Kosiniak-Kamysz o swoim spadającym poparciu. "Sondażowych manipulacji jest bardzo dużo"

- Jeśli polska dyplomacja swoje największe wysiłki stawia na to, by pan prezydent Duda siedział przy stole, a prezydent Trump stał obok niego, żeby odwrócić złe wrażenie z 2018 roku, to jest to kompletnie bez sensu - stwierdził w TOK FM Władysław Kosiniak-Kamysz, szef ludowców.
Zobacz wideo

Prowadząca wywiad Karolina Lewicka zaczęła od zacytowania słów Donalda Trumpa ze środowej konferencji - po spotkaniu z Andrzejem Dudą w Waszyngtonie. Prezydent USA powiedział: "Agata Kornhauser-Duda to fantastyczna kobieta, a mój przyjaciel - prezydent Duda - wykonuje świetną robotę i głęboko wierzę, że w wyborach osiągnie sukces". - Pozazdrościł pan takiego wsparcia? - dopytywała lidera PSL dziennikarka.

- Wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Waszyngtonie - odpowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, nawiązując do słów Grzegorza Schetyny sprzed kilku lat o tym, że "wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Wilanowie". Szef ludowców nadmienił przy okazji, że właśnie w Końskich zamierza zakończyć w piątek - przed ciszą wyborczą - swoją prezydencką kampanię.

Co do wizyty prezydenta Dudy w USA - kandydat PSL stwierdził, że jej efektem są tylko ogólnikowe deklaracje i wspólne zdjęcia. - Jeśli polska dyplomacja swoje największe wysiłki stawia na to, by pan prezydent Duda siedział przy stole, a prezydent Trump stał obok niego, żeby odwrócić złe wrażenie z 2018 roku, to jest to kompletnie bez sensu - skomentował Kosiniak-Kamysz.

Polityk PSL dużo mówił także o swojej kampanii - podkreślał, że odbył w niej ponad 300 spotkań i odwiedził ponad 200 miejscowości w całej Polsce. Redaktor Lewicka dopytywała, jakie są efekty tych starań, bo w sondażach ich nie widać. Kosiniak-Kamysz od kilku tygodni spada - zajmuje przeważnie czwartą pozycję, za Szymonem Hołownią. - Efekty są takie, że większość kandydatów przejmuje mój program - stwierdził gość TOK FM. À propos sondaży dodał krótko: "zobaczymy, tych manipulacji sondażowych jest już bardzo dużo".

Będą rozliczenia w PSL?

Prowadząca audycję pytała też, co stanie się, jeśli kandydat PSL osiągnie wynik niesatysfakcjonujący i poniżej oczekiwań członków PSL. - Czy będzie presja, by odszedł pan ze stanowiska prezesa partii? - zastanawiała się. Kosiniak-Kamysz stoi na czele PSL od listopada 2015 roku. W TOK FM przypomniał, że przejmował partię, która "była na wykończeniu". - Udało się zmienić formułę, wyciągnąć wnioski z niedociągnięć, podwoić wynik wyborczy. Od listopada prowadzimy kampanię i zobaczymy, jaki będzie wynik. Ja nigdy nie bałem się odpowiedzialności - zapewnił.

Naczelny Komitet Wykonawczy PSL ma zebrać się 30 czerwca. Jak wskazał szef ludowców, jego głównym celem będzie zatwierdzenie sprawozdania finansowego partii. - Ale oczywiście będziemy wtedy też rozmawiać o tym, jak się przygotować do II tury - powiedział.

- Albo kogo poprzeć - wtrąciła Lewica.

- Walczymy o II turę do końca - skwitował Kosiniak-Kamysz. 

Dopytywany z kolei o przyszłość PSL polityk przekonywał, że partia otwiera się na nowe środowiska polityczne i społeczne, zacieśnia współpracę z Pawłem Kukizem i - co podkreślał - przyciąga więcej osób młodszych. - Jesteśmy jedynym ugrupowaniem, które chce się zmienić. A partie muszą się zmieniać. Gdyby coca-cola nie zmieniała kształtu butelek, opakowania czy marketingu, to pewnie nie przetrwałaby tak długo, mimo że smak jest ten sam. Trzeba iść do przodu - podsumował Władysław Kosiniak-Kamysz.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM