Nobel dla Tokarczuk i wybory. "Jej przesłanie może mieć wpływ na tych, którzy nie wiedzą na kogo oddać głos"

Olga Tokarczuk zaapelowała do Polaków, aby w niedzielnych wyborach oddali głos "za demokracją". Zdaniem Joanny Sawickiej z "Polityki Insight" apel laureatki Nagrody Nobla może trafić do wyborców opozycji. - To o tyle ważne, że w ostatnim tygodniu kampania opozycji była raczej fatalna i sygnały, które otrzymywali wyborcy, były raczej demobilizujące - oceniła rozmówczyni Piotra Maślaka.
Zobacz wideo

Olga Tokarczuk otrzymała literacką Nagrodę Nobla za 2018 rok. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Niemczech, gdzie pisarka promuje "Księgi jakubowe", namawiała Polaków, aby poszli na wybory. Zaapelowała również, by zagłosowali "za demokracją". Olga Tokarczuk nigdy też nie kryła, swojego zaangażowania politycznego: brała udział w protestach dotyczących obrony wolnych od politycznych nacisków sądów, angażowała się w działania partii Zieloni. 

Czy przyznanie prestiżowej nagrody Oldze Tokarczuk może mieć wpływ na niedzielne wybory?

Zdaniem Joanny Sawickiej z "Polityki Insight" decyzja Szwedzkiej Akademii rzeczywiście może przełożyć się na to, w jaki sposób zagłosują wyborcy. Ale przede wszystkim ważny może być apel samej pisarki. - To jest oczywiste, w którą stronę zmierza pani Olga Tokarczuk i którą opcję popiera. Myślę, że dla wyborców opozycji jest to o tyle ważne, że w ostatnim tygodniu kampania opozycji była raczej fatalna i sygnały, które otrzymywali wyborcy, były raczej demobilizujące - mówiła, przypominając fatalne w jej opinii wystąpienie Lecha Wałęsy podczas konwencji wyborczej KO. Były prezydent, przypomnijmy, nazwał zmarłego kilka dni wcześniej Kornela Morawieckiego zdrajcą. 

Zdaniem prof. Leszka Koczanowicza, politologa z SWPS przyznanie Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk może mieć wpływ na wahających się jeszcze wyborców. - W tym sensie jej sukces i przesłanie, które wygłosiła, może mieć wpływ na tych, którzy do końca nie wiedzą na kogo oddać głos. A jeżeli będzie to miało wpływ na te kilka procent wyborców, to w tych wyborach może odegrać to ogromną rolę - podkreślił gość TOK FM. 

Z taką opinią zgodziła się Joanna Sawicka. Zwróciła jednak uwagę na to, że jest już dość późno, aby doszło do niespodziewanych zwrotów i dużych zmian w zachowaniu wyborców. - Słowa Olgi Tokarczuk nie będą miały czasu, żeby wybrzmieć. Jeżeli coś pada w ostatnim czy przedostatnim dniu kampanii, to słyszą to ci najbardziej zorientowani politycznie i medialnie obywatele, którzy zwykle chodzą na wybory. Żeby to dotarło też do innych, to zwykle potrzeba więcej czasu - oceniła.

Warto zwrócić uwagę na to, że opozycja próbuje skorzystać na wyróżnieniu Olgi Tokarczuk prestiżową nagrodą. W mediach społecznościowych politycy KO prezentują krótki film przypominający, co politycy PiS mówili o Oldze Tokarczuk. 

Jest więc słynna wypowiedź min. Piotra Glińskiego, któremu nie udało się przeczytać w całości żadnej z książek pisarki; jest prezes Kaczyński, który sugeruje, że poprzednie elity (m.in. kulturalna) pracowały "dla naszych wrogów". Jest też w końcu radna PiS z powiatu Kłodzkiego, która sprzeciwia się nadaniu Oldze Tokarczuk odznaczenia "Zasłużony Dla Powiatu Kłodzkiego". Radna Krystyna Śliwińska, która jest też dyrektorką biura poselskiego Michała Dworczyka (szefa KPRM), argumentowała, że postawa pisarki jest antypolska, że Tokarczuk zakłamuje historię i nie powinna takiego odznaczenia otrzymać. - Jej bohaterowie to chamy i cwaniaki chodzący na pasku kleru. Kto z państwa się z nimi utożsamia? - pytała radna PiS podczas dyskusji nad przyznaniem Oldze Tokarczuk odznaczenia

Wybory parlamentarne 2019. Zaskoczenia kampanii

Dla Joanny Sawickiej w kończącej się właśnie kampanii wyborczej było kilka zaskakujących rzeczy. Pierwszą z nich był brak nadania jej konkretnego tematu.- Takiego, jaki bardzo wyraźnie widzieliśmy w kampanii do Parlamentu Europejskiego - mówiła, przypominając, że wyraźnie przebijały się wtedy wątki dotyczące Kościoła oraz narzucony przez PiS temat LGBT.

- Teraz wszystkie partie mówiły, że najważniejszym dla nich postulatem jest polepszenie systemu ochrony zdrowia w Polsce. Przygotowały jakieś propozycje, ale ewidentnie to nie był dla nich klucz do wygrania kampanii i też żadna z partii nie przygotowała tych propozycji jakiś rzeczywiście bardzo przemyślanych czy idących do przodu - stwierdziła rozmówczyni Piotra Maślaka. 

Sawicka zwróciła uwagę, że w odróżnieniu od poprzednich kampanii, w obecnej brakowało konkretnych, przełomowych propozycji ze strony PiS. - Wcześniej, cztery lata temu, 500 plus było głównym hasłem kampanii, które przyniosło zwycięstwo. "Piątka Kaczyńskiego" w kampanii europejskiej też była dosyć spektakularna i dawała konkretnym ludziom konkretne benefity. A tutaj tego zabrakło - podkreśliła ekspertka z "Polityki Insight". Dodała też, podsumowując, że główną wytyczną tej kampanii dla partii rządzącej było straszenie  Polaków odebraniem im przez opozycję przyznanych już świadczeń. 

Rozmowy posłuchasz też na telefonie dzięki aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM