Piotr Kraśko: Ktoś się w sztabie Dudy naprawdę ogarnął. A Trzaskowski powinien odrobić pracę domową

- Na wiecach za Rafałem Trzaskowskim nie było polityków Platformy, więc nie jestem w stanie zrozumieć, kto wpadł na pomysł, by stali za nim na wieczorze wyborczym - dziwił się w TOK FM Piotr Kraśko. Dziennikarz chwalił też sztabowców Andrzeja Dudy i samego prezydenta.
Zobacz wideo

Wielkim finałem specjalnego Wyborczego Poranka TOK FM była dyskusja Macieja Głogowskiego z Dominiką Wielowieyską, Karoliną Lewicką, Piotrem Kraśką i Jackiem Żakowskim. Dziennikarz TOK FM pytał na początek o największe zaskoczenie kampanii przed wyborami prezydenckimi.

Piotr Kraśko przyznał, że dla niego najbardziej zaskakujące były nie same wyniki, ale to, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy podczas wieczorów wyborczych w sztabach dwóch głównych kandydatów. - Rafał Trzaskowski naprawdę powinien odrobić pracę domową. Andrzej Duda - patrząc na ten wieczór - będzie dla niego dużo trudniejszym kandydatem niż przed pierwszą turą wyborów - ocenił dziennikarz. Kraśko podkreślił, że o ile całą dotychczasową kampanię urzędującego prezydenta ocenia bardzo źle ("to była najsłabsza kampania PiS od 2015 roku, bez pomysłu, bez przygotowania" - ocenił), o tyle wieczór wyborczy ocenia wysoko. - Ktoś się w tym sztabie naprawdę ogarnął - przyznał.

Dziennikarz krytykował Trzaskowskiego głównie za to, że występował na tle polityków Koalicji Obywatelskiej i Platformy Obywatelskiej. - Na wiecach nie było za nim polityków PO, więc nie jestem w stanie zrozumieć, kto wpadł na pomysł, by stali za nim na wieczorze wyborczym - dziwił się. Zwrócił uwagę, że za Andrzejem Dudą w niedzielę nie było prominentnych twarzy PiS i - jak dodał - "była to słuszna decyzja, jeśli chce się zdobyć umiarkowanych wyborców".

Piotr Kraśko wytknął kandydatowi KO jeszcze jeden błąd. - Nie wiem, czemu Rafał Trzaskowski zaczął od ukłonu w stronę Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i samorządowców. To jest historia, która już dawno się wydarzyła - mówił Kraśko. I podkreślał, że jeżeli Trzaskowski chciał dziękować byłej kandydatce KO, mógł to zrobić w piętnastej minucie swojego wystąpienia, a nie w pierwszych 30 sekundach. Istotnie na początku swojej wypowiedzi Trzaskowski stwierdził, że gdyby nie Kidawa-Błońska, Senat i samorządowcy "już dawno byłoby po wyborach" i podziękował im wszystkim za to, że "pokazali charakter".

Podobnego zdania był Jacek Żakowski. - Dla mnie też największym zaskoczeniem było to uporczywe sklejanie się Rafała Trzaskowskiego z KO i PO. To mi się wydaje absolutnie fundamentalnym błędem - powiedział dziennikarz. I przyznał, że nie rozumie, dlaczego Trzaskowski zrobił coś takiego.

- To jest dla mnie niepojęte, ale jak sobie próbuję to objaśnić, to uświadamiam sobie, że on [Trzaskowski] też nigdy się nie odkleił od Jacka Saryusza-Wolskiego, który był jego mentorem przez lata i nigdy nie nastąpiło takie odcięcie się - stwierdził dziennikarz "Polityki". - To pokazuje chyba jakiś limit, który jest w tym polityku. Jest więc pytanie, czy on jest wystarczająco dorosły, żeby być samodzielnym podmiotem. A tylko wtedy ma szansę pokonać Andrzeja Dudę w drugiej turze, kiedy objawi się jako realnie niezależny podmiot - dodał Żakowski.

Także Dominika Wielowieyska zgodziła się z opinią, że politycy Platformy nie powinni stać podczas wieczoru wyborczego zaraz za Trzaskowskim. Zwróciła jednak uwagę, iż jest to bardziej przytyk w kierunku szefa tej partii Borysa Budki niż samego Trzaskowskiego. - To Borys Budka czuje takie ciśnienie, że musi tam stać - powiedziała. - Ale mimo wszystko zupełnie inna jest relacja Budki z Rafałem Trzaskowskim niż Andrzeja Dudy z prezesem Kaczyńskim i to jest wielka przewaga Trzaskowskiego w tej sprawie. On mimo wszystko nie jest zakładnikiem szefa PO - przekonywała dziennikarka.

Wybory prezydenckie 2020. Cząstkowe wyniki

Po podliczeniu głosów z 99,78 proc. obwodów Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że  Andrzej Duda zdobył 43,67 proc. poparcia. Drugie miejsce zajął Rafał Trzaskowski - 30,34 proc., a trzecie Szymon Hołownia - 13,85 proc. 

Na kolejnych pozycjach znaleźli się: Krzysztof Bosak - 6,75 proc., Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,37 proc. i Robert Biedroń - 2,21 proc. PKW podała, że frekwencja wyniosła 64,4 proc. 

Całej dyskusji posłuchaj w podcaście!

DOSTĘP PREMIUM