Małgorzata Kidawa-Błońska: Kazimierz Ujazdowski mógłby usiąść do debaty i pokazać własne racje

- Swoje premierowanie zacznę od tego, co najważniejsze. Musimy przywrócić praworządność w naszym kraju. Bez tego nie możemy zrobić żadnego kroku, nie jesteśmy wiarygodni - mówiła w TOK FM Małgorzata Kidawa-Błońska, "jedynka" Koalicji Obywatelskiej do Sejmu z Warszawy i kandydatka na premiera.
Zobacz wideo

Do tej pory nie doszło do debaty między startującym do Senatu z ramienia Koalicji Obywatelskiej Kazimierzem Michałem Ujazdowskim a Pawłem Kasprzakiem - liderem Obywateli RP, choć ten drugi zabiega o dyskusję od wielu tygodni. Przypomnijmy, obaj ubiegają się o mandat z Warszawy (z okręgu obejmującego m.in. Śródmieście). Kasprzak zgłosił swoją kandydaturę w akcie sprzeciwu wobec tego, iż w liberalnej stolicy KO wystawia konserwatywnego polityka, związanego w przeszłości z Prawem i Sprawiedliwością. 

- Nie szkoda pani tego mandatu? - pytał Małgorzatę Kidawę-Błońską redaktor Jacek Żakowski.

- Szkoda, ale ostatecznie zadecydują wyborcy w Warszawie. (...) Ja uważam, że trzeba debatować i trzeba rozmawiać - przyznała kandydatka KO. Dopytywana, czy wobec tego namówi Ujazdowskiego do tej debaty, odarła, iż "pan Ujazdowski prowadzi własną kampanię, ale ja uważam, że mógłby usiąść do debaty i pokazać własne racje".

Kidawa-Błońska przekonywała, że zawsze opowiada się za debatami w polityce i przypomniała, że sama zaproponowała taką dyskusję liderowi Prawa i Sprawiedliwości, z którym chciała dyskutować na temat rodziny. Do spotkania jednak nie doszło i prawdopodobnie już nie dojdzie. - Ujazdowski zachowuje się jak Kaczyński - skomentował redaktor Żakowski. - Widocznie mężczyźni tak się zachowują - odparła Kidawa-Błońska. 

Kto w rządzie Kidawy-Błońskiej?

W drugiej części rozmowy Żakowski pytał swojego gościa, czy ma już kandydatów na ministrów w swoim rządzie. Kidawa-Błońska przypomniała, że na razie przedstawiła kandydata na ministra zdrowia, którym miałby zostać Tomasz Grodzki. Wskazała również, że ma też kandydatów na inne kluczowe stanowiska (np. ministra sprawiedliwości). Nie chciała jednak zdradzać ich nazwisk. - Prawdopodobnie będziemy w październiku rozmawiać z innymi ugrupowaniami opozycyjnymi, więc nie mogę ich stawiać przed faktem dokonanym - wyjaśniła. Zapowiedziała, że przed wyborami zaprezentuje jeszcze jednego kandydata w obszarze, który jest dla niej szczególnie ważny. I to będzie wszystko - reszta w październiku. 

- Ja traktuję te wybory bardzo poważnie. Wszyscy wiedzą, że będziemy musieli usiąść do wspólnego stołu z opozycją. Nie można więc na początku pokazać, że zamykamy pewne drzwi. Ten stół musi być przygotowany, każdy musi przedstawić swoje racje. Odgórne pokazywanie, kto ma być kim, zamyka rozmowę - przekonywała kandydatka KO.

Dopytywana, od czego zacznie swoje premierowanie, powiedziała, że "od rzeczy najważniejszych". - Musimy przywrócić system praworządności w naszym kraju. To jest podstawa. Bez tego nie możemy zrobić żadnego kroku. Nie jesteśmy wiarygodni dla naszych partnerów w Unii, a przecież chcemy zyskiwać środki np. na walkę z rakiem - wskazała kandydatka.

Pytana dalej o konkretne zmiany w systemie praworządności, wicemarszałek powiedziała, że "nie może być sędziów dublerów, a wszystkie wyroki muszą być publikowane". - Trzeba naprawić to, co przez ostatnie lata zostało przez PiS zniszczone i zawalone, i trzeba to zrobić szybko - mówiła Kidawa-Błońska. Dopiero te działania - jej zdaniem - pozwolą na przeprowadzenie innych reform, na przykład w ochronie zdrowia. - Nawet zdrowia nie będziemy mogli zmieniać, jeśli nie będziemy mieli systemu zgodnego z Konstytucją - wskazała. 

Ostatnie 10 dni kampanii

Do wyborów zostało tylko 10 dni. Co Koalicja Obywatelska ma jeszcze w planach? Jak chce nakłonić wyborców do głosowania?

- Z dużą konsekwencją cały czas jeżdżenie i rozmawianie o problemach, od małych do dużych miejscowości. Ale teraz szczególnie ważne jest namawianie, żeby nikt nie był obojętny i poszedł na wybory. Bo niezależnie od tego, czy ktoś się z nami zgadza, czy nie, pójście na wybory to wzięcie odpowiedzialności za kraj - podkreślała Kidawa-Błońska. 

- Nie można mówić, że się nie poszło na wybory i nic się nie stało. Czasem 3-4 głosy mogą przesądzić, kto zostanie senatorem czy posłem w danym okręgu - dodała. Jej zdaniem, "im większa frekwencja, tym będzie lepszy rząd i lepszy parlament", bo będzie cieszył się większym mandatem społecznym. 

- I będzie pani premierem? Koalicjanci się zgodzą, to przegadane? - zapytał na koniec Żakowski. 

- Będę. (...) Jestem w stanie rozmawiać z każdym, kto reprezentuje opozycję w naszym kraju - odpowiedziała Kidawa-Błońska. Pytana, czy z Konfederacją także - wskazała, że jej zdaniem partia ta nie jest opozycją, ale "częścią bloku antydemokratycznego, którego ona nie popiera". 

Całej rozmowy z Małgorzatą Kidawą-Błońską w Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM