"Gazeta Wyborcza": Wyborów 23 maja jednak nie będzie. Porozumienie Gowin-Kaczyński ma zostać utrzymane

- Taką otrzymałam informację, ale musimy podkreślić, że wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie - mówiła na antenie TOK FM Dominika Wielowieyska. Dziennikarka donosiła, że wedle ostatnich ustaleń narada w siedzibie PiS zakończyła się utrzymaniem porozumienia Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina. Wcześniej mówiło się, że w grze jest przeniesienie wyborów na 23 maja, a nawet rząd mniejszościowy.
Zobacz wideo

- Pojawiają się rozmaite lęki i obawy, i to wszystko będzie pewnie wpływać też na prace nad nowelizacją ustawy [o wyborach kopertowych - red.] - mówiła na antenie TOK FM Dominika Wielowieyska, podsumowując atmosferę w koalicji rządzącej. Przyznała, że jeśli prace nie szłyby po myśli Jarosława Gowina, być może byłby on gotów opuścić koalicję rządzącą, co postawiłoby rząd Mateusza Morawieckiego w kłopotliwej sytuacji możliwego braku większości w Sejmie. 

Zdaniem Wielowieyjskiej w czasie negocjacji dotyczących terminu wyborów Mateusz Morawiecki miał zagrozić, że poda się do dymisji, jednak Jarosław Kaczyński nie zgodził się na to. I właśnie to mogło - jej zdaniem - przeważyć na rzecz dotrzymania ustaleń z Jarosławem Gowinem. 

Co do terminu wyborów pojawia się data 28 czerwca, przy czym nie została ona przez nikogo z obozu rządzącego potwierdzona. 

Narada na Nowogrodzkiej. Scenariusz Jacka Kurskiego

Po długiej naradzie w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie pojawili się najważniejsi politycy Zjednoczonej Prawicy, według ustaleń "Gazety Wyborczej" utrzymane w mocy mają być ustalenia porozumienia Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina. Zakładało ono poparcie Porozumienia - partii Jarosława Gowina - dla ustawy o głosowaniu kopertowym w zamian za odłożenie wyborów prezydenckich. Politycy Porozumienia ustawę w Sejmie faktycznie poparli, a w piątek podpisał ją prezydent Andrzej Duda. Sęk w tym, że ustawa ta daje marszałek Sejmu Elżbiecie Witek możliwość przełożenia wyborów na 17 lub 23 maja. 

Ten scenariusz miał podbić m.in. Jacek Kurski, były szef TVP, a w przeszłości polityk PiS. Wspierać go miał również Zbigniew Ziobro. Gdyby został on zrealizowany, w grę wchodzić miały wybory jeszcze 23 maja, a rząd mógłby stać się rządem mniejszościowym

Tymczasem wedle ustaleń Gowina i Kaczyńskiego wybory 10 maja miały nie dojść do skutku, a w związku ze "spodziewanym uznaniem ich przez Sąd Najwyższy za nieważne" marszałek Witek rozpisałaby je ponownie - wskazując termin wakacyjny. Wówczas kampania wyborcza rozpoczęłaby się od nowa. Takie rozwiązanie - miał podnosić Jacek Kurski - byłoby niekorzystne dla urzędującego prezydenta. 

DOSTĘP PREMIUM