Duda u Trumpa. "To już nie jest kwestia fotki z prezydentem, ale ważne kwestie globalne i dotyczące naszego bezpieczeństwa"

- Polska zdaje się w tej chwili włączana, a powiedziałbym nawet, że wmanipulowywana w pewną grę między USA, Niemcami, Unią Europejską, Rosją, a nawet Chinami. I teraz pytanie, czy powinniśmy w taką grę wchodzić, co na niej możemy zyskać, a co stracić - mówił w podcaście "Polityki Insight" Marek Świerczyński przed dzisiejszą wizytą Andrzeja Dudy w Białym Domu.
Zobacz wideo

Dziś, na cztery dni przed pierwszą turą wyborów w naszym kraju, Andrzej Duda spotka się w Waszyngtonie z Donaldem Trumpem. Polski prezydent będzie pierwszym przywódcą, który odwiedzi Biały Dom od początku pandemii. W planie wizyty jest między innymi spotkanie obu polityków w cztery oczy, rozmowy plenarne delegacji obu krajów i wspólne oświadczenie. Andrzejowi Dudzie towarzyszyć ma między innymi minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. 

Spotkanie w Waszyngtonie było tematem jednego z ostatnich podcastów "Polityki Insight". Marek Świerczyński i Piotr Łukasiewicz opowiadali, jak może wyglądać spotkanie prezydentów i co z niego wyniknie.

Wizyta Dudy w USA. Trzy ważne wątki

Świerczyński zwrócił uwagę, że w całej sprawie nakładają się na siebie trzy procesy. - Po pierwsze to proces zbliżenia polsko-amerykańskiego w sferze obronności i wojska. I tu wiemy, że wizyta ta będzie okazją do konkretyzacji, a może nawet finalizacji deklaracji ogłoszonych w czasie wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu w czerwcu w 2019 roku - podał analityk. - Kolejny proces to sprawy energetyczne łączące Polskę i Stany Zjednoczone. I tu wiemy o tym, że Polska złożyła wiele zamówień dotyczących dostaw skroplonego gazu z USA do gazoportu w Świnoujściu, choć w tym momencie zdaje się, że najważniejszą rzeczą na stole jest projekt budowy elektrowni jądrowej - wyjaśniał dalej. A jako trzecią rzecz wskazał "sprawy polityczne" dotyczące kampanii po obu stronach, bo przecież Donald Trump też jest w okresie przedwyborczym.

Przypomnijmy, rok temu podczas wizyty w Waszyngtonie prezydent Duda i prezydent Trump podpisali deklarację dotyczącą polsko-amerykańskiej współpracy obronnej. Zgodnie z jej zapisami USA miałyby m.in. zwiększyć swoją obecność wojskową w Polsce o około tysiąc dodatkowych żołnierzy. Jak wskazał Marek Świerczyński, realizacja zapisów tego porozumienia jest w powijakach. - Na wiele rzeczy wciąż czekamy i zapewne część z nich zostanie na nowo opowiedziana. Natomiast ważnym elementem tego całego procesu jest to, że ma zostać podpisane formalne międzyrządowe porozumienie, które przekuje tę deklarację z zeszłego roku na zapisy prawne wiążące obie strony, w tym regulujące chociażby kwestie odpowiedzialności amerykańskich wojsk przebywających w Polsce za rozmaite szkody czy występki - wyjaśniał analityk "Polityki Insight".

- To tak naprawdę dopiero otworzy drogę do pełnej realizacji tego porozumienia o dodatkowym tysiącu żołnierzy w różnych miejscach i różnych rolach, a być może będzie też okazją do wzmocnienia amerykańskiego kontyngentu w Polsce - dopowiedział.

Co chce osiągnąć Donald Trump?

Piotr Łukasiewicz przypomniał z kolei, że amerykańscy dyplomaci wcześniej nie byli skłonni do zapraszania przywódców innych państw, nawet zaprzyjaźnionych, kiedy trwała (u jednych bądź drugich) kampania wyborcza. - Jest to dlatego wizyta niezwykła, ponieważ Donald Trump zerwał z tą dobrą tradycją niemieszania się w procesy wyborcze innych państw - podał Świerczyński. I przyznał, że wyjątkowo ciekawym wątkiem są motywy, dla których prezydent USA to robi i jakie korzyści chce uzyskać. 

Obaj analitycy zwrócili uwagę, że "toczy się wielka gra" między Stanami Zjednoczonymi, Europą (zwłaszcza Niemcami) i Rosją. - Etapem tej rozgrywki jest zapowiedź wycofania żołnierzy amerykańskich z Niemiec i przeniesienie ich "gdzieś". Wydaje mi się, że Trump będzie chciał rozegrać przede wszystkim właśnie tę kartę  - przewidywał Łukasiewicz.

Analityk zwrócił też uwagę na inną dyskusję toczącą się w Europie - na temat tego, gdzie Amerykanie mogą trzymać swoje głowice nuklearne. - I dzieje się rzecz dla nas do tej pory niepojęta, bo przypominam, że ostatni raz o broni nuklearnej w Polsce marzył Edward Gierek w latach '70. Tymczasem okazuje się, że Polska (...) jest sondowana jako kraj, gdzie te głowice mogłyby być rozmieszczone - mówił. Choć jego zdaniem należy zastanowić się, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście myślą o Polsce w tym kontekście na poważnie, czy jedynie próbują nas w jakiś sposób wykorzystać w rozgrywkach z Rosją. 

- Polska zdaje się w tej chwili włączana, a powiedziałbym nawet, że wmanipulowywana w pewną grę między USA, Niemcami, UE, Rosją, a nawet Chinami. I teraz pytanie, czy powinniśmy w taką grę wchodzić, co na niej możemy zyskać, a co stracić. Zwłaszcza w kontekście sojuszniczym i europejskim - komentował Marek Świerczyński.

Zdaniem Piotra Łukasiewicza nasze relacje z Ameryką są obarczone wielkim ryzykiem. - Bo to już nie jest kwestia fotki z prezydentem w Ogrodzie Różanym, ale to już są kwestie zarówno globalne, jak i dotyczące naszego zbiorowego bezpieczeństwa - podsumował. 

W drugiej części analitycy dyskutowali o krajowych skutkach wizyty Andrzeja Dudy w USA - posłuchaj całości!

DOSTĘP PREMIUM