Sztab Trzaskowskiego domaga się debaty. Czy telewizje "łaskawie popędzą spełniać marzenia posła Nitrasa"?

- Pan prezydent nie widzi najmniejszych przeszkód, żeby rozmawiać. Nie ucieka od rozmów ani z kontrkandydatami, ani z ludźmi na spotkaniach - zapewniał w TOK FM Radosław Fogiel. Zastępca rzecznika prasowego PiS w ten sposób odpowiadał na pomysł przedwyborczej debaty z Rafałem Trzaskowskim.
Zobacz wideo

Po zliczeniu głosów z 99,78 proc. obwodów urzędujący prezydent Andrzej Duda ma 43,67 proc. poparcia. Drugie miejsce zajmuje Rafał Trzaskowski z wynikiem 30,34 proc. Na kolejnych pozycjach są: Szymon Hołownia (13,85 proc.), Krzysztof Bosak (6,75 proc.), Władysław Kosiniak-Kamysz (2,37 proc.) i Robert Biedroń (2,21 proc.).

Druga tura wyborów odbędzie się 12 lipca. Czy wcześniej dojdzie do debaty kandydatów? - Rafał Trzaskowski już wczoraj bardzo wyraźnie powiedział, że chce debaty uczciwej. My czekamy dzisiaj w Płocku na Andrzeja Dudę i będziemy codziennie wzywać go do debaty, ale debaty uczciwej, a nie takiej jak w TVP - mówił w TOK FM Sławomir Nitras, członek sztabu Trzaskowskiego.  Jego zdaniem byłoby najlepiej, gdyby doszło do porozumienia trzech głównych stacji telewizyjnych, które wspólnie zorganizowałyby taką dyskusję. - To powinna być debata, w której wszyscy kandydaci będą równi, a nie taka, w której jeden zna pytania wcześniej - przekonywał Nitras. 

Radosław Fogiel także przekonywał, że Andrzej Duda "weźmie udział w debacie". - Pan prezydent nie widzi najmniejszych przeszkód, żeby rozmawiać. Nie ucieka od rozmów ani z kontrkandydatami, ani z ludźmi na spotkaniach - dodał poseł PiS. Ale równocześnie zastępca rzecznika prasowego PiS stwierdził, nie wie, czy telewizje "łaskawie popędzą spełniać marzenia posła Nitrasa".

Czy Andrzej Duda złowi nowych wyborców?

By wygrać wybory, trzeba powalczyć o nowych wyborców. Między innymi tych, którzy w pierwszej turze poparci przegranych kandydatów. O czyje głosy będzie zabiegał Andrzej Duda? - O wszystkich - odparł Radosław Fogiel, poseł PiS i członek sztabu prezydenta, który był gościem Poranka Wyborczego w TOK FM. - Nie ma lepszych i gorszych wyborców. Będziemy zabiegać o głosy wszystkich, bo propozycja Andrzeja Dudy jest kierowana do wszystkich Polaków - dodał. 

Prowadząca audycję Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że Duda zdobył w niedzielę taki sam wynik jak Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku. To oznacza, że nie jest w stanie wyjść szerzej - poza elektorat PiS potrzebny mu do wygranej w drugiej turze. Poseł Fogiel nie zgodził się z taką tezą. Przekonywał, że 43 procent (to na razie cząstkowe wyniki) przy wyższej frekwencji niż jesienią oznacza, że w liczbach bezwzględnych Duda przekonał do siebie więcej wyborców. 

- To pokazuje, że Andrzej Duda przyciąga i ma potencjał do tego, by przyciągać nowych wyborców. Mamy jeszcze zasoby, proszę się nie omawiać - zapewniał Fogiel.

Będzie debata przed drugą turą?

Druga tura wyborów odbędzie się 12 lipca. Czy wcześniej dojdzie do debaty kandydatów? - Rafał Trzaskowski już wczoraj bardzo wyraźnie powiedział, że chce debaty uczciwej. My czekamy dzisiaj w Płocku na Andrzeja Dudę i będziemy codziennie wzywać go do debaty, ale debaty uczciwej, a nie takiej jak w TVP - mówił w TOK FM Sławomir Nitras, członek sztabu Trzaskowskiego.  Jego zdaniem byłoby najlepiej, gdyby doszło do porozumienia trzech głównych stacji telewizyjnych, które wspólnie zorganizowałyby taką dyskusję. - To powinna być debata, w której wszyscy kandydaci będą równi, a nie taka, w której jeden zna pytania wcześniej - przekonywał Nitras. 

Radosław Fogiel także przekonywał, że Andrzej Duda "weźmie udział w debacie". - Pan prezydent nie widzi najmniejszych przeszkód, żeby rozmawiać. Nie ucieka od rozmów ani z kontrkandydatami, ani z ludźmi na spotkaniach - dodał poseł PiS. Ale równocześnie zastępca rzecznika prasowego PiS stwierdził, nie wie, czy telewizje "łaskawie popędzą spełniać marzenia posła Nitrasa".

DOSTĘP PREMIUM