Kiedy wybory prezydenckie? Marszałek Witek podała nową datę

Wybory prezydenckie odbędą się 28 czerwca - ogłosiła marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Głosować będziemy w sposób mieszany: korespondencyjnie lub w tradycyjnie - w lokalach wyborczych. We wtorek ustawę w tej sprawie podpisał prezydent Andrzej Duda.
Zobacz wideo

Elżbieta Witek ogłosiła nowy termin wyborców w środę (3 czerwca), na specjalnie zwołanej konferencji w Sejmie. Zanim podała konkretną datę, wygłosiła długi - około 20-minutowy - monolog, w którym krytykowała opozycję m.in. za to, że nie potrafiła współpracować w sprawie przeprowadzenia wyborów prezydenckich, ale "torpedowała" wszelkie pomysły, np. w sprawie przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego. 

Ostatecznie marszałek podała jednak, że wybory prezydenckie zarządza na niedzielę 28 czerwca 2020 roku. Oznacza to, że ewentualna druga tura odbędzie się 12 lipca. 

Witek podała też, że otrzymała informację od Państwowej Komisji Wyborczej o zaakceptowaniu kalendarze wyborczego. Zakłada on między innymi, że do 5 czerwca będzie czas na rejestrację komitetów wyborczych kandydatów, a do 10 czerwca - samych kandydatów. To oznacza, że czas na zebranie podpisów przez nowych kandydatów minie właśnie 10 czerwca. 

Kiedy wybory prezydenckie?

Pierwotnie głosowanie w ramach wyborów prezydenckich miało się odbyć 10 maja. Jednak w związku z pandemią koronawirusa i licznymi obostrzeniami wprowadzonymi przez rząd, pojawiły się ogromne kontrowersje dotyczące możliwości przeprowadzenia głosowania. Opozycja apelowała m.in. o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, który pozwoliłby odłożyć wybory na bezpieczniejszy czas. Pojawiły się również pogłoski, że Andrzej Duda ma zrezygnować z urzędu, by uruchomić konstytucyjną procedurę umożliwiającą rozpisanie wyborów. Jednak rządzący do ostatniej chwili forsowali przeprowadzenie 10 maja głosowania wyłącznie korespondencyjnego za pośrednictwem Poczty Polskiej. Ostatecznie do głosowania nie doszło.

Kiedy wybory? Na pewno nie 23 maja

W sobotę 9 maja po południu pojawiły się informacje o politycznym przesileniu w rządzie. PiS miało zacząć rozważać przeniesienie wyborów prezydenckich na 23 maja - zgodnie z ustawą o głosowaniu kopertowym, podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę w piątek, a niezgodnie z porozumieniem Jarosława Gowina z Jarosławem Kaczyńskim. Zakładało ono, że posłowie Porozumienia Gowina poprą ustawę o głosowaniu kopertowym w Sejmie, a potem jej zapisy zostaną znowelizowane - zgodnie z poprawkami polityków frakcji byłego już wicepremiera. Jednocześnie rozpisane na 10 maja wybory miałyby się nie odbyć, co miało doprowadzić do "spodziewanego uznania ich za nieważne przez Sąd Najwyższy". 

Jednak jak donosiły "Gazeta Wyborcza" i "Dziennik Gazeta Prawna", w PiS pojawiły się wątpliwości, które miał zasiać m.in. były prezes TVP Jacek Kurski, a wesprzeć minister sprawiedliwości i szef drugiego z koalicjantów PiS, Zbigniew Ziobro. Chodzić miało o niepewność co do wyniku przesuniętych na wakacje wyborów prezydenckich - obóz rządzący widział w tym zagrożenie dla reelekcji Andrzeja Dudy. W związku z tym głosowanie miałoby zostać przełożone na 23 maja, czyli ostatni dopuszczalny termin. A o przeniesieniu miałaby zdecydować marszałek Sejmu Elżbieta Witek zgodnie z uprawnieniem nadanym jej przez ustawę o głosowaniu kopertowym. To z kolei miało doprowadzić - wedle nieoficjalnych doniesień medialnych, których nie potwierdzili politycy - nawet do groźby złożenia dymisji przez premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremier Jadwigę Emilewicz. Ostatecznie jednak do przesilenia nie doszło, a 10 maja głosowanie się nie odbyło - choć wybory nie zostały odwołane ani przeniesione. 

Kiedy wybory prezydenckie? 10 maja głosowania nie było

10 maja wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza wydała uchwałę, w której stwierdziła, że sytuacja, która miała miejsce - brak głosowania - jest równoznaczna z sytuacją, kiedy głosowanie nie jest możliwe z powodu braku kandydatów. Stwierdziła też, że marszałek Sejmu ma 14 dni na wskazanie nowego terminu wyborów. Cała procedura, w tym kampania wyborcza, ma się rozpocząć od nowa. 

Pojawiły się wątpliwości, co stanie się z milionami kart wyborczych, które wydrukowano z myślą o wyborach korespondencyjnych w związku z decyzjami ministra aktywów Jacka Sasina. Tym bardziej, że 15 maja z ubiegania się o prezydenturę zrezygnowała kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska, a nowym kandydatem został Rafał Trzaskowski. W obliczu wyłonienia nowego kandydata, konieczne będzie wydrukowanie nowych kart wyborczych. 

Kiedy wybory prezydenckie 2020? W czerwcu formuła hybrydowa

We wtorek (2 czerwca) prezydent podpisał Ustawę o szczególnym trybie przeprowadzenia wyborów prezydenckich, która zakłada, że głosowanie odbędzie się w lokalach wyborczych oraz w formule korespondencyjnej, m.in. dla osób pozostających na kwarantannie. W związku z tym kalendarz wyborczy zostanie skrócony, co - zdaniem prawników - stawia wybory 28 czerwca pod znakiem zapytania, jeśli chodzi o możliwość ich podważenia przed Sądem Najwyższym. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM