Kandydaci inaugurują kampanię. Rafał Trzaskowski ma już 70 tys. podpisów

Blisko 70 tys. zweryfikowanych podpisów zebrał do soboty na godz. 14 komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego - poinformowali posłowie KO Arkadiusz Myrcha i Michał Szczerba. Dodali, że od soboty liczba podpisów będzie aktualizowana i wyświetlana na telebimie przy ul. Kruczej w Warszawie.
Zobacz wideo

- Od kilku dni obserwujemy prawdziwą eksplozję energii Polaków, którzy praktycznie każdego dnia, co minutę, co godzinę, zgłaszają się do naszych mobilnych punktów, że chcą wesprzeć kampanię Rafała Trzaskowskiego - mówił Myrcha.

Poinformował, że w sobotę został uruchomiony "licznik mobilizacji" w Warszawie przy ul. Kruczej 47a, na którym będzie wyświetlana i co godzinę aktualizowana liczba zebranych podpisów pod kandydaturą Trzaskowskiego. Przekazał również, że do soboty na godz. 14 podpisów zebranych i zweryfikowanych jest blisko 70 tys. 

Sam kandydat był w sobotę w Małopolsce. Rano odwiedził Zakopane, następnie zaś Kraków

Trzaskowski podkreślił, że patrząc na zebranych na krakowskim rynku widzi, coś, czego nie pamięta od 1989 roku: „tej więzi, uśmiechu wtajemniczonych, których jest większość w Polsce, ludzi, którzy mają dość krzyku, podniesionego głosu, którzy chcą podstawowego szacunku, spokoju, uśmiechu”.

- Polski, która jest dumna, silna i twarda dla partnerów, ale nie musi ich cały czas obrażać. Takiej Polski właśnie potrzebujemy - oświadczył kandydat KO.

Podczas przemówienia Trzaskowski mówił o konserwatyzmie, zaznaczając, że „niektórzy mówiąc o konserwatywnych wartościach czasami nadużywają tego słowa”. - Tak naprawdę konserwatywne wartości to uczciwość, przyzwoitość, prawdomówność, a dzisiaj rządzącym tak bardzo tego brakuje, tak jak szacunków dla innych. Konserwatyzm odrzuca radykalizm, konserwatyzm odrzuca nacjonalizm - wskazał.

Nawiązując zaś do piątkowych obrad Sejmu, ocenił, że 4 czerwca powinien być dniem, w którym Polacy powinni świętować odzyskanie wolności i być razem. - Dwa dni temu władza nieformalna w osobie prezesa Kaczyńskiego postanowiła pokazać pogardę, w ten dzień święta, kiedy powinniśmy być razem, mówiąc hołota - na to nie ma naszej zgody - zaznaczył. 

W swoim wystąpieniu nawiązał także do wczorajszego wydania "Wiadomości" TVP, w którym oskarżono go o wyznawanie obcych filozofii i postawę antykatolicką. 

- Zapytano mnie, czy jestem katolikiem. Powiedziałem, że tak, no i niestety chciałem się popisać i powiedziałem: ale bardzo mi się podoba to, jak Spinoza mówił o tym, że Pan Bóg jest naturą. (...) Okazało się, że jestem perfidnym wyznawcą Barucha Spinozy. Oczywiście, żeby było jasne, Telewizja Polska nawiązała także do jego (żydowskiego - red.) pochodzenia, bo jakżeby inaczej - mówił kandydat KO. 

Trzaskowski nawiązując do postaci niderlandzkiego filozofa Barucha Spinozy powiedział, że tak jak on, jest niepokorny i niezależny. - Jeśli ktoś będzie mnie oskarżał, że jestem niepokorny, niezależny, to mu odpowiem – tak jak większość Polek i Polaków, bo z tego zna nas cały świat - z niezależności, niepokorności i solidarności, z tego nas znają i nikt nam tej dumy nigdy nie zabierze - mówił.

Do rejestracji kandydata na prezydenta wymagane jest zebranie co najmniej 100 tys. podpisów. W myśl nowej ustawy o wyborach kandydaci zarejestrowani przed nieprzeprowadzonymi wyborami 10 maja nie muszą ponownie zbierać 100 tys. podpisów wymaganych do startu w wyborach. Nowe komitety wyborcze mają na to czas do 10 czerwca.  

Szymon Hołownia: Głową i Sercem

W sobotę w południe kandydat na prezydenta Szymon Hołownia zainaugurował w Warszawie swoją kampanię, która będzie przebiegać pod hasłem "Głową i sercem". Hołownia podkreślał, że jego kandydatura jest szansą na wyjście z partyjnego klinczu PiS i "anty-PiS".

Hołownia zaprezentował także żółty kamper, który - jak zapowiedział - odwiedzi w ciągu najbliższych 21 dni, przed wyborami 28 czerwca, 500 miejscowości w Polsce.

Hołownia podkreślał przemawiając do swoich sympatyków pod Belwederem, że rozpoczynają się "trzy najważniejsze tygodnie ostatnich 30 lat", gdyż decyzje wyborców zdecydują nie o najbliższych pięciu latach, ale przyszłości całego pokolenia. - "Głową i sercem" to będzie nasze hasło (...) bo Polski nie da się naprawić pięściami albo startym od wydzierania się na wrogów gardłem - powiedział.

Wskazywał, że jego przeciwnicy prowadzą od lat "świętą wojnę PiS i PO, opłacaną milionami z naszych podatków". - PiS i anty-PiS, anty-PiS i PiS, jedni ukradli nam wiarę, drudzy zawłaszczają nadzieję - opisywał, dodając, że najbliższe trzy tygodnie pokażą, że Polacy chcą czegoś innego.

- Ruszam w Polskę, żeby przekonać was, że gdy Sejm przypomina ring do kibolskich ustawek, miliony z nas, pozapartyjnych, zmęczonych wybieraniem wciąż mniejszego zła Polaków, furtkę do wyjścia z tego ringu możemy znaleźć właśnie w Belwederze, wokół prezydenta, którego marzeniem nie będzie zapisanie wszystkich Polaków do swojej partii - mówił.

Podkreślał, że jest pierwszym od 30 lat obywatelskim kandydatem na prezydenta. - Potrzebujemy nie takiego prezydenta, który będzie się słuchać partii, ale takiego, którego partie będą słuchać, bo mówi w imieniu obywateli - ocenił.

Odnosząc się do projektu PiS budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, zapowiedział, że zamiast budować "wielki terminal w środku kartofliska" chce postawić w Polsce trzy budowle społeczne. Mają to być "edukacja na miarę XXI wieku", nowoczesny system ochrony zdrowia - który wskazał jako priorytet pierwszego roku urzędowania - oraz system opieki nad seniorami i osobami z niepełnosprawnościami.

Opisywał, że jego koncepcja "Polski zielonej" oznacza "ochronę górników, nie kopalni" oraz stworzenie planu "solidarnej transformacji energetycznej". Zaznaczył, że jako prezydent będzie też monitorował, czy Polska nie staje się znów "toksycznym wysypiskiem śmieci" oraz czy nie uchwala się ustaw ani realizuje się planów, które pogłębiają problem suszy w Polsce.

Hołownia poprosił też swoich zwolenników o wzięcie udziału w zbiórce obywatelskiej, na którą - jak powiedział - "nocną decyzją zezwoliła Państwowa Komisja Wyborcza".

Kosiniak-Kamysz: Musimy pokazać, że jesteśmy warci by być następcami Witosa i Wyszyńskiego

Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz swoją kampanię zainaugurował w Tarnowie. Jak podkreślił jest to miasto, które jako pierwsze odzyskało wolność 31 października 1918 r. po 146 latach niewoli zaborczej. Z ziemi tarnowskiej wywodzi się też jego rodzina.

- W te trzy tygodnie musimy udowodnić i pokazać, że jesteśmy warci tego, żeby być następcami Witosa, Rataja, Mikołajczyka. Jesteśmy warci tego, żeby być następcami (kard. Stefana) Wyszyńskiego i Jana Pawła II, że jesteśmy warci tego, żeby być następcami bezimiennych, którzy w słusznej sprawie oddawali zdrowie, życie - to wszystko, co łączy Polaków, co stanowi o naszej tożsamości i naszej przyszłości. Ta droga wymaga odpowiedzialności i dokonania dobrego wyboru - podkreślił kandydat PSL.

- I nie zapewni tego jedna z dwóch zwalczających się partii, bo one dzisiaj będą mówić, jak to siebie nienawidzą, tylko w tej nienawiści nie mogą żyć bez siebie, oni się od siebie uzależnili, ale tak naprawdę zrobili coś dużo gorszego – uzależnili nas od permanentnej wojny w Polsce - przestrzegał. 

Kosiniak- Kamysz przedstawił także propozycję, która ma doprowadzić do uzdrowienia Polski w trzech wymiarach: zdrowotnym, ekonomicznym i ustrojowym. - Te trzy zadania – zatrzymać kryzys zdrowotny, kryzys gospodarczy, kryzys ustrojowy przyjmuję i biorę na sztandary i idziemy do Polski, idziemy w Polskę, żeby ją uzdrowić - podkreślił lider ludowców.

Wyliczył też propozycje Koalicji Polskiej - programu dobrowolnego ZUS dla przedsiębiorców, emerytury bez podatków, podniesienia kwoty wolnej od podatku dla pracuj±cych, postawienia na zielon± energię, prawdziwej reformy ochrony zdrowia, odbudowania państwa i ustawy antykorupcyjnej oraz korzystania z instytucji referendum.

Żona kandydata Paulina Kosiniak-Kamysz w swoim wystąpieniu zadeklarowała, że „nie zastępuje męża, ale go wspiera całym swoim sercem, tak jak w prawdziwej rodzinie żona wspiera swojego męża, a innym razem mąż pomaga swojej żonie”.

- W dobrym, kochającym związku partnerzy mają wpływ na siebie, dlatego chcę żebyście wiedzieli co myślę, co robię, jakie mam poglądy, nie chcemy niczego przed wami po prostu ukrywać - zaznaczyła i zapowiedziała, że w przypadku wygranej męża zamierza być aktywną pierwszą damą, która dba i zabiega o sprawy kobiet.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM