatruwa nowe otwarcie Sejmu – komentował prof. Koczanowski. Dodawał, że to "bardzo niebezpiecznie". - Choć miejmy nadzieję, że nie aż tak bardzo, jak się boimy. Jednak trzeba to sobie powiedzieć: coś złego się dzieje – podsumowywał gość TOK FM.

Zgodnie z harmonogramem ostatniego posiedzenia Sejmu w środę posłowie mają rozpatrywać wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Głosowania przewidziano na 21.00. Po nich ma zostać przedstawiona informacja z działalności KRS w roku 2018 oraz RPO o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w roku 2018. Zakończenie środowych obrad planowane jest na 1:30 w czwartek . 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM