Burza wokół Jarosława Dudzicza. "Sędzia antysemita ma się dobrze, żyje jak pączek w maśle"

Skandaliczne i godne potępienia - w taki sposób antysemickie wpisy sędziego "dobrej zmiany" Jarosława Dudzicza ocenili goście Dominiki Wielowieyskiej w "Wyborach w TOKu".
Zobacz wideo

"Podły, parszywy naród" - jak donosi "Wyborcza", tak o Żydach miał pisać w internecie sędzia Jarosław Dudzicz. Posłowie PO: Borys Budka i Mariusz Witczak zażądali w czwartek od ministra sprawiedliwości odwołania sędziego ze wszystkich funkcji w wymiarze sprawiedliwości. Na te informacje zareagowała też ambasada Izraela, przyjmując "ze smutkiem ten antysemicki wpis".

Dominika Wielowieyska pytała swoich gości, jak oceniają całą sytuację. Według Joanny Kluzik-Rostkowskiej, jedynki KO do Sejmu z Radomia, sprawa sędziego Dudzicza jest elementem większej całości. - Gdyby ktoś powiedział mi 4 lata temu, że w resorcie sprawiedliwości będzie uprawiany zinstytucjonalizowany hejt, to uznałabym to za fantazję. A jednak to się stało. I ten sędzia antysemita ma się dobrze, żyje jak pączek w maśle. Jest honorowany przez to środowisko – mówił polityczka KO i dodawała, że nie wierzy w to, że szef resortu sprawiedliwości o tym nie wiedział. - A jeśli tak było, to znaczy, że Zbigniew Ziobro kompletnie nie panuje nad swoim ministerstwem – podkreślała.

Łukasz Rzepecki ocenił, że takie słowa są skandaliczne. - I nigdy nie powinny paść – powiedział poseł Kukiz'15. Jak przyznał, nie głosował za odwołaniem Zbigniewa Ziobry. - Na miesiąc przed wyborami odwoływanie ministra to nic innego jak teatr polityczny, żeby nabić sobie punkty wyborcze – wytłumaczył się poseł.

Lech Jaworski, kandydat PiS do Senatu z Warszawy, wszelkie przejawy antysemityzmu są niedopuszczalne. Jednak nie zgodził się z tezą, że to "zinstytucjonalizowany hejt". - Osoby, które tak się zachowywały, zostały zwolnione. Jeżeli ktoś uczestniczył w takiej akcji, to nie ma prawa zasiadać w żadnych organach. Poza tym mowa nienawiści jest wyolbrzymiana z każdej strony – mówił polityk PiS.

Paulina Piechna-Więckiewicz, dwójka Lewicy z Kielc, podkreślała, że Polsce "atmosfera antysemityzmu" cały czas narasta. - Małe festiwale kultury żydowskiej zaczynają być likwidowane, bo samorządy boją się je organizować. Wszyscy potępiają takie działania, ale nie ma konsekwencji. Minister Ziobro nie zwraca na to uwagi i udaje, że nie widzi, co robią jego ludzie – mówiła polityczka.

Zgadzał się z nią Marek Borowski również kandydujący do Senatu z Warszawy. - Pan minister Ziobro pewnie z niesmakiem czytał "Wyborczą", i potem prosił i zwalniał tych, których tam wykazano. Innymi słowy, taka była jego polityka: Kto się dał, to został złapany - ocenił Borowski.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM