Władza obchodzi święto "terytorialsów". Klich: WOT nijak się ma do amerykańskiej Gwardii Narodowej

WOT to to nie jest formacja, która może mieć znaczenie na polu bitwy. Tam liczą się wojska operacyjne - mówił w TOK FM Bogdan Klich, były minister obrony narodowej.
Zobacz wideo

Wojska Obrony Terytorialnej, powołane do życia przez Antoniego Macierewicza w 2017 roku, obchodzą w piątek swoje święto. Z tej okazji prezydent Andrzej Duda wręczył sztandary trzem pierwszym brygadom OT i przekonywał, że jej członkowie "sprawdzili się".

Innego zdania jest Bogdan Klich, były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL. - WOT to nie jest formacja, która może mieć znaczenie na polu bitwy. Tam liczą się wojska operacyjne, a ich liczba nadal pozostaje bez zmian – mówił w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM kandydat KO do Senatu z Krakowa. Jego zdaniem problemem WOT są braki w szkoleniu. - Członkowie tych jednostek są szkoleni średni trzy dni w miesiącu, żołnierz zawodowy doszkala się przez cały czas. A to jest dla armii najważniejsze – przekonywał Bogdan Klich.

Kandydat do KO do Senatu odniósł się też do słów Mariusza Błaszczaka, szefa MON, który w piątek oskarżał opozycję, że jeśli dojdzie do władzy, to zlikwiduje WOT. - My chcemy, żeby przestały pełnić rolę samodzielnego rodzaju sił zbrojnych. Staną się tym, czym powinny być od początku, czyli będą wspomagać wojska operacyjne, bo to one rozstrzygają bitwy – wyjaśniał plany swojego ugrupowania Klich.

Karolina Lewicka, prowadząca "Wywiad Polityczny", przypominała z kolei, że WOT – co podkreślał również Andrzej Duda – sprawdza się w przypadku klęsk żywiołowych i pomocy poszkodowanym. - Wcześniej podczas powodzi i klęsk dobrze sprawdzały się wojska inżynieryjne, bo mają odpowiedni sprzęt. WOT nijak się ma do amerykańskiej Gwardii Narodowej, z którą bywa porównywany. GN to formacja wyposażona w ciężki sprzęt: samoloty, czołgi Abrams, czyli wszystko to, co potrzebne na współczesnym polu bitwy – przekonywał Klich i dodał: Słabo wyszkolone wojska przy pomocy lekkiej broni nie mogą walczyć z przeciwnikiem, jeżeli ewentualnie dojdzie do konfliktu.

"Nikt nie popiera poglądów Jachiry"

Klich musiał się też tłumaczyć z obecności na listach KO, kontrowersyjnej performerki Klaudii Jachiry. Kandydatka "wsławiła" się w internecie jednoznacznie negatywnymi, ocierającymi się o hejt, opiniami m.in. o katastrofie smoleńskiej. - Powiedzmy sobie szczerze, że chyba nikt w PO nie podziela i nie identyfikuje się z poglądami pani Jachiry – mówił kandydat KO do Senatu. - Ale jest na listach – zauważyła Lewicka. Klich w odpowiedzi na te słowa, zaczął mówić o tym, że w Polsce od trzech lat działa "zorganizowany przemysł nienawiści", w którym uczestniczą "instytucje państwowe". - Rządowa TVP, tuba propagandowa, szczuje na opozycje. To są haniebne rzeczy – podkreślał Klich.

Lewicka porównała Jachirę do Janusza Palikota, byłego posła PO, znanego z kontrowersyjnych poglądów. - Obrywacie za Jachirę jak za Palikota – oceniła dziennikarka. Bogdan Klich odpowiedział, że nie ma usprawiedliwienia dla takich działań Klaudii Jachiry. - Nie znam jej osobiście. Dopóty działała na polu artystycznym, to mnie politykowi, trudno komentować jej zachowanie. Jednak w polityce to się nie może zdarzać, bo to służy usprawiedliwianiu mowy nienawiści przez drugą stronę – bronił się Bogdan Klich.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM