Telewizyjna debata może być kluczowa przed drugą turą. Leszek Miller: Przypomina mi to starcie Nixona z Kennedym

Debaty w telewizji oglądają ludzie, którzy nie mają określonego zdania, chcą sobie wyrobić punkt widzenia. Sprawdzają, który z dwóch kandydatów jest bardziej wiarygodny. Jeśli pan Trzaskowski wypadłby zdecydowanie lepiej od prezydenta Dudy, to będzie miał większe szanse na zwycięstwo - ocenił w TOK FM Leszek Miller.
Zobacz wideo

Rafał Trzaskowski chciałby telewizyjnej debaty przed drugą turą wyborów prezydenckich. Najlepiej, gdyby nie była ona organizowana przez telewizję publiczną. - To powinna być debata, w której wszyscy kandydaci będą równi, a nie taka, w której jeden zna pytania wcześniej - przekonywał w TOK FM Sławomir Nitras.

Politycy PiS, między innymi zastępca rzecznika prasowego partii, zapewniają, że "pan prezydent nie widzi najmniejszych przeszkód, żeby rozmawiać”.

Według europosła i byłego premiera Leszka Millera taka telewizyjna debata może rozstrzygnąć o wyniku wyborów. – Jeżeli siły będą wyrównane, panowie kandydaci będą mieli podobny potencjał, a za chwilę pewnie dostaniemy takie badania, to tak, wtedy debata może mieć duże znaczenie – mówił w TOK FM. Argumentował, że tego typu spektakle telewizyjne najczęściej przemawiają do niezdecydowanych wyborców. – Oglądają to ludzie, którzy nie mają określonego zdania, chcą sobie wyrobić punkt widzenia. Sprawdzają, który z dwóch kandydatów jest bardziej wiarygodny. Jeśli pan Trzaskowski wypadłby zdecydowanie lepiej od prezydenta Dudy, to będzie miał większe szanse na zwycięstwo – wskazywał były premier.

W opinii Millera kandydat KO lepiej prezentuje się przy okazji takich sytuacji. –Jest bardziej błyskotliwy, będzie bardziej przekonująco ripostował. Widać, że ma wyraźnie otrzaskanie z mediami, kamera go lubi. To starcie przypominałoby mi debatę między Johnem Kennedym a Richardem Nixonem w 1960 roku. Kennedy wykorzystał wtedy swoje umiejętności, charyzmę i czar, co dało mu niewielkie, ale jednak zwycięstwo nad starszym i bardziej doświadczonym politykiem Republikanów – podkreślił Miller.

Jak dodał, to właśnie wśród wyborców niezdecydowanych, obaj kandydaci muszą poszukiwać dodatkowych głosów, by myśleć o sukcesie w drugiej turze wyborów. – To kilka milionów osób, których ta kampania nie zaciekawiła. Teraz dopiero będą się przyglądać, kto ich przekona do siebie przez dwa tygodnie. To wśród tych osób trzeba szukać potencjalnych zwolenników. Oczywiście, że nie można zapomnieć o wyborcach kandydatów, którzy już odpadli. Jednak ci ludzie nie są własnością tych polityków, stąd trzeba przemawiać wprost  do wyborców – ocenił były premier.

"Kaczyński zaostrzy kurs"

Według Leszka Millera druga tura wyborów prezydenckich, którą zaplanowano na 12 lipca, to walka o ogromną stawkę. – Bo prawdziwą twarzą Andrzeja Dudy jest Jarosław Kaczyński. Ludzie muszą się zdecydować, czy chcą przedłużać taką wizję rządów, gdzie odchodzi się od modelu państwa prawa i demokracji liberalnej, a utrwala konfliktu. Tu jedyną alternatywą jest Rafał Trzaskowski – ocenił były premier.

Jak podkreślił, jeśli Duda wygra wybory, to Jarosław Kaczyński zaostrzy swój kurs jeszcze bardziej. – On nie może zbyt długo czekać. Chce realizować model państwa na wzór swoich wyobrażeń. Posunie się do dalszych działań, zmierzających do państwa autorytarnego. Może dojść do zamachu na wolne media, konstytucję. Ma sporo pomysłów na to, jak przez trzy lata, bez żadnych wyborów, dokończyć swoją kontrrewolucję – podkreślał gość Mikołaja Lizuta.

Wyniki wyborów prezydenckich

Po zliczeniu głosów z 99,78 proc. obwodów urzędujący prezydent Andrzej Duda ma 43,67 proc. poparcia. Drugie miejsce zajmuje Rafał Trzaskowski z wynikiem 30,34 proc. Na kolejnych pozycjach są: Szymon Hołownia (13,85 proc.), Krzysztof Bosak (6,75 proc.), Władysław Kosiniak-Kamysz (2,37 proc.) i Robert Biedroń (2,21 proc.).

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM