Wybory nie w maju, a w wakacje. Marek Borowski: Opozycja powinna wezwać do udziału w głosowaniu

Inaczej niż w przypadku wyborów majowych, w rozpisanych na nowo wyborach, które najpewniej odbędą się w lipcu, należy wziąć w nich udział - uważa senator Marek Borowski. W Magazynie EKG ostrzegał opozycję, że przed nią teraz trudny czas i ciężkie zadanie.
Zobacz wideo

Wczoraj (w środę 6 maja) Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin wydali wspólne oświadczenie, które ma zakończyć impas w sprawie wyborów prezydenckich, zaplanowanych na 10 maja. Zgodnie z ustaleniami liderów PiS i Porozumienia do głosowania w najbliższą niedzielę nie dojdzie, w związku z tym Sąd Najwyższy ma uznać nieważność wyborów, a marszałek Sejmu - rozpisać je w nowym terminie. Kampania wyborcza ma więc ruszyć od nowa.

W związku z porozumieniem Zjednoczona Prawica zdołała odrzucić dziś w Sejmie weto Senatu wobec ustawy wprowadzającej powszechne głosowanie korespondencyjne. Wcześniej nie wszyscy posłowie z Porozumienia Jarosława Gowina chcieli poprzeć kontrowersyjne przepisy. 

Skoro 10 maja prezydenta nie wybierzemy, to kiedy będziemy głosować? W komentarzach wskazuje się, że wybory mogą odbyć się w lipcu - w trybie korespondencyjnym. Przy czym mówi się, że znowelizowana ustawa pozwoliłaby zachować zgłoszonym już kandydatom ich prawa nabyte - czyli nie musieliby oni na powrót zbierać podpisów poparcia, by móc zarejestrować swój komitet wyborczy w PKW. Borys Budka na antenie TOK FM już deklarował, że Małgorzata Kidawa-Błońska pozostaje kandydatką Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Wcześniej jednak Kidawa-Błońska apelowała o bojkot udziału w wyborach.

Podsumowując sytuację, senator Marek Borowski stwierdził w Magazynie EKG, że "jesteśmy w bardzo niebezpiecznym momencie". - Istnieje poważne ryzyko, że opozycja, która w sumie jest dość silna, bo suma poparcia dla niej jest większa niż poparcie PiS, pogrąży się odmętach walki między sobą. Wtedy grozi nam proces hungaryzacji opozycji, czyli sytuacja, którą mamy na Węgrzech. Opozycja niby jest, gdzieś wygra jakieś wybory lokalne, ale nie jest w stanie zmobilizować ludzi do działania - tłumaczył były premier i marszałek Sejmu.

Jak dodał, wybory mogą być jednak dla opozycji również szansą. Tyle że wymagają mobilizacji, i to solidarnej. - Byłem zasmucony, że kilku kandydatów nie chciało się wycofać, co zmusiłoby do przesunięcia wyborów, bo nie wierzę, że Duda startowałby przeciwko Stanisławowi Żółtkowi. O ile 10, 17 czy 23 maja nie należało brać udziału w wyborach, o tyle, jeśli chodzi o to głosowanie, które odbędzie się prawdopodobnie na początku lipca, głosować trzeba. Będzie to trudna sprawa, bo wiele osób jest tak zniesmaczonych. Cała opozycja powinna wezwać do udziału w tych wyborach - apelował Borowski.

Jeśli zaprezentowane przez Jarosława Gowina i Jarosława Kaczyńskiego rozwiązanie wejdzie w życie, kampania wyborcza ruszy na nowo. Rozmówca Macieja Głogowskiego prognozował, że jej głównymi tematami będą:  powaga państwa, prawo i praworządność; zdrowie i wyjście z pandemii; gospodarka i jej inteligentne rozmrażanie. - Wybory dla przedsiębiorców to pewne błogosławieństwo, bo przed wyborami rząd jest bardzo hojny. Spodziewam się kolejnych transferów - wieszczył Marek Borowski. 

DOSTĘP PREMIUM