PiS przestrzelił z nagonką na LGBT i próbuje się wycofać. "Dla wyborców Dudy ta zmiana narracji też może być niezrozumiała"

Czy sztab Andrzeja Dudy popełnił błąd, stawiając na atakowanie osób LGBT? - Dehumanizacja grup społecznych to poważny temat. Choć przyświeca temu pewny cel polityczny, to może spotykać się z negatywną reakcją części społeczeństwa. Prezydent może na tym wszystkim więcej stracić, niż zyskać - mówił w TOK FM dr Paweł Maranowski.
Zobacz wideo

Politycy PiS na czele z prezydentem Andrzejem Dudą dużo uwagi w czasie kampanii poświęcają atakom na, jak powtarzają, "ideologię LGBT", Jednak po kilku dniach nagonki narracja zaczyna się zmieniać. Andrzej Duda zaprosił nawet przedstawicieli środowiska LGBT na spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Wśród zaproszonych znalazł się Robert Biedroń oraz jego matka, którzy zapowiedzieli, że spotkają się z Dudą tylko, jeśli przeprosi za słowa, które padły w ostatnim czasie pod adresem osób LGBT.

Według dr. Pawła Maranowskiego z Collegium Civitas wydaje się, że władza poszła za daleko z nagonką na mniejszości seksualne. – A teraz z dnia na dzień następuje zmiana. Najpierw Andrzej Duda mówi o tych osobach językiem wprost wykluczającym, a teraz nagle otwiera ramiona i zaprasza na spotkanie. Czułbym się dziwnie, będąc osobą LGBT i słysząc teraz takie zaproszenie. Dla wyborców PiS ta zmiana narracji też może być niezrozumiała – mówił w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Zdaniem eksperta sztab Andrzeja Dudy "zdecydowanie przestrzelił", zarządzając ataki na środowisko LGBT. – Pewnie mają badania, z których wynika, że aby wygrać w drugiej turze Andrzej Duda musi szukać poparcia wyborców Konfederacji (i atak na mniejszości seksualne to ukłon w ich stronę - red.). Jednak dehumanizacja grup społecznych to poważny temat. Choć przyświeca temu pewny cel polityczny, to może i spotyka się z negatywną reakcją części społeczeństwa. Prezydent może na tym wszystkim więcej stracić, niż zyskać – komentował gość TOK FM.

Rafał Trzaskowski nie daje się sprowokować

Według Maranowskiego Rafał Trzaskowski także celowo nie porusza otwarcie tego tematu w swojej kampanii. – W jego sztabie też pewnie wiedzą, że tematy małżeństw osób tej samej płci czy adopcji przez nich dzieci jest nieakceptowany społecznie. Polacy to konserwatyści. Poruszanie tego tematu i wchodzenie w tory, które narzuca PiS, jest ryzykowne. Bo Trzaskowski też może na tym stracić – dodał.

Jak podkreślił Andrzej Stankiewicz z Newsweeka, atak na LGBT był wymierzony wprost w Rafała Trzaskowskiego. – To on podpisał kartę LGBT w Warszawie i to zostało wykorzystane przez PiS przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego - przypomniał gość TOK FM. Taktyka przyniosła Zjednoczonej Prawicy sukces. - Konkurencję zdeklasowano. Teraz chciano znów to wykorzystać, bo nie było lepszych pomysłów. Jednak sam prezydent się zagalopował, bo na wiecach nie do końca kontroluje to, co mówi, ulega wiecowej atmosferze - ocenił Stankiewicz. Jak dodał, poseł PiS Przemysław Czarnek swoją słynną wypowiedzią na temat osób LGBT, po prostu "powiedział wprost to, między czym lawirował Andrzej Duda". - Mam nadzieję, że obóz władzy zdał już sobie sprawę, że poszedł za daleko w tej przepychance z Trzaskowskim – stwierdził dziennikarz.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM