Wałęsa nazwał Kornela Morawieckiego "zdrajcą". "Na twarzach polityków KO widać było nawet wściekłość"

Przemówienie Lecha Wałęsy na konwencji KO w Warszawie i jego słowa o zmarłym niedawno Kornelu Morawieckim wywołały burzę w mediach. - Te słowa mogą zostać wykorzystane do ataków na ugrupowanie Schetyny - ocenili niemal jednogłośnie Michał Kolanko z "Rzeczpospolitej" i Roch Kowalski z TOK FM.
Zobacz wideo

W niedzielę w Warszawie odbyła się konwencja wyborcza Koalicji Obywatelskiej. Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zaapelował do liderów innych ugrupowań opozycyjnych, aby jasno zadeklarowali, że po 13 października nie podejmą współpracy z PiS. Z kolei kandydatka na premiera KO Małgorzata Kidawa-Błońska podkreślała, że w jej rządzie będzie wiele kobiet, że "nic co dane, nie będzie odebrane". - I gdyby nie przemówienie Lecha Wałęsy to ten przekaz przebiłby się do mediów – mówił w TOK FM Michał Kolanko, dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Były prezydent powiedział, że wybaczył szefowi Solidarności Walczącej (zmarłemu w poniedziałek Kornelowi Morawieckiemu - PAP), bo "po chrześcijańsku należy to zrobić".  - A co oni z niego robią? - bohatera. A on w środku - stan wojenny, atakują nas ze wszystkich stron, a on kozak zakłada Solidarność Walczącą. Co to było? Zdrada proszę panów. Zdrajca. Taka jest prawda - powiedział Wałęsa.

Kolanko przekonywał, że wielu polityków PO było zaskoczonych tymi słowami. - To od razu stało się głównym tematem w mediach, widziałem konsternację na twarzach polityków a w kuluarach, dało się odczuć nawet wściekłość – mówił Kolanko i dodawał, że gdyby nie słowa o Kornelu Morawieckim, całe przemówienie Wałęsy "nie wywołałoby żadnych emocji".

Z kolei Roch Kowalski z TOK FM ocenił, że wystąpienie byłego prezydenta miało na celu mobilizację elektoratu KO. - Jeden więcej wypowiedzi – poza wątkiem o Morawieckim – może działać bardziej na niekorzyść partii Schetyny – powiedział Kowalski.

Jego zdaniem Wałęsa wielokrotnie w "megalomański sposób strofował PO i jej kampanię". - Pojawiły się nawet pretensję, że PO za mało go broniła, gdy na jaw wyszły dokumenty Czesława Kiszczaka i oskarżenia o współpracę byłego prezydenta z służbą bezpieczeństwa PRL – ocenił Kowalski. Jego zdaniem słowa Lecha Wałęsy o Kornelu Morawieckim "zostaną wykorzystany do ataków" na największą partię opozycyjną.

Premier odpowiada

Premier Mateusz Morawiecki, zapytany w programie wPolsce.pl o słowa Wałęsy, odpowiedział: "Więcej one świadczą o Lechu Wałęsie i wszystko o nim mówią, a nic nie mówią o moim ojcu". Dopytywany, czy słowa Wałęsy to jakiś wyrzut sumienia, problem ludzi, którzy nie byli może aż tak wierni przesłaniu sierpniowemu, odparł: "Być może tak jest, jak pan w pytaniu sugeruje".

- Mam swoje określone zdanie na temat pana Lecha Wałęsy od wielu lat i ogromnie ubolewam, że na początku lat 90. nie przyznał się do tego, że był tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa. Myślę, że jako naród, ja na pewno, wybaczyłbym, wszyscy byśmy jemu wybaczyli i historia Polski mogłaby się dużo lepiej potoczyć - powiedział szef rządu.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM