Taśmy Ardanowskiego. Minister tłumaczy, dlaczego ostro krytykował urzędników

Szef resortu rolnictwa zabrał głos ws. tzw. taśm Ardanowskiego. Chodzi o ujawnione we wtorek nagranie ze spotkania z regionalnymi dyrektorami Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa.
Zobacz wideo

Nagrania z udziałem Jana Krzysztofa Ardanowskiego ujawnili na konferencji w Sejmie Krzysztof Tołwiński, dziennikarz "Niezależnych Mediów Podlasia", i Marcin Bustowski (obaj kandydaci do Sejmu z Konfederacji). - Sytuacja w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest chora i należy się zastanowić nad jej istnieniem – mówił na nagraniu minister rolnictwa. Twierdził również, że panuje w niej horrendalny bałagan, a urzędnicy nie radzą sobie z obsługą spraw rolników. Minister mówił na nim też o dużych opóźnieniach w rozpatrywaniu wniosków o dotacje unijne dla rolników.

W czwartek minister wyjaśniał, o co dokładnie ma pretensje. - Opóźnienie w niektórych oddziałach rzeczywiście dochodzi do dwóch lat. Tłumaczenie tego skomplikowaniem wniosków niczego tutaj nie tłumaczy. Dlatego dyrektorzy zostali bardzo mocno upomniani – wyjaśniał Ardanowski. Dodawał, że unijne pieniądze powinny spływać do rolników szybko, bo im się należą.

Ardanowski krytykował też brak kompetencji niektórych urzędników agencji. - Domaganie się od rolników uzupełnień, kwestionowanie przecinków, domaganie się po prostu dziury w całym. Jeśli ktoś w sprawach błahych oczekuje pomocy prawnika, to znaczy, że jest osobą niekompetentną – grzmiał minister rolnictwa.

Jednocześnie Ardanowski zaznaczył, że nie ma zagrożenia co do utraty unijnych pieniędzy dla polskich rolników, a zalegające wnioski mają być rozpatrzone do listopada.

"Wiele telefonów ze wsparciem"

Podkreślił, że nie ma dla niego znaczenia, skąd przychodzą ludzie do ARMiR, a wielu pracuje od czasów PSL i nie ma to szczególnego znaczenia, jeżeli są ludźmi kompetentnymi.

Ardanowski zapowiedział, że nie będzie "ochrony politycznej" dla ludzi, którzy sobie nie radzą. Zaznaczył, że jak obejmował stanowisko ministra rolnictwa, to prezes Jarosław Kaczyński powiedział, żadnych "świętych krów".

Minister powiedział też, że po publikacji tzw. taśm Ardanowskiego, odebrał wiele telefonów ze wsparciem w podjętych działaniach, w tym od przeciwników politycznych. "Mówią: wreszcie jest ktoś, kto mówi, że beneficjent jest ważniejszy od instytucji, która środki unijne przekazuje".

- Sytuacja, która zaczyna się wymykać z rąk, gdzie opieszałość i zbyt nadmiernie rozbudowane struktury w ARMiR powodują, że pobór tych środków przez beneficjentów, głównie przez rolników jest utrudniony, każe podejmować działania zapobiegawcze i wyprzedzające, a nie czekać, że faktycznie będziemy tracić pieniądze - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami minister.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM