Sienkiewicz przekonuje, że wybory przełożono dzięki Kidawie-Błońskiej. "Ceną za to jest spadek notowań"

- Fakt, że te wybory zostały przełożone, nie wziął się z dobrej woli PiS-u. Wziął się z tego, że Małgorzata Kidawa-Błońska jako jedyna kandydatka wezwała do bojkotu. Niestety, za to swoje wielkie zwycięstwo ponosi konsekwencje - mówił w TOK FM Bartłomiej Sienkiewicz.
Zobacz wideo

Poparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich jest wyjątkowo niskie. Według niektórych sondaży wyprzedza ją już nawet Krzysztof Bosak. Plotki o tym, że partia chce ją zastąpić innym kandydatem, krążą od dłuższego czasu - niektórzy kreślą nawet scenariusze porozumienia KO z Szymonem Hołownią

Oficjalnie politycy KO konsekwentnie zaprzeczają takim spekulacjom. W środę w TOK FM mówił o tym Tomasz Siemoniak, a w czwartek Bartłomiej Sienkiewicz. Poseł nie był zachwycony tym, że jego zdaniem dla mediów "nie jest w tej kampanii najważniejsze, jak PiS łamie Kodeks wyborczy, tylko sytuacja kandydatki jednego z ugrupowań". 

- Nie ulega wątpliwości, że to trudny czas dla Koalicji Obywatelskiej. Ale to jest cena, jaką się płaci za bezkompromisowość. Bo przecież fakt, że te wybory zostały przełożone, nie wziął się z dobrej woli PiS-u. Wziął się z tego, że Małgorzata Kidawa-Błońska jako jedyna kandydatka wezwała do bojkotu tych wyborów, które byłyby absolutnym złamaniem wszystkich reguł. Niestety, za to swoje wielkie zwycięstwo ponosi konsekwencje - powiedział.

Dodał, że "zrobiła to w imieniu innych kandydatów, którzy chcieli wziąć udział w tych wyborach, tak, jak się bierze udział w jakimś konkursie piękności".

- Ceną za to jest drastyczny spadek notowań. Kandydat, który mówi, żeby bojkotować wybory, tym samym traci poparcie, bo to nie jest tak, że do ludzi docierają jakiekolwiek niuanse tej sytuacji - podsumował gorzko Bartłomiej Sienkiewicz. 

Całej rozmowy z Sienkiewiczem możesz wysłuchać w aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM