Ekspertka o debacie w TVP: Andrzej Duda się pilnował, Rafał Trzaskowski mógł powiedzieć jedno zdanie za dużo

Choć w debacie starło się 11 kandydatów na prezydenta, to miała ona 12 uczestników. Ostatni była stacja organizująca to spotkanie. Polemizowano, dyskutowano, a nawet drwiono z TVP. I nie robił tego tylko Rafał Trzaskowski, po którym spodziewano się, że podejmie taką krytykę. Inni też - komentowała w TOK FM dr Milena Drzewiecka.
Zobacz wideo

Zdaniem dr Mileny Drzewieckiej środowa debata prezydencka w TVP może się znaleźć się w publikacjach naukowców, którzy zajmują się komunikacją polityczną. – Bo choć starło się 11 kandydatów na prezydenta, to debata miała 12 uczestników. Ostatni była stacja organizująca to spotkanie. Polemizowano z nią, dyskutowano, a nawet drwiono z TVP. I nie robił tego tylko Rafał Trzaskowski, po którym spodziewano się, że podejmie taką krytykę – wskazywała psycholożka społeczna z Uniwersytetu SWPS. Przypomniała słowa m.in. Władysława Kosiniaka-Kamysza, który stwierdził, że pytania w debacie to „odlot”. – Rozmawiano między sobą i o stacji. To novum polityczne – oceniła dr Drzewiecka.

Jej zdaniem większość kandydatów podeszła pragmatycznie do pytań zadawanych w czasie debaty. – Odpowiedzi były wieloznaczne. Unikano ogólności, żeby nie zrazić do siebie wyborców. Na wszystkie pytania wprost odpowiedział w zasadzie tylko szerzej nieznany kandydat, szef Unii Pracy, Waldemar Witkowski – dodała.

Ekspertka przyznała, że zaskoczyła ją to, że nie było aż tak wielu napięć na linii Andrzej Duda-Rafał Trzaskowski. – Prezydent polemizował z Szymonem Hołownią, na temat powołania swojego członka w komisji ds. pedofilii. Na polu faktów to starcie Duda wygrał, bo poprawił Hołownię, który pomylił się, że prezydent owego swojego człowieka w komisji nie ma. Jednak potem Hołownia nawiązał do tego i z lekką drwiną wyraził zadowolenie, że prezydent jednak powołał kogoś do komisji – podkreślała dr Drzewiecka. Przypomniała, że urzędujący prezydent starł się też z Robertem Biedroniem, na temat spotkania ze środowiskami LGBT. Kandydat Lewicy choć zaproszony, nie przyszedł do Pałacu Prezydenckiego – uznał, że to zrobi, jeśli Duda przeprosi za swoje słowa. – W majowej debacie Andrzej Duda wymienił w zasadzie tylko nazwisko Władysława Kosiniaka-Kamysza, a tutaj odnosił się do innych i niekoniecznie do Trzaskowskiego – zaznaczyła rozmówczyni Rocha Kowalskiego.

W ocenie dr Drzewieckiej prezydent Duda podczas debaty w TVP był dużo bardziej koncyliacyjny niż na wiecach wyborczych. - Pilnował się, żeby nie przypisano mu żadnej etykiety. Podkreślał wielokrotnie, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, czym wyprzedzał ataki oponentów. Opanowywał język i mimikę. Często się uśmiechał i mocno opierał się o pulpit, żeby nadać sobie pewności. Widać było zdenerwowanie tylko w momentach, gdy Hołownia czy Biedroń wywoływali go do tablicy. Ogólnie można ocenić postawę Andrzeja Dudy tak, że jego prezydentura będzie otwarta, nastawiona na współpracę. Kandydat PiS starał się nikogo nie oskarżać i nie atakować – wyliczała.

Debata w TVP. Jak wypadł Rafał Trzaskowski?

Komentując postawę Rafała Trzaskowskiego, ekspertka wskazała, że kandydat PO wykorzystał szansę, by pokazać się publiczności, która zazwyczaj nie ma możliwości go oglądać. – Uciekał od potencjalnych etykiet. Unikał deklaracji w kwestii LGBT, euro czy religii w szkołach, a skupiał się na wartościach i wspólnocie – mówiła psycholożka. Jednak dodała, że Trzaskowski na sam koniec mógł powiedzieć o jedno zdanie za dużo. – I ono może znaleźć się w serwisach TVP. Powiedział, że nie będzie prezydentem totalnej opozycji. Używając takiego przeczenia, zwracamy uwagę na to, czemu zaprzeczamy. Ściągamy na to uwagę. Z perspektywy interesów Trzaskowskiego, to zdanie nie było konieczne. Może być przedstawiany właśnie jako prezydent totalnej opozycji. Taki jest już koszt używania zaprzeczeń w przestrzeni publicznej – podkreślała dr Drzewiecka.

Jej zdaniem nie można wykluczyć tego, że dojdzie jeszcze do debaty kandydatów. – Nie można wykluczyć, że zorganizują ją TVP i może być też tak, że Andrzej Duda pójdzie na debatę do Polsatu. To będzie zależało od wyniku pierwszej tury. Sztaby zadecyduje wtedy, co może bardziej się opłacić danemu kandydatowi – podsumowała w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Posłuchaj całej rozmowy w podcaście!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM