Bartoszewski o "nerwowych ruchach PiS". Rządzący mają własne sondaże, wiedzą, że opozycja może mieć tyle samo głosów

Władysław Teofil Bartoszewski wierzy w wyborczy sukces. Przyznał, że wynik gorszy niż 35 tys. głosów uzna za porażkę.
Zobacz wideo

Władysław Teofil Bartoszewski przyznaje, że w życiu kieruje się optymizmem, takie nastawienie wpoił mu ojciec. Kandydat Koalicji Polskiej do Sejmu uważa, że optymistą jest też prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. Pytanie o optymizm postawił Jan Wróbel, cytując wypowiedź szefa ludowców, który ocenił, że dziś żyjemy w państwie "autorytarnym rządzonym przez autorytarną władzę". - Ta opinia odbiega od tego, do czego przyzwyczaił nas szef PSL-u, że był krytyczny wobec PiS, ale unikał żargonu analitycznego związanego z KOD, "Gazetą Wyborczą" czy TVN. I nagle "pojechał" takim antypisowskim mainstreamem - ocenił gospodarz Poranka Radia TOK FM. 

- Myślę, że to jest związane z tym, że słyszymy pana prezesa, który chce tworzyć nową elitę, nowego człowieka, robić rzeczy, które uznałbym za rewolucyjne. To jest dla mnie odwołanie się do Rewolucji Francuskiej - równość a nie solidarność. To już przechodziliśmy i ofiar było dość dużo. Nie che już wspominać o rewolucji październikowej. Stąd wypowiedź Kosiniaka-Kamysza - tłumaczył Bartoszewski, dodając, że prezes PiS posuwa się za daleko.  

Nie dostarczać PiS argumentów

Władysław Teofil Bartoszewski nie ma wątpliwości, że decyzja o stworzeniu Koalicji Polskiej była słuszna. Zdaniem polityka widać, że PiS jest zaniepokojony tym, że właśnie PSL z Kukiz'15 mogą odebrać kilka procent Prawu i Sprawiedliwości i pokrzyżować plany rządzącym. - To, że PiS wykonuje troszkę nerwowe ruchy, wynika z tego, że mają swoje sondaże, z których wychodzi, że rządzący mogą mieć tyle samo głosów co trzy bloki opozycyjne razem wzięte. Stąd prezes namawia, że trzeba iść głosować. Wszystko się jeszcze może zdarzyć - ocenił kandydat Koalicji Polskiej na posła z Warszawy.

Właśnie scenariusz powyborczego pata winny jest, jak stwierdził w rozmowie z Janem Wróblem, że tak wiele jest obecnie ataków na opozycje w mediach publicznych. Że tak bardzo nagłaśniane są i rozdmuchiwane sprawy typu afera wokół strony Sok z Buraka czy kandydatki KO Klaudii Jachiry. - To się świetnie (rządzącym - red.) udało przed wyborami do PE: to, co działo się podczas niektórych marszów równości, było nagłaśniane i zmobilizowało wyborców PiS do pójścia na wybory - przypomniał. I podkreślił, że należy bardzo uważnie prowadzić kampanię, by nie dostarczać argumentów Prawu i Sprawiedliwości. 

Władysław Teofil Bartoszewski wierzy w wyborczy sukces. Przyznał, że wynik gorszy niż 35 tys. głosów uzna za porażkę. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM